#bookmeter

172
4884

775 + 1 = 776


Tytuł: James

Autor: Percival Everett

Tłumaczenie: Kaja Gucio

Kategoria: Literatura piękna

Ocena: 7/10


#bookmeter


***


Ja to widze tak. Jak kto bez specjalnych reguł nie umi sam odróżnić, co dobre, a co nie, jak mu trza takie rzeczy tłumaczyć, to nie może być dobry. Jak ci jakiś Bóg musi mówić, co dobre, a co złe, to nigdy sie tego nie dowiesz.


Na samym początku chciałem podziękować koledze @JapyczStasiek za podrzucenie mi tego tytułu. Zaburzył mi tym, oczywiście, zaplanowaną kolejność czytania, ale chciałem zapoznać się z Jamesem w miarę na świeżo po lekturze Przygód Hucka Finna. Niczego nie żałuję, a co za tym idzie nie mam do kolegi żadnych w związku z tym roszczeń ani pretensji.


Pan Everett zrobił w Jamesie kilka rzeczy kapitalnych. Po pierwsze sam pomysł na to żeby przedstawić tę samą, dobrze znaną historię z perspektywy innego bohatera już zasługuje na uwagę, jeśli nie na szacunek. Na szacunek natomiast na pewno zasługuje to, że panu Everettowi udało się ten zamysł zrealizować – sam w końcu miewałem podobne pomysły, ale u mnie na pomysłach się kończyło. Drugą sprawą jest wykreowanie świata, który w żadnym momencie nie jest sprzeczny z tym, który opisał pan Mark Twain. To poprzednie zdanie zasługuje na szczególną uwagę, bo pan Everett nie zrobił czegoś, co zrobić mógłby i co byłoby ze wszech miar słuszne, uzasadnione i całkowicie poprawne (choć książka wiele by na tym straciła, a nawet byłaby książką całkowicie inną niż jest), nie osadził mianowicie swojej opowieści po prostu w świecie stworzonym przez pana Twaina. Pan Everett zrobił coś więcej, pan Everett wykreował świat znajdujący się jakby obok świata z książki pana Twaina. I nie chodzi tutaj wcale o jakieś paranormalne byty, o których Jim w Przygodach Hucka Finna opowiada Huckowi, koncept pana Everetta jest o wiele bardziej interesujący. Nie będę jednak zdradzał tutaj o co chodzi – wydaje mi się, że to powinno rozjaśnić się każdemu, kto na lekturę Jamesa by się zdecydował.


Opowieść przedstawiona w tej książce początkowo biegnie całkowicie zgodnie z tym, co opowiedział pan Mark Twain w roku 1884, a później się rozjeżdża. Oczywiście, pan Everett, decydując się na uczynienie narratorem Jima, musiał uzupełnić te luki, które pan Twain zostawił w swojej historii rozdzielając w niej na jakiś czas Jima i Hucka. Tyle że – tak mi się wydaje – opowieść (albo sam Jim) wymknął się w pewnym momencie autorowi spod kontroli (to podobno często zdarza się w czasie pisania i przynosi zaskakująco dobre efekty względem tego, co napisać się zaplanowało, o ile w ogóle nie umożliwia czasami opowiedzenia historii do końca, bo ta złośliwa małpa jakoś nie chce poddawać się wymyślonemu i skrupulatnie dopracowanemu planowi) i James od pewnego momentu podąża swoją drogą, całkowicie inną niż u pana Twaina. Tutaj powstaje u mnie pytanie, podobne do tego jakie powstało kiedy śledziłem różnice w Królu pana Twardocha w jego w jego wersji książkowej i serialowej: czy jest to jedna historia w dwóch wersjach, czy może jednak są to dwie różne historie? (Nawet zadałem kiedyś to pytanie panu Twardochowi – odpowiedział mi na nie, co słusznie przewidział kolega @CzosnkowySmok, „Nie wiem”; może spróbuję się z tym problemem zwrócić do pana Everetta? – ma ktoś może jego maila albo numer telefonu?)


I tak, James bardzo mi się podobał. Podobał mi się tak w kwestii na tę książkę pomysłu, tak w kwestii tej historii opowiedzenia (literacko i narracyjnie), jak w końcu w kwestii problemów, które poruszał (o, ile znalazłem analogii do tego, co dzisiaj obserwuję na co dzień!). Problemem okazała się dla mnie tylko tej książki końcówka. Po pierwsze od pewnego momentu (od kiedy autor rozstaje się z wersją – przyjmijmy roboczo ten wariant – pana Twaina) opowieść przyspiesza i miałem wrażenie, że, względem tego, co było wcześniej, jest napisana trochę po łebkach. Druga rzecz to to, że rozochocony wspaniałym, płynącym początkiem, gdzie sam sobie wyciągałem sądy na podstawie tego, co przeczytałem, byłem dość zdegustowany końcówką, która – w mojej ocenie – bardzo bezpośrednio i wprost narzuca (i tak zresztą oczywistą i jednoznaczną, ale to samo w sobie jeszcze nie jest wadą) interpretację całej historii.


James jest dla mnie bardzo ciekawą książką również z tego względu, że rzuca całkowicie inne światło na postaci, które znalem czy to z Przygód Tomka Sawyera czy też z Przygód Hucka Finna. Przykładem takiej postaci niech będzie sędzia Thatcher. Czy był on postacią, którą polubiłem – w utworach pana Twaina być może tak, a przynajmniej nie pojawiała się u mnie myśl, że może on być postacią złą. Po lekturze Jamesa mam już w tej sprawie wątpliwości – sędziego Thatchera już niekoniecznie lubię (to też ciekawa rzecz jak inne spojrzenie na to samo może odmienić sąd), jednak miałbym też wątpliwości czy można wprost nazywać go złym. To czasy, przynajmniej z przedstawionego w książce punktu widzenia były złe, sędzia Thatcher był po prostu tych czasów przedstawicielem. Z drugiej jednak strony, to przecież ludzie stworzyli tamte czasy i tamtą rzeczywistość. Zastanawiając się więc nad tym, czy sędzia Thatcher był postacią złą odpowiem, cytując pana Twardocha – „Nie wiem”. Ale ta niewiedza to dla mnie tylko dodatkowa wartość wynikająca z zestawienia tych trzech pozycji.


Jeszcze tylko słowo w kwestii tłumaczenia. Wydawca opisuje je jako „brawurowe” z czym absolutnie się nie zgadzam, a nawet co mnie drażni – nie lubię nadużywania wielkich słów, choć i mnie samemu w przypływie emocji się zdarza. Jestem akurat w czasie lektury książki Ocalone w tłumaczeniu pana Stanisława Barańczaka (ależ jej czytanie jest przyjemne, ale jest również mozolne! – idzie mi to bardzo powoli, bo czacha dymi) i stałem się (przynajmniej tymczasowo) dość uważny na kwestie związane z przekładem. To właśnie z tego powodu, chcąc zweryfikować to, co napisał wydawca, sięgnąłem do fragmentów oryginału. Jeśli możemy (a uważam, że możemy) mówić o brawurze, to taką językową brawurą wykazał się raczej pan Everett. Pani Gucio wykonała natomiast, moim zdaniem, kawał ogromnie solidnej (i pewnie równie trudnej) pracy translatorskiej. Jej przekład jest i piękny i wierny (przynajmniej w tych fragmentach, które sobie porównałem) ale brawury w nim jakoś znaleźć nie potrafię. Chyba że, co byłby uzasadnione, za brawurę, zgodnie z tego słowa definicją , uznać już sam fakt porwania się na tłumaczenie tej książki – wówczas zgoda, ale brawurową w tym przypadku byłaby sama pani Gucio, a nie jej tłumaczenie.


Skoro i tak jest już długo, to nie zaszkodzi jeszcze trochę tego wpisu przedłużyć informacją zupełnie bezużyteczną, choć dla mnie ważną. Otóż do lektury bardzo pozytywnie nastawiło mnie również i to, że książkę otwiera kilka tekstów piosenek folkowych z opisywanego okresu (dziś nazywanych niekiedy "standardami"), a pierwszym z nich jest tak lubiany przeze mnie Old Dan Tucker (tutaj w świetnym wykonaniu pana Bruce’a Springsteena, tutaj w wykonaniu naszego Kraków Street Band, a tutaj – co mnie zdziwiło, że w takie coś w ogóle istnieje – cała playlista z różnymi wykonaniami tego utworu, choć nie jest ta playlista kompleta, sam znam jeszcze kilka innych). No i to tłumaczenie tego tekstu na język polski – pan Barańczak chyba mnie zepsuł, bo o ile uważam, że pani Gucio z prozą poradziła sobie świetnie, tak w jej przekładzie poezji – jaką, uważam są teksty piosenek – moim zdaniem trochę nie poszło. Brakuje mi w tych polskich tekstach czegoś, co ja nazwałbym „poetyckością”, a co pan Barańczak, dużo ode mnie jednak mądrzejszy, nazywał w swojej książce „dominantą semantyczną”.

985dbd21-9cb3-4dd4-a532-b6d629a7370f

W sumie jakaś moda teraz na premiery osadzone w klasykach, teraz słucham Julia i jest 1984 opowiedziane z perspektywy głównej kobiecej postaci :p

(nie podoba mi się)

1aec01df-9fd2-4670-868a-023dc0656a0c

Zaloguj się aby komentować

774 + 1 = 775


Tytuł: Tybetańska Księga Umarłych

Autor: Padmasambhava

Kategoria: Tekst rytualny

Wydawnictwo: Tłumaczył Ireneusz Kania

Liczba stron: 55

Ocena: 5/10


Oj xD


Nawet nie wiem jak to ocenić, dam 5, tak ze środka skali.


Ta książka to generalnie poradnik dla zmarłego, co ma teraz robić żeby nie trafić do piekła.


Albo nie tak... Ta książka to poradnik dla jego bliskich, co mają mu [denatowi] mówić i jak go instruować, żeby nie zaznał wspominanego utrapienia.


Naprawdę nie wiem jak to ocenić xD fabuły tu nie ma (no shit sherlock!) tekst jest typowo rytualny, ma więc ogrom powtórzeń ("O SZLACHETNIE URODZONY [IMIE DENATA] UJRZYSZ TERAZ BUDDE SRIDŹAJAWARDANAPIRAKOTTE I JEGO SIEDEMSET ŻON, NIE BÓJ SIĘ ICH") oraz nieco smieszne podsumowanie po każdym wywołaniu.


Nie powinienem naśmiewać się z książki religijnej, tym bardziej gdy jestem ignorantem bez kontekstu kulturowego, a tym bardziej-bardziej gdy dotyczy ona spraw pogrzebowych...


ALE


każdy instruktaż kończył się takim akapitem (oczywiście to parafraza na mój język):


"Noo, ufff, mamy to z głowy, po takim instruktażu to już każdy powinien zaznać spokojnego oświecenia. Także na pewno go już, zaznał, na pewno. NO CHYBA ŻEEEEEE" - i myk kolejny lvl spella po którym "NO TERAZ TO JUŻ NA STO PROCENT [...] NOOO CHYBAA ŻEEE" xd


Powtarzane praktycznie od początku do końca książki. Ogolnie te wszystkie modlitwy to takie bardzo abstrakcyjne dla mnie. Milion buddyjskich bóstw, potworów, duchowych kontynentów, symboliki, no poplątane z pomieszanym. I to wszystko językiem rytualnym i z celowymi masowymi powtórzeniami.


Ogólnie pytanie jest jedno: po co ja to czytałem?


Nie wiem.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #Ksiazki #czytanie #czytajzhejto #buddyzm

Też czytałem, z ciekawości. Cieszę się, że udało mi się to potem odsprzedać xd Ale nie żałuję, ciekawa rzecz taki przewodnik do reinkarnacji.

@RogerThat to prawda, ciekawe było poznać tak odmienne kulturowo spojrzenie na te kwestie. No i jaki to potężny lodołamacz na niezręczne momenty ciszy do portfolio ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@George_Stark znaczy ja miałem jakiś skan pdf z A4, stąd taka długość, normalna ksiazka ma chyba 150. Ale czyta się szybko jak zaczniesz pomijać powtórzenia i bezsensowne nazwy xd

@Barcol Też to czytałem niedawno, nie wiem skąd mi wpadło w łapy, chyba ktoś na YT coś o tym wspominał. No ciekawe, ale tak jak mówisz mocno niezrozumiałe.


Generalnie co z tego wyniosłem to że jak wybierzesz dobrą bramkę zaraz po przekręceniu się to od razu cyk oświecenie. A jak nie to i tak potem masz jeszcze z 20 innych etapów gdzie zawsze jest do wyboru przynajmniej jedna dobra bramka.

Ale jak byłeś c⁎⁎⁎em za życia to i tak wybierzesz źle, elo xD

Zaloguj się aby komentować

773 + 1 = 774


Tytuł: Nim dojrzeją maliny

Autor: Eugenia Kuzniecowa

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak

Format: ebook

Liczba stron: 304

Ocena: 8/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5050504/nim-dojrzeja-maliny


"Wróżby to rzecz zimowa" tej autorki wywarły na mnie duże wrażenie, dlatego zabrałam się jeszcze za jej inną książkę, czyli "Nim dojrzeją maliny". To opowieść o relacjach rodzinnych między kobietami: babcią, dwiema wnuczkami, ich kuzynką, ich matką, i... dzieckiem, które trafia do nich przypadkiem. To próba odpowiedzi na pytanie, czy kobieta ma prawo iść za głosem swojego serca, czy powinna przyjąć jakąś rolę, i jeśli tak, to jaką. To próba ocalenia miejsca, które jest "od zawsze" — domu babci i sadu, który posadził dziadek.


Kuzniecowa pisze przyjemnie i lekko, zaś szczególnie doceniam to, jak jej narrator po cichu opisuje ludzi tak, że znamy ich najskrytsze myśli.


Prywatny licznik: 23/52


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

54d5b0bb-f1be-475c-860f-f7ca81871896
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

772 + 1 = 773


Tytuł: Chmara wróbli

Autor: Takashi Matsuoka

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Albatros

Format: ebook

Liczba stron: 448

Ocena: 9/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/65238/chmara-wrobli


Kolejna książka z odmętów czytnika, tym razem ściągnięta na fali zachwytu "Shogunem". I tu mamy dzielnych, honorowych samurajów, piękne gejsze, i... chrześcijańskich misjonarzy. Zarys fabuły mocno przypomina "Shoguna", ale jest tu o wiele więcej subtelności.

Naprawdę dobra pozycja, nie będę spoilerować. Kto polubił "Shoguna", polubi też i tę książkę.


Prywatny licznik: 22/52


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

ec64b03a-48e2-4523-94cb-fa172a673b08
Wrzoo userbar

@Hoszin zawsze muszę poczytać sobie przed snem. 🙂 teraz podgoniłam, bo na urlopie w chwilach odpoczynku i w samolocie też mogłam poczytać.

@Wrzoo to ty jesteś sama że masz aż tyle czasu? myślałem że masz rodzinę, męża, dzieci, ale sorki może tacy ludzie też mają czas na czytanie.

Zaloguj się aby komentować

771 + 1 = 772


Tytuł: Oberki do końca świata

Autor: Wit Szostak

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Powergraph

Format: ebook

Liczba stron: 288

Ocena: 10/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5132016/oberki-do-konca-swiata


Nadrabiam bookmeterowe zaległości. Kwiecień upłynął mi pod znakiem fenomenalnych książek, a jedną z nich jest "Oberki do końca świata" Wita Szostaka. Książka, która przeleżała w pamięci mojego czytnika mnóstwo czasu, pobrana na etapie poszukiwania większej liczby chłopomańskich książek. Ot, ktoś polecił, bo fajne.


I jejku, jakaż to była uczta literacka. Książka napisana muzyką, oberkami. Rytm, powtarzające się frazy, klimat, a w tym wszystkim historia rodziny muzykantów, mistrzów oberka. Na pół realistyczna, na pół wyśniona.


Absolutna polecajka.

Prywatny licznik: 21/52


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto

a7f86ef9-cd11-439f-b074-ef7166a85ba9
Wrzoo userbar

Tę książkę w zeszłym roku omawialiśmy w naszym klubie kieleckim, żadna nie miała tak skrajnych opinii. Od zachwytów po absolutne obrzydzenie. Koleżanka uważa, że to najlepsza z książek, które przeczytała w zeszłym roku, ja uważam, że jedna z najgorszych.

Zaloguj się aby komentować

770 + 1 = 771


Tytuł: Ostatnie rozdanie

Autor: Wiesław Myśliwski

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 10/10


#bookmeter


***


Tylko że według mnie fikcja prawdziwsza jest od rzeczywistości. Fikcja ustanawia wymiar naszych doświadczeń, naszą pospolitość podnosi właśnie do rangi losu.


Jeszcze nie zacząłem o tej książce pisać, a już pojawił się problem. Problemem było wybranie z Ostatniego rozdania cytatu otwierającego wpis, bo z pół książki sobie w czytniku przy lekturze tego dzieła pozaznaczałem. Kiedy już poradziłem sobie (raczej gorzej niż lepiej, przynajmniej w moim odczuciu) z wybraniem tego jednego, pojawił się zaraz kolejny problem. Chciałbym tutaj napisać coś ładnego albo może coś mądrego, a najbardziej to chciałbym napisać i ładnie i mądrze naraz. Tymczasem nie mam nawet pojęcia jak zacząć.


Ja lubię pisać o książkach. Lubię o nich pisać (i rozmawiać, choć – czy pisanie nie jest formą rozmowy?) prawie tak bardzo, jak lubię je czytać. A jednak, i jest to kolejny raz po lekturze którejś z książek pana Myśliwskiego, że nie bardzo wiem co mógłbym napisać. Chcąc być dokładnym, to właściwie nie bardzo wiem co wybrać z tego, co napisać chciałbym. I na dodatek nie bardzo wiem jak ubrać to w słowa. Bo ubieranie w słowa jest ważne, tak zresztą uważał sam autor Ostatniego rozdania twierdząc, że najważniejszą sprawą w całej powieści jest jej język (jako że w moim małym małym, prywatnym świecie moje zdanie jest dla mnie ważne, pozwalam się sobie z nim zgodzić i mnie ta moja zgoda interesuje). Więc tak, pan Myśliwski pięknie ubierał rzeczy w słowa i – wydaje mi się – pisząc o jego książkach warto byłoby się również posługiwać najpiękniejszym dostępnym mi językiem. Nie po to jednak żeby z autorowi próbować dorównywać, a już, nie daj Boże, próbować robić to lepiej od niego. Wydaje mi się (a w moim małym, prywatnym świecie moje zdanie jest dla mnie ważne), że tak po prostu wypada.


No tak. Pisać ładnie. Ale żeby pisać ładnie, to trzeba najpierw wiedzieć o czym. A o czym można napisać w przypadku dzieła, które jest kompletne? Które broni się samo i w którym – mam wrażenie (a w moim małym…) nie ma ani jednego słowa za mało i ani jednego słowa za dużo? Można napisać na przykład o swoich skojarzeniach. Literacko, wśród tych książek, które znam, w czasie lektury przychodziły mi do głowy takie pozycje jak Spis cudzołożnic pana Jerzego Pilcha (tam też cała opowieść osnuta jest wokół notesu) czy Septologia pana Jona Fosse (może dlatego, że Asle, bohater pana Fosse, również jest malarzem, tak jak bezimienny narrator pana Myśliwskiego; a może z powodu ogólnego klimatu obu tych utworów, dla mnie (a w moim małym…) tak bardzo zbliżonego?). Również literacko, choć już nie szukając śladów w twórczości, a raczej w ogólnym podejściu do literatury (a może i do życia?) prezentowanego w wywiadach i twórczości okołoliterackiej, Ostatnie rozdanie skojarzyło mi się z panem Szczepanem Twardochem. To zaskakujące jak – moim zdaniem – powieści pana Twardocha są literacko (narracyjnie?) odległe od powieści pana Myśliwskiego (choć obu autorów cenię ogromnie), a jednocześnie jak podobne wątki podnoszą. Jak choćby ten, który u pana Myśliwskiego (nie tylko w tej książce, dl mnie w Uchu Igielnym nawet bardziej) wybija się na pierwszy plan – to, że składamy się ze wspomnień i być może nie jesteśmy niemal niczym więcej niż tylko pamięcią.


Skoro już pojawiło się słowo o wątkach, to może krótko o czym jest Ostatnie rozdanie. A jest właśnie o pamięci. Bezimienny bohater-narrator powieści przeglądając swój stary notes, przeglądając znajdujące się w nim nazwiska, adresy i telefony próbuje przypominać sobie kim byli ci ludzie, którzy są w nim zapisani. Przy okazji (a może to jest jego celem) próbuje przypomnieć sobie również i siebie, bo przecież tych ludzi, których ma w swoim notesie, zapisał tam kiedyś z jakiegoś powodu. Coś kiedyś splotło jego los z ich losami. To przypominanie sobie nie idzie narratorowi dobrze: Pamięć czy niepamięć to tylko różne odmiany tej samej udręki – stwierdza w którymś momencie.


Oczywiście to nie jest tak, że cała książka skupia się wokół człowieka ślęczącego nad notesem. Narrator opowiada o tym, co wiąże się z tymi nazwiskami, które w swoim notesie znajduje. Przypomina sobie, że tego czy innego człowieka, którego nie jest pewien czy dobrze pamięta i czy nie pomylił go z kimś innym spotkał na przykład w pensjonacie prowadzonym przez jego matkę. Tę książkę skończyłem jakiś czas temu, ale zanim zabrał się o pisanie o niej musiałem ją trochę przetrawić. To, co w czasie tego trawienia uderzyło mnie, to fakt, że w notesie nie było nazwisk tych, o których w opowieści jest najwięcej: matki bohatera, krawca Radzikowskiego czy szewca Matei. Tak jakbyśmy tych, którzy w naszym życiu zajmują najwięcej miejsca, w ogóle nie mieli potrzeby zapisywać czy w jakikolwiek inny sposób utrwalać. Jakbyśmy zakładali, że oni po prostu są i będą. Że nie będziemy musieli ich szukać.


Ja bym tu jeszcze mógł dużo napisać, bo jest przy okazji Ostatniego rozdania pisać o czym. Mógłbym napisać o listach Marii albo mógłbym napisać o moim zachwycie nad dygresjami-rozważaniami we wspomnieniach bohatera, jak choćby ta dotycząca zmiany kolejności liter w alfabecie, która przecież, choć byłaby zmianą w czymś dla nas absolutnie fundamentalnym, w żaden sposób nie zmieniłaby naszego życia. Mógłbym pisać wiele, ale tylko, w nawiązaniu do ostatnich zdań poprzedniego akapitu, do tego co w Ostatnim rozdaniu uderzyło mnie najbardziej, sięgnę po cytat z zupełnie innej estetyki, można by wręcz rzec, że z całkowicie przeciwnego krańca estetyki niż ta reprezentowana przez pana Myśliwskiego. Bo równie zaskakujące (dla mnie) jest to, że choć forma skrajnie różna, treść wydaje mi się dokładnie taka sama:


Z każdym dniem łapię chwile

Ulotne jak motyle

Na stałe

Koduję we fragmentach bądź całe

Zapamiętałem już ich bez liku

Wszystkie mam w sobie

Żadnej w pamiętniku

Zaś w notatniku, bądź w kalendarzyku

Notuję zadania i termin wykonania *




* – Paktofonika, Chwile ulotne




EDIT: A, jeszcze teraz mi się przypomniało, że ten cytat, który wybrałem na sam początek, to niemal kropka w kropkę słowa, którymi pan Szczepan Twardoch tłumaczył to, że jego relacja z pobytu w okolicach frontu w wojnie Rosji z Ukrainą nie ukazała się, jak było zaplanowane, w formie eseju, ale w formie powieści (Null). No w książkach pana Myśliwskiego jest wszystko!

ed637d7f-1280-42b0-acda-8f0fa323d0ae

Zaloguj się aby komentować

769 + 1 = 770


Tytuł: Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ - Południe

Autor: Robert M. Wegner

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Powergraph

Format: książka papierowa

ISBN: 9788361187448

Liczba stron: 571

Ocena: 9/10


Wreszcie książka która poszła w tydzień. Teraz wiem że muszę dokupić resztę bo muszę wiedzieć kim ona jest i co się dzieje z 6 kompanią.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #bookmeter #książki

@Hoszin Lepszych ? Tylko ? Że tak powiem:

Sapek Sapek ty ciulu ! ;)

@Romanzholandii : to jest świetna fantastyka. Problem w tym,że na "Duszę pokrytą bliznami" (tom 6) wciąż trzeba było czekać i wciąż Wegner buduje napięcie choć to już 6 tom.


Lore jest skomplikowane,ale lubie to - dla kogoś kto zaczytuje się w książkach Alistaira Reynoldsa z SF takie fantasy jest całkiem ok.

Zaloguj się aby komentować

768 + 1 = 769


Tytuł: W wysokiej trawie

Autor: Stephen King, Joe Hill

Kategoria: horror

Format: ebook

Liczba stron: 58

Ocena: 7/10


Krótki horrorek od Kinga. Trzyma w napięciu, historia dość ciekawa i tajemnicza.


Rodzeństwo słyszy wołanie o pomoc chłopca, który zgubił się w wysokiej trawie i postanawia go poszukać. Jednak po wejściu w wysoką trawę zauważają, że wyjście stamtąd jest niemożliwe.


#bookmeter

d2c462c0-2812-4eed-bc51-d4777dcaeca4

Zaloguj się aby komentować

767 + 1 = 768

Tytuł: Projekt Hail Mary

Autor: Andy Weir

Kategoria: science fiction

Wydawnictwo: Muza

Format: ebook

ISBN: 9788328728905

Liczba stron: 512

Ocena: 8/10


Prywatny licznik: 7/24


Nie będę pisał tu nic o fabule, bo ciężko napisać cokolwiek, żeby nie narobić spoilerów. Książkę czyta się dobrze i szybko. Podobała mi się dwutorowa narracja i stopniowe odkrywanie tajemnicy z przeszłości. Nie podobała mi się natomiast ta hollywoodzkość części historii. Fabuła w niektórych kwestiach była uproszczona i była to dla mnie przyjemna historia do szybkiego łyknięcia. Bez jakiegoś wielkiego efektu wow.

Zastanawiałem się między 7 a 8. Dałem 8 bo ostatnie 150 stron nieźle mnie wciągnęło i mam dziś dobry humor.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #dwanascieksiazek

03dbc3df-2e29-42b3-9719-cf9aa37120a1

@splash545 ciekawe czy tak duża popularność Projekt Hail Mary czy ostatnio Dungeon Crawler Carl to nie jakiś efekt tiktokizacji literatury, gdzie ma być ciągle dużo wszystkiego i szybko

@splash545 fajna książka, ale to pozycja przygodowa i młodzieżowa napisana niewyszukanym językiem i pełna odniesień do popkultury. Jak ktoś podejdzie z takim nastawieniem, to będzie się dobrze bawił.

Zaloguj się aby komentować

766 + 1 = 767


Tytuł: Otwierać! Policja. Brutalna prawda o życiu na służbie

Autor: Sierżant Bagieta

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: MANDO

Format: audiobook

ISBN: 9788327738165

Liczba stron: 256

Ocena: 6/10


Nie znam pana z internetów, ale książka całkiem ok. Policjant opowiada różne historie i anegdotki ze swojej pracy (dopóki tam pracował). Opowiadane historie od szkółki do odejścia z policji, a i coś z wcześniej się trafi. Może być.


Licznik prywatny: 28/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

fd73d9a0-7a68-402f-abf5-6810ec493078

@crs333 znam wojskowych i policjantów, po⁎⁎⁎⁎ne akcje mieli, napierdalali ludzi i czasem padały strzały bo tak trzeba. nie chciał bym tam pracować zwłaszcza w policji jak tyle patologi jest.

@Hoszin chyba zależy gdzie pracujesz i w jakim wydziale, no i najbardziej jakim człowiekiem jesteś. Nie ma co mówić, że wszyscy są jebnięci. Znam kilku policjantów jeden w powiatowym w narkotykach, dla niego normalka było przymusić kogoś do zeznań a w domu z tego co wiem lał żonę i takie tam. Drugi też w powiatowym, ale większym, zwykły krawężnik co jeździ na interwencje i w porządku koleś.

@crs333 no ja się nasłuchałem jak robili interwencje czasem w domach to też bym wyłączył kamerę i najebał kolesiowi co bił dziecko.

@crs333 Czytałem tę książkę, przede wszystkim jak dla mnie była strasznie krótka oraz zdecydowanie za mało historii ze służby

Zaloguj się aby komentować

765 + 1 = 766


Tytuł: Polski SOR. Uwaga, będzie bolało

Autor: Jan Świtała

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: MANDO

ISBN: 9788327730978

Liczba stron: 288

Ocena: 6/10


Trochę historii z SORu, trochę z karetki i wyjazdów. Do tego historie z granicy z Białorusią i z początków wojny na Ukrainie. Wymienione też trochę absurdów prawnych i przepisowych. Całkiem spoko.


Licznik prywatny: 27/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

f3d64721-994a-4b35-a902-a84212d85044

Zaloguj się aby komentować

764 + 1 = 765


Tytuł: Krocząc w strac

Autor: James Swallow

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

Liczba stron: 592

Ocena: 7/10


“Nie czyni nas wyjątkowymi staczanie się na dno ani nawet wznoszenie się ku światłu. Wielkość charakteru mieści się pomiędzy tymi dwoma ekstremami, w niekończącej się walce z nimi.” Sanguinius


XXI część cyklu Herezja Horusa


Jest trzydzieste pierwsze tysiąclecie, trwa Wielka Krucjata mająca na celu zjednoczenie ludzkości rozproszonej po całej galaktyce. Świat za światem jest przyłączany do Imperium Człowieka lub unicestwiany. Mistrz Wojny kieruje Sanguiniusa wraz z jego legionem Krwawych Aniołów ku położonej na krańcu galaktyki gromadzie Signus, w której ludzkim światom grozi agresja obcych.


Tym razem nie jest to bezpośrednia kontynuacja wydarzeń z innych książek serii tylko samodzielna powieść, której akcja dzieje się zarówno przed, w trakcie, jak i po wydarzeniach w systemie Isstvan.


James Swallow operuje odmiennym stylem literackim, w którym mniej jest dramatycznego zadęcia, a więcej szczegółowych opisów. Opowieść rozwija się powoli i płynnie zmienia ton poczynając od przygodowego, a następnie przekształca się w pełen tajemnic kosmiczny horror. Podobało mi się to, że większość akcji przedstawiona została z perspektywy nie kapitana kompanii, a szeregowego medyka. Mniej więcej w połowie książki autora poniosła jednak wyobraźnia: warstwa horroru stała się surrealistyczna by nie rzec niedorzeczna i niebezpiecznie zbliżyła się do fantazji Grahama Mastertona.


Nieco irytuje też postsowieckie polskie tłumaczenie, w którym legioniści zwracają się do przełożonych w liczbie mnogiej.


Samodzielna opowieść dziejąca się gdzieś na uboczu od głównego wątku oraz potwierdzająca twierdzenie, że Herezja Horusa jest jak pudełko czekoladek: po dwóch przepysznych smakołykach ta okazała się po prostu niezła, a w ostatecznym rozrachunku ocenę końcową ratuje satysfakcjonujące zakończenie.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k

33c10870-5aed-4863-a642-17a1bd45bc25

Zaloguj się aby komentować

763 + 1 = 764


Tytuł: Lem. Życie nie z tej ziemi

Autor: Wojciech Orliński

Kategoria: biografia

Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne

Format: ebook

Liczba stron: 440

Ocena: 7/10


Moja ocena tej książki była dosyć trudna. Z jednej strony strasznie długo się z nią męczyłem. Ale chyba po prostu miałem kryzys czytelniczy. A z drugiej strony czytało mi się ją całkiem dobrze. Brzmi to dziwnie ale tak było xD

Jest to pierwsza biografia Lema jaką przeczytałem więc nie mogę porównać jej do innych. Autor bardzo często odnosi się do "Wysokiego zamku" i rozmów z Beresiem.

Książka teoretycznie jest bardzo dobra. Pisana bardzo przyjemnym językiem, przedstawia życie Lema od dzieciństwa do śmierci, no ale coś mi nie zagrało. Jakoś nie zaskoczyła mi i czułem że temat jest tylko liźnięty powierzchownie. Jak ktoś chce poznać życie Lema bez wchodzenia w większe szczegóły to jest świetna pozycja. No ale czuć lekki niedosyt.


Osobisty licznik: 7/30


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

f4c46f13-75f9-4953-bab2-b71f9d5c6aff

Zaloguj się aby komentować

762 + 1 = 763


Tytuł: Jeden dzień w starożytnym Rzymie. Życie powszednie, sekrety, ciekawostki

Autor: Alberto Angela

Kategoria: literatura popularnonaukowa

Wydawnictwo: Czytelnik

Format: książka papierowa

Liczba stron: 344

Ocena: 7/10


Ciekawa książka o codzienności starożytnych rzymian, ciekawie napisana. Razem z autorem przemierzamy przez starożytny Rzym w roku 115 za panowania cesarza Trajana. Poznajemy codzienne nawyki tamtejszych ludzi począwszy od tego jak się załatwiają w kibelkach po spędzanie czasu w łaźniach. Podobało mi sie to, że jest to napisane w sposób jakbyśmy to my spacerowali z autorem. Co kilka "godzin" w trakcie dnia sa napisane też ciekawostki. Polecam jak ktoś lubi tematykę starożytności.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #czytanie #czytajzhejto

dc6da2c4-b105-43af-b6ea-09d8d846b809
kopytakonia userbar

Zaloguj się aby komentować

761 + 1 = 762


Tytuł: O miękkiej kanapie, wielkich czarach i słoikach z dżemem

Autor: Marcin Mortka

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Format: książka papierowa

Liczba stron: 144

Ocena: 7/10


Bardzo udana część przygód dzielnego wikinga Tappiego, które uwielbia słuchać moja czterolatka.


Może zabrzmi to zabawnie, ale w tej części czuć, że to uniwersum już mocno dojrzało, pewne rzeczy weszły w kanon, jest do czego nawiązywać. Dzięki temu czyta się ją z dodatkową dozą ciepła i sympatii do powracających elementów.


Jedynie minus że główny antagonista nazywał się Czarownica-Jajecznica i musiałem to mówić na głos.


#bookmeter #Ksiazki #czytanie #czytajzhejto

ffde9527-ebd8-490b-8306-77e8574b3f78

Zaloguj się aby komentować

760 + 1 = 761


Tytuł: W zasadzie niegroźna

Autor: Douglas Adams

Kategoria: fantasy, science fiction

Liczba stron: 288

Ocena: 7/10


Udane zakończenie sagi. Znacznie lepsza niż poprzednia.


Niemniej...


Pozostawia pewien niedosyt. Niektóre wątki z poprzednich części powinny były wrócić na domknięcie zamiast dokładać nowe. Zakończenie zupełnie inne niż bym się spodziewał.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #Ksiazki #czytanie #czytajzhejto

5636371d-e8ad-4906-aa67-43ece74a4876

Zaloguj się aby komentować

759 + 1 = 760


Tytuł: Śmierć Iwana Iljicza

Autor: Lew Tołstoj

Kategoria: literatura piękna

Format: ebook

Liczba stron: 82

Ocena: 7/10


Ta książka jest o radzeniu sobie ze śmiercią zarówno przez umierającego jak i jego rodzinę. Bohater zapadł na chorobę, która powoli go wyniszcza. Początkowy optymizm i nadzieja powoli zmienia się w bezradność, bezsilność i akceptację swojego losu.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

d389b7da-13ad-4bcb-8062-0ab379c58af7

Zaloguj się aby komentować

758 + 1 = 759


Tytuł: Cieplarnia

Autor: Brian W. Aldiss

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Iskry

Format: książka papierowa

Liczba stron: 210

Ocena: 9/10


Ziemia, miliony lat w przyszłości. Klimat zmienił się na tyle, że nadeszła era roślin. Całą planetę pokrywa gigantyczny figowiec, w którego gałęziach bytuje człowiek - czy raczej to co z niego zostało. W tym świecie człowiek nie włada już planetą - skarlali nasi potomkowie o zielonej skórze walczą już tylko o przetrwanie... Całą bowiem florę łączy jedno - jest niebywale agresywna w walce o słońce i składniki odżywcze, chętnie czerpiąc je z ciał upolowanych stworzeń. Aldiss wykazuje tu niebywałą pomysłowość w opisach kolejnych gatunków - kaktusy strzelające kolcami, czy rośliny potrafiące skupić promienie słońca w niby-soczewkach aby podpalić swoją ofiarę to dopiero początek.


Fenomenalna książka, niesamowicie wykreowany świat, pełen szczegółów, zaskakujących symbioz albo pasożytnictwa między różnymi gatunkami. Ciary podczas lektury murowane. Kuleje natomiast strona fabularna książki, bowiem cała sprowadza się w zasadzie do podróży naszych bohaterów i próbach unikania kolejnych niebezpieczeństw. De facto służy jedynie opowiedzeniu tego świata. Mimo to warto - ja na pewno jeszcze nie raz do niej wrócę.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

c09f5d52-03e6-4756-9d93-b322131c58a5
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

757 + 1 = 758

Tytuł: Malorie

Autor: Josh Malerman

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Akurat

Format: audiobook

Liczba stron: 320

Ocena: 8/10

Muszę przyznać, że wyszło to bardzo fajnie 😀 Po 'Nie otwieraj oczu' został jakiś niedosyt, a ta pozycja bardzo fajnie dopełniła historię Malorie. Wiadomo, pierwsza część była lepsza, świeża, ale tutaj wciąż jest wysoki poziom, kolejne rozdziały wciągają i niepokoją coraz bardziej.

Natomiast finał mnie zaskoczył, ale pozytywnie, sprawiedliwe zakończenie historii.

Kurła, skończyły mi się fajne książki a dostawa dopiero w poniedziałek xD trzeba będzie odkurzyć coś z półki

#bookmeter

b7b4f476-cad6-4d86-8e6f-00c998ca1943

Zaloguj się aby komentować

756 + 1 = 757

Tytuł: Nienawidzę ich! To Polacy mówią na terapiach. Reportaż z podzielonego kraju

Autor: Karolina Olejak

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Prześwity

Format: ebook

Liczba stron: 200

Ocena: 7/10

Pani Karolina podjęła się próby uproszczonego pogrupowania mocno zaangażowanych emocjonalnie w politykę Polaków o poglądach konserwatywnych i liberalnych. Na podstawie wywiadów (wydaje mi się, że podkoloryzowanych) przedstawia umiarkowanie skrajne przypadki, gdy nienawiść skierowana do jakichś grup społecznych wpływa dysfunkcyjnie na życie osobiste czy w gronie przyjaciół, w pracy. Nienawiść do prawicy, do uchodźców, do kobiet, do gejów, do Warszawy, do wsi i innych modnych w patopolityce spraw

Autorka ubarwia też treść w teorię jungowskiego cienia, gdzie próbuje nas przekonać, że za tym wszystkim stoi okłamywanie samego siebie i wypieranie swoich prawdziwych emocji. Plus zawarte są wypowiedzi Pani psycholog, która tłumaczy dlaczego jest jak jest.

Ciekawe, ale chyba mało odkrywcze.

#ksiazki

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

048d2885-0aa9-49fe-9f04-01512995429f

Zaloguj się aby komentować