#bookmeter

171
4755

651 + 1 = 652


Tytuł: Przygody Tomka Sawyera

Autor: Mark Twain

Tłumaczenie: Jan Biliński

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 8/10


#bookmeter


***


Tomek dostał lanie i wrócił na swoje miejsce niezbyt zmartwiony. Uważał, że rzeczywiście mógł sam rozlać atrament podczas jakichś szturchańców w ławce. Zaprzeczył tylko ze względów formalnych, bo taki był zwyczaj, a on nie chciał łamać tradycji szkolnej.


Chyba nie czytałem tej książki wówczas, kiedy byłem w wieku odpowiednim na tego typu lekturę. Chyba byłem wtedy zajęty Przygodami trzech detektywów sygnowanymi przez pana Hitchcocka albo może byłem zajęty swoimi własnymi przygodami? – dawno temu to było i nie bardzo pamiętam. Teraz, kiedy czytałem Przygody Tomka Sawyera kilka motywów wydało mi się znajomymi, choćby sposób, w jaki Tomek poradził sobie z malowaniem płotu zleconym mu przez ciotkę Polly. Czy znałem to z filmu (albo serialu), bo na pewno kiedyś coś o Tomku Sawyerze oglądałem, czy może pamiętałem z omawiania nieprzeczytanej przeze mnie lektury na lekcji a może ta opowieść jest tak silnie już zakorzeniona w kulturze, że po prostu się „ją zna”? – tego też nie jestem w stanie stwierdzić z całą pewnością.


Niemniej, pomimo tego, że coś mi tam w głowie świtało, niezwykłą przyjemnością był dla mnie ten czas, który razem z Tomkiem Sawyerem spędziłem w mieście St. Petersburg nad rzeką Missisipi. To była nie tylko podróż literacka, to była dla mnie również podróż do moich młodzieńczych lat, bo, choć urodziłem się ponad sto lat po wydaniu tej książki i choć od moich narodzin również sporo czasu już minęło, to wciąż pamiętam sposób widzenia świata chłopca w jego wczesnonastoletnich latach (zresztą, powidoki tego mam do dziś i są to bardzo przyjemne momenty życia). Nie było dla mnie zaskoczeniem, raczej było nawet przyjemnością to, że w Tomku Sawyerze odnalazłem trochę siebie. Tak tego sprzed lat, jak i tego z dzisiaj.


Mimo upływu lat nie uważam, żeby Przygody Tomka Sawyera zestarzały się. Opowieść jest wartka i żwawa a bohaterowie urzekający i odmalowani dokładnie i z ogromną precyzją (pan Twain chyba nigdy nie zapomniał jak to było być chłopcem). To, co odróżnia tę książkę od książek współczesnych, to (tak mi się wydaje) prezentacja świata. To, że Tomek dostaje lanie, nie jest niczym skandalicznym, jest normalną częścią życia. To, że pół-Indianin nazywany jest „mieszańcem” a Murzyni Murzynami być może dziś by nie przeszło albo wywołało jakiś skandal, szczególnie w książce kierowanej do dzieci. Mnie to nie przeszkadza, tak wyglądały te czasy, w których Przygody powstawały i te, w których dzieje się ich akcja. Piszę o tym dlatego, że doszły mnie słuchy, że tego typu elementy w książkach klasycznych chce się „poprawiać” (co uważam za niedopuszczalne) albo że chce się powoli tych książek może nie zakazywać, ale skazywać je na zapomnienie. A w tym drugim przypadku byłoby po prosu szkoda.

f8a8dc78-db59-4736-9649-8cce530b469b

Zaloguj się aby komentować

650 + 1 = 651


Tytuł: Biedne istoty

Autor: Alasdair Gray

Tłumaczenie: Ewa Horodyska

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 8/10

#bookmeter


***


Mniemam, iż sir Aubrey ży-ży-życzy sobie, bym powiedział – zaczął słabym głosem doktor – że silni mężczyźni, którzy przewodzą Bry-Bry-Brytyjczykom i bronią ich, muszą podtrzymywać siły, zadowalając z w i e r z ę c ą cząstkę swej natury za-za-zabawaianiem się z dziewkami, lecz zachowują przy tym czy-czy-czystość łoża małżeńskiego i świętość domu, w którym poczęci zostają ich synowie i córki.


Splot kilku okoliczności, których pozwolę sobie nie opisywać, nie są bowiem istotną częścią tego wywodu, sprawił, że sięgnąłem po Biedne istoty, po które pewnie inaczej bym nie sięgnął. Gdyby nie ten splot kilku okoliczności i po tę książkę bym nie sięgnął, straciłbym okazję na wyśmienitą lekturę.


Trzeba mieć spory talent albo olbrzymi warsztat (albo i oba na raz), a przy okazji bardzo wyostrzony zmysł obserwacji, umiejętność (czasem nieoczywistego) samodzielnego wnioskowania i mnóstwo poczucia humoru żeby móc napisać coś takiego jak Biedne istoty. Pan Gray, wydaje mi się, dysponował wszystkimi tymi wymienionymi wyżej cechami, na co najlepszym dowodem jest to, że to właśnie on tę książkę napisał. Czego to w Biednych istotach nie ma?


No dobrze, pewnie znalazłoby się parę rzeczy, których autor w tej książce nie zawarł (nikt na przykład nie wędruje w niej przez złowrogie krainy po to, żeby wrzucić obrączkę do wulkanu), ale mnogość tego, co udało mu się zawrzeć w Biednych istotach naprawdę jest imponująca. I mam tutaj na myśli kilka warstw tej książki – od warstwy fabularnej, przez narracyjną, językową aż po to co, z braku lepszego określenia, mógłbym nazwać jej warstwą kulturową.


W warstwie fabularnej mamy do czynienia z rozwojem bohatera (w tym przypadku bohaterki), a przynajmniej tak się może wydawać, bo książka zawiera pewne bardzo ciekawe zaskoczenie. W warstwie narracyjnej mamy do czynienia z moją chyba ulubioną, a przynajmniej w ostatnim czasie ulubioną, konstrukcją „opowieści w opowieści”. W warstwie językowej pan Gray daje popis (choć na mniejszą skalę) tego, co w Kwiatach dla Algernona zrobił pan Daniel Keyes. Najbogatsza jednak, a przynajmniej ja najwięcej w niej znalazłem, jest warstwa kulturowa. W tej warstwie odmalowany jest do pewnego stopnia obraz wiktoriańskiej Anglii wraz z licznymi paralelami do teraźniejszości (bo świat, uważam, mało się od tamtego czasu zmienił, a ludzie to już na pewno), które to paralele świadczą o wspomnianej spostrzegawczości i umiejętności wyciągania wniosków przez autora. Ale mamy też w tej warstwie do czynienia z licznymi tropami prowadzącymi do innych dzieł kultury, jak choćby najbardziej oczywisty Frankenstein pani Mary Shelley, ale też i na przykład twórczość pana Edgara Allana Poe. Świetnie bawiłem się znajdując te tropy, świetnie bawiłem się poznając fabułę, świetnie bawiłem się zapoznając się z obserwacjami i wnioskami z tych obserwacji, które pan Gray w Biednych istotach zawarł. I mógłbym tak jeszcze przez kilka akapitów tę książkę chwalić dalej, ale muszę spadać bo mam zamiar dalej bawić się świetnie oglądając zrealizowany na jej podstawie film, który wyreżyserował pan Yórgos Lánthimos. Jak się ostatnio okazało – mój ulubiony reżyser.

03c19196-af83-43b3-b658-a9e414988858

Zaloguj się aby komentować

649 + 1 = 650


Tytuł: Dziewięciu książąt Amberu

Autor: Roger Zelazny

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: audiobook

ISBN: 8371506392

Liczba stron: 174

Ocena: 2/10


Zaczyna się niczym w "Tożsamości Bourne’a": główny bohater budzi się w szpitalu po wypadku samochodowym i chociaż doznał amnezji, od razu wyczuwa, że personel chce go zabić. Ucieka więc ze szpitala i udaje się do domu kobiety, która w aktach medycznych została wpisana jako jego siostra. Tam dowiaduje się, że tak naprawdę jest księciem Corwinem, jednym z dziewięciu pretendentów do tronu istniejącego w równoległym świecie królestwa Amberu. Wraz z przyrodnim bratem Corwin wraca do domu, by zagrać w grę o tron.

I niby to ma być klasyka fantasy?


Dziewięciu książąt Amberu praktycznie niczym nie różni się od fanfików, które 15 lat temu były wyśmiewane na blogach Niezatapialna Armada Kolonasa Waazona i Przyczajona logika, ukryty słownik, i aż dziw bierze, że powieść wyszła spod ręki dorosłego mężczyzny, który w chwili jej wydania miał już pewien dorobek literacki. Ubogi i toporny styl, nielogiczny świat przedstawiony, postacie praktycznie pozbawione osobowości i zachowujące się w idiotyczny sposób, rozwiązywanie problemów deus ex machina. W dodatku epickie walki o tron opisane w stylu „Zginęło 69 tysięcy żołnierzy, a rannych zostało 2,137 milionów”. Liczyłam na mroczną historię w stylu GoT, albo chociaż wątku walczących książąt z filmu Gwiezdny pył, dostałam wypociny nastolatka, które w takiej formie nigdy nie powinny zostać przyjęte do druku. Całe szczęście, że ten badziew jest krótki.


Naprawdę, już sztampowy Jordan jest lepszy od tej grafomanii.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter

b91dda99-d20f-4da1-9702-966f4f098f84

@l__p ja słuchałam audiobooka na prędkości 2.0 żeby tylko mieć to za sobą xD Już od pierwszych stron, jak bohater rzucił jakąś głupiomądrą złotą myślą o Eichmannie wiedziałam, że szykuje się słabizna.

Zaloguj się aby komentować

648 + 1 = 649

Tytuł: 217 000 wojennych mil Garlanda Autor: Zbigniew Damski Kategoria: Historia Wydawnictwo: Bellona Format: książka papierowa ISBN: 9788311177185 Liczba stron: 148 Ocena: 5/10

"Alarm na Garlandzie" to był mój pierwszy tygrysek jaki przeczytałem I dlatego jak zobaczyłem na poczcie nowy Tomik o tym okręcie to nie wahałem sie ani chwili.

Książeczka opowiada historię bojową okrętu H-37 pod polską banderą. Od Morza Srodziemnego, przez okolice równika, Kanadę, aż po rosyjską Arktykę. Oprócz szlaku bojowego opisane są losy załogi od oficerów po marynarzy. Od dowódców Z doświadczeniem do młodych chłopaków, ochotników z USA czy Brazylii.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter #bookmeterhistoriaiiwojnaswiatowashipboners

Zaloguj się aby komentować

647 + 1 = 648

Tytuł: Pożegnanie z Avonlea

Autor: Lucy Maud Montgomery

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Format: książka papierowa

Liczba stron: 144

Ocena: 5/10

Ostatni dodatek i zakończenie całej serii przygód z Avonlea. Trochę męczyłam tą książkę, niektóre z historii były fajne, inne nudne. Każdy rozdział był osobną opowieścią różnych osób, tak jak w pierwszym dodatku.

#bookmeter

95de4af2-47c6-41a3-9dbf-1abb28c06ee6

Zaloguj się aby komentować

646 + 1 = 647


Tytuł: 13 powodów

Autor: Jay Asher

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Rebis

Format: ebook

Liczba stron: 272

Ocena: 6/10


Prywatny licznik: 18/48


Serial lepszy, dużo bardziej niuansuje postacie i wydarzenia niż książka. Książka za to bardziej realistycznie podchodzi do Claya - słucha wszystkich kaset w ciągu jednej nocy i nie rozkłada tego na kilka dni...


#czytelniczebingo 13/25 - Książka, która została zekranizowana


#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki #czytamponocach

c15eaece-a686-4edd-ba6c-435830a8493a
0798e5c8-87b2-4385-85f1-3c4267803e4f

@l__p 13 powodów

  1. Hanna Baker

  2. Hanna Baker

  3. Hanna Baker

  4. Hanna Baker

  5. Hanna Baker

  6. Hanna Baker

  7. Hanna Baker

  8. Hanna Baker

  9. Hanna Baker

  10. Hanna Baker

  11. Hanna Baker

  12. Chad gwałciciel, ale też trochę Hanna Baker (nie wchodzisz sama do jacuzzi z typem który zgwałcił twoją nieprzytomną koleżankę)

  13. Hanna Baker

Eeee. Ja uznałem że jednak to kupa. Dawno to oglądałem ale z tego co pamiętam to laska wybierała ciagle najgorzej jak mogla

Zaloguj się aby komentować

645 + 1 = 646

Tytuł: Korea Południowa. Republika żywiołów

Autor: Marcin Jacoby

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Muza

Format: książka papierowa

ISBN: 9788328730236

Liczba stron: 448

Ocena: 5/10


Laurka pochwalna błękitnych Japończyków. Nie nazbyt stronnicza, albowiem przeprowadzone pieczołowicie badania i posiadanie koreańskiej żony włącznie ze wsparciem jej rodziny nie pozwoliłyby rozprzęgnąć się koniowi uwielbienia. Bynajmniej jednak zabrakło mi tam ściśle poświęconej rubryki o ciemnej stronie Korei. Oczywiście są wzmianki o wysokim wskaźniku samobójstw, przepracowaniu i korupcji władzy, ale to jako nieodzowne rzeczy, nieprzysłaniające tak wielkiej zajebistości Koreańczyków. To ich nadopiekuńcze wspieranie rodziny, niesamowity upór w dążeniu do prosperowania całego społeczeństwa, kulturowa dbałość do pozazdroszczenia nam Polakom oraz tolerancja, jakiej nie przeszkodzą "prawicowe zwierzęta" wydają wielki blask, dzięki któremu turystom można przekonać do wydawania pieniążków na bilet lotniczy do Seulu (wymawiaj Saoul)


Szczęśliwość najszczersza dzieje się niestety, gdy zaczynają się ujawniać osobiste preferencję autorskie. Jakoś nie jestem przekonany, że to ta zła Ameryka sieje propagandowy ferment, utrudniający proces zjednoczeniowy. "Młody i inteligentny" przywódca północnej części okazało się nie kwapił do oddawania atomówek i bycia mniej nieprzyjemny w stosunku do kejpopu. Także ten uwielbiany nie-prawicowy prezydent uderzajacy w układy tych prawicowych odpowiedników; ci dwaj lewicowi prezydenci niczym bracia Grakhowie rozsupłujący worek nieporządków zimnowojennych dyktatur - tak, takie odnoszenie do rządów pisu. Chciałbym ujrzeć twoją minę, gdy Park Geun-Hye została ułaskawiona, autorze. I może mniej próbuj zrobić gorszących porównań w stosunku do Polski. Nie ma co uważać nas siebie za lepszych od azjatyckiego tygrysa przy podawanych liczbach, ale czasem kolejki do lekarza bywają niskim kosztem od uczynienia z lekarzy najbardziej przepracowaną grupę zawodową, która gdy raz urządziła strajki, to te czułe społeczeństwo wolało im pokazać figę.


Na atak gazowy przygotuj pastę do zębów.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter #ksiazki #korea

b965fd74-9ac0-4429-8f15-dfc04d300b71

Zaloguj się aby komentować

644 + 1 = 645

Tytuł: Warhammer Adventures- City of Lifestone Autor: Tom Huddlestone Kategoria: fantasy, science fiction Wydawnictwo: Warhammer Publishing Format: książka papierowa ISBN: 9781784967826 Liczba stron: 178 Ocena: 7/10

Książka młodzieżowa ze Świta #ageofsigmar z #warhammer

W porównaniu do #warhammer40k „Necron” - fabularnie znacznie lepsza, gęsta. Kusi dokupić 2 część

Szczególnie, że dotyczy pewnych stworzeń, które są tyko bajka do straszeni dzieci #pdk

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter #ksiazki

b7f10be1-296b-46cd-a7d6-861f02268863

Zaloguj się aby komentować

643 + 1 = 644

Tytuł: Klęska konwoju PQ-17 Autor: Rajmund Szubański Kategoria: Historyczna Wydawnictwo: Bellona Format: książka papierowa ISBN: 9788311178151 Liczba stron: 140 Ocena: 5/10

Pozycja z biblioteki "Żółtego Tygrysa". Czytałem ich mnóstwo za dzieciaka. Wówczas były to tomiki wydawane przez MON PRL. Linia była wiadoma aczkolwiek opisywali też W pozytywny sposób PSZ.

Tomik o PQ-17 opowiada historię konwoju arktycznego z zaopatrzeniem dla ZSRR, błędów Admiralicji, postawy dowódców, losy rozbitków i wpływ wydarzeń Na kolejne konwoje.

To ok do przeczytania w czasie krótkiej podróży. Wspomnienia z dzieciństwa mówią, że tamte tomiki były lepsze.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter historian #bookmeter #iiwojnaswiatowashipboner

@Gustawff mam jeszcze jeden na dzisiaj. Drugi z tego cyklu o ORP Garland. Nie czytałem wcześniej tego, a oryginalny z PRL czytałem tyle razy, aż się rozpadł. Wcześniej należał do mojego wujka.

Kiedyś od jakichś punków za maskę pgaz dostałem chyba 30 tygrysków.

Zaloguj się aby komentować

642 + 1 = 643

Tytuł: Źródło czerni

Autor: Marian Baczal

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Warbook

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-68264-06-7

Liczba stron: 480

Ocena: 8/10


Od dłuższego czasu tytuł ten obijał mi się o uszy więc przy okazji niedawnych zakupów skusiłem się. I O MATKO JAKA TO BYŁA DOBRA DECYZJA!

Jak zacząłem czytać to całość zajęła mi 4 dni, z czego ostatniego dnia poszła prawie cała druga połowa książki. Krótko mówiąc ta pozycja naprawdę wciąga.


Przede wszystkim mamy tutaj wyjątkowy świat w realiach biblijnej postapokalipsy. Jednak to próby utrzymania w miarę normalnego życia w obliczu demonów chodzących po ziemi oraz oczekiwania na powtórne nadejście Chrystusa nadają mu całą magię. Autor przedstawia ogólny obraz świata i jego realiów jednocześnie budząc ciekawość i nie zdradzając zbyt wielu informacji.


Najmocniejszą stroną książki są barwni bohaterowie. Każdy z nich ma swoje zwyczaje, motywacje, słabości i historię. Śledziłem ich losy z zaciekawieniem i bardzo spodobało mi się to jak dobrze są oni osadzeni w wykreowanym świecie.


Podsumowując jest to jednak z moich ulubionych polskich pozycji jakie przeczytałem i polecam ją wszystkim szukającym odskoczni od typowych tematów w literaturze.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura

cec14d31-87ac-4411-9ded-4c8de03969fb

Zaloguj się aby komentować

641 + 1 = 642

Tytuł: Opowieści z Avonlea

Autor: Lucy Maud Montgomery

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Format: książka papierowa

Liczba stron: 160

Ocena: 6/10

Pierwszy z dodatków, w którym Ania pojawia się jedynie epizodycznie. Każdy z rozdziałów opisuje krótki wyrywek z życia mieszkańców Avonlea oraz okolic. Całkiem przyjemne ale nie porywające.

#bookmeter

d111b5a6-6dcd-4159-a3c4-c879995a2ab0

Zaloguj się aby komentować

640 + 1 = 641

Tytuł: Szczelina

Autor: Józef Karika

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Stara Szkoła

Format: audiobook

Liczba stron: 404

Ocena: 5/10

Prosta, mroczna historia, w której bloger wpada na trop tajemniczych wydarzeń w słowackich górach i stopniowo popada w obsesję, a im bliżej sil nieczystych, tym więcej szaleństwa.

Trochę to oklepane, zabrakło realizmu w zachowaniach bohaterów, by dało się to śledzić z dużym zaangażowaniem. Literacko też nie dzieje się tu na tyle dużo, żeby można było dać się pochłonąć klimatowi, brak również jakichkolwiek zaskoczeń.

#ksiazki #horror

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

ded656fc-5b94-4f3c-8ea1-e1b9c04e182e

Hmmm. Dla mnie to była dobra pozycja. Dobrze budowane napięcie i tajemnica. Ciekawa narracja. Zakończenie trochę słabsze, ale całość oceniam 7 na 10

Zaloguj się aby komentować

639 + 1 = 640


Tytuł: Czas Pogardy

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: SuperNOWA

Format: audiobook

Ocena: 8/10



Nie ukrywam, że ta część podobała mi się mniej niż poprzedni tom. Są tu momenty wyraźnie lepsze pod pewnymi względami, ale też takie, które zwyczajnie frustrują. Lubię prostą zależność: im więcej w historii Geralta, tym bardziej wciąga mnie opowieść. I nie chodzi tylko o akcję.


„Problemem” jest chyba samo miejsce akcji. Kaer Morhen i podróż z Yarpenem były dla mnie ciekawsze niż lokacje z „Czasu pogardy”, co wpływa na odbiór całości. Do tego dochodzi sposób narracji, który nie zawsze mi odpowiada. Część wydarzeń poznajemy przez sceny z udziałem przypadkowych postaci, które najpewniej już nie wrócą. Rozmowy żołnierzy o rozkazach, okraszone drobnymi, niewiele wnoszącymi szczegółami, szybko zaczęły mnie męczyć, zwłaszcza gdy takich sekwencji pojawia się kilka z rzędu. Trudno się angażować w historie ludzi, którzy są tylko tłem. Wyjątkiem była scena z Tissaią de Vries i może ten fragment z królową elfów, który faktycznie coś wnosił. Rozumiem sens tych zabiegów, ale nie przekonuje mnie ich forma. Wolałbym, żeby ktoś pokroju Jaskra spiął to narracyjnie, zamiast takiego skakania między obozami i postaciami. Motyw mantikory działał, bo odnosił się bezpośrednio do Geralta i był jednorazowy.


Podobnie mam z opisami działań zbrojnych. Nawet znając mapę świata i realia, trudno się w tym połapać bez ciągłego sprawdzania szczegółów na telefonie. Jest tego dużo i momentami wydaje się to przesadzone. Zwłaszcza że oglądamy to z perspektywy przypadkowych ludzi w scenach, o których wspomniałem wyżej. Rozumiem taki zabieg, ale po prostu mi się nie podobał. Pewnie kwestia gustu.


Mimo tych zastrzeżeń to nadal bardzo... Wiedźmin. Klimat, postaci i tempo historii trzymają poziom. Wydarzenia na Thanedd to jedne z najlepszych i najbrutalniejszych scen akcji, jakimi do tego tomu uraczył mnie Sapkowski, może poza krótkimi epizodami z Riencem wcześniej. Yennefer trochę zyskuje, głównie przez relację z Geraltem i swoją "słodką tajemnicę". Motyw traumy Ciri jest poprowadzony przekonująco, a stan psychiczny Geralta zapowiada ciekawe rzeczy. Lubię takie momenty, gdy bohater musi się podnieść z naprawdę głębokiego dołka. Czuję też, że Vilgefortz będzie "dobrym" antagonistą. Ma to coś.


Zastanawiam się nad Szczurami, bo czuję, że jest ryzyko, że będą mnie irytować, ale mogą też okazać się ciekawym elementem historii. Szkoda tylko, że ich los nie jest już dla mnie tajemnicą, bo widziałem już gdzieś pewną scenę z Bonhartem.



Okładka to trochę moja głupawka. Nie miałem co robić z rękami podczas nudnych dni w robocie, to stworzyłem takie coś. Jest tag do blokowania, bo planuję ukończyć całą serię i nie omieszkam sobie pobazgrać w trakcie. Tym razem chciałem coś nowego, dlatego zacząłem rysować Dziki Gon, jak pojawił się w historii, ale potem się okazało, że tyle go w tej książce, co kot napłakał i średnio pasuje. Dlatego jest w osobnym wpisie. xD


Tak, przekleiłem ten segment z poprzedniej recenzji. xD


> #dziwensieodchamia <

#bookmeter #ksiazki #wiedzmin #audiobook #dziwenrysuje #perypetiedziwena

03c6b853-347b-4927-bba4-d713a1f7c6c7

W ogóle to czas pogardy to jest to w którym upada porządek starego świata i magii. Punkt przełomu, gdzie wszystko potem już nigdy nie jest takie samo

Zaloguj się aby komentować

638 + 1 = 639

Tytuł: Dusza pokryta bliznami

Autor: Robert M. Wegner

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Powergraph

Format: książka papierowa

Liczba stron: 392

Ocena: 10/10


Na wstępie chciałem zauważyć, że za pisanie takich książek powinno się autora kilka razy publicznie wybatożyć! I to nie dlatego, że seria obniżyła poziom albo coś nielogicznego stało się ulubionym bohaterom. Dlatego, że nie wolno, nie wolno! pisać po jednym tomie raz na kilka lat i zostawiać ludzi z tyloma nowymi wątkami, tak wielką ilością pytań i takim oczekiwaniem.


To jest zdecydowanie najlepszy z sześciu tomów. Każda strona niesie coś nowego, każda ma w sobie jakiś potencjalny zwrot akcji. Nie brakuje wzruszeń i scen, które powracają długo po przeczytaniu ostatniej strony. Pojawiają się, jak już wspomniałem, nowe wątki, na szczęście autor nie zapomina o ciągnięciu i domykaniu tych, które otworzył uprzednio. I na szczęście idzie w zupełnie inną stronę, niż można było oczekiwać. Każde trącenie wątku z poprzednich tomów to niespodzianka.


Będę z olbrzymią niecierpliwością czekał kolejne lata na następny tom.


#bookmeter #ksiazki #fantasy #meekhan #robertmwegner

f887dbb8-6d35-4f18-95dd-be67853996cb
Statyczny_Stefek userbar

@Statyczny_Stefek to chyba dosyć niepopularna opinia o tym tomie. Mało komu się podobał, a po⁎⁎⁎⁎na cena za widocznie odchudzoną objętość nie pomaga.

@Cerber108 Tak, to, że krótkie to boli bardzo w sercu. Ale ja jestem wielkim fanem tego autora i uniwersum i co jak co, ale krótszą książkę (i cenę) akurat mogę wybaczyć.

Jak cała seria mi się podoba to mam problem z zakończeniami, że są dla mnie jakieś takie nijakie. Nawet teraz, po miesiącu od przyswojenia audiobooka nie mogę sobie przypomnieć jakie było zakończenie i co z niego wynikało. Pamiętam, że fabuła była super, że dobrze się bawiłem, ale zakończenie? Podobne odczucia miałem co poprzedniej części.

Zaloguj się aby komentować

637 + 1 = 638

Tytuł: Każde martwe marzenie

Autor: Robert M. Wegner

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Powerhraph

Format: e-book

Liczba stron: 744

Ocena: 10/10


Ostatnia ze "starszej" części książek, czyli piąta w serii. Robi się zdecydowanie mrocznie i poważnie. Już nie jesteśmy na etapie hulania po stepach albo w górach i przeżywania (wspaniale opisanych!) przygód przypominających opowieści płaszcza i szpady. O nie, teraz wchodzimy w zdecydowanie cięższe klimaty, wpychamy się pomiędzy pradawne legendy i domagamy uwagi.


Nijak nie można było się spodziewać po pierwszych tomach, że historia zaprowadzi nas tutaj, ale ani razu nie żałowałem.


#bookmeter #ksiazki #fantasy #meekhan #robertmwegner

17ef0ac4-72b5-470b-94a3-ae75b4f99861
Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

636 + 1 = 637


Tytuł: Trzy dni tygrysa

Autor: Mirosław P. Jabłoński

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Iskry

Format: książka papierowa

Liczba stron: 138

Ocena: 5/10


Harry Lenox to tytułowy Tygrys, jeden z agentów rządowych do tzw. trudnych przypadków. Otrzymuje od prezydenta NP, Najwyższe Prerogatywy, gdyż została zagrożona racja stanu. Akcja osadzona jest w nieco alternatywnej wersji USA, zimna wojna wjechała za mocno i jeden z ichnich naukowców opracował rodzaj kopuły, która ma zabezpieczyć ludzkość przed wszelkimi zagrożeniami z zewnątrz. Pod kopułą zapanował system totalitarny, a wszystkich którzy nie zgadzają się z linią władzy obwołuje się Morlokami i wypędza poza kopułę. Mnożą się jednak rozmaite ugrupowania separatystyczne, kontestujące czy też sekty głoszące albo rychły koniec świata albo wręcz fikcyjność obecnej rzeczywistości.

Nasz tygrys prowadzi swoje śledztwo, jednak jedna z poznanych postaci zasiewa w nim ziarno niepokoju, gdyż nie wszystko okazuje się być takie, jakim przedstawiano to na szkoleniach...


Średnia, dość schematyczna książka. W części thriller szpiegowski tylko osadzony w realiach fantastycznych, jednak mało przekonujący i momentami rażący sztucznością zachowań bohaterów. Autor kluczy i miesza a zakończenie pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Mały plusik za drugoplanową postać jednego z rządowych oficjeli, niejakiego Jablonsky'ego, którego autor z upodobaniem nazywa cyt. "tym starym pedrylem" xD


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter

8b71c376-00ef-4708-a64c-701df456ad70
trixx.420 userbar

Zaloguj się aby komentować

635 + 1 = 636


Tytuł: Państwo Hitlera

Autor: Götz Aly

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Fundacja Historia.pl

Format: papierowa

Liczba stron: 480

Ocena: 4/10


Mam problem z tą książką. „Państwo Hitlera” jest reklamowane jako nowatorskie, sensacyjne spojrzenie na narodowy socjalizm Hitlera. W zasadzie tak jest. Książkę można podsumować w paru zdaniach: Niemcy podczas II wojny światowej byli skurwielami, a to że ubierali się lepiej od trepa Saszki z Irkucka nie sprawia, że należy ich stawiać wyżej. Tak samo kradli i mordowali. W całej Europie.


Książka jest poświęcona ekonomii III Rzeszy. Götz Aly wyjaśnia, dlaczego gospodarka Niemiec mimo wojny zdołała się utrzymać, a Niemcy zaślepieni ideologią i nakarmieni kosztem całej okupowanej Europy do końca wojny popierali Hitlera. Tu właśnie pojawia się problem, od którego zacząłem ten wpis. Aly podaje bardzo dużo danych statystycznych, cytatów, przykładów. Nie jest to książka łatwa w lekturze, bo tak duży zbiór danych nuży. Czy mimo to odradzam przeczytanie tej książki? Właściwie nie, bo ta książka po prostu jest potrzebna do zrozumienia ekonomii III Rzeszy, który odgrywał bardzo dużą rolę w polityce Hitlera. Autor (Niemiec) nie bawi się w eufemizmy i mówi wprost: Niemcy żyli w dobrobycie, bo w sposób masowy i systematyczny mordowała i grabiła Europejczyków, byle tylko przejąć ich majątek. Ideologia nazistowska odgrywała pewną rolę w tym mechanizmie, ale wielu Niemców było konformistami, którzy mając wymówki o "ostatecznych rozwiązaniach" czy "przestrzeni życiowej" po prostu dokonywała skurwysyństw, byle tylko zapewnić sobie i rodzinie lepsze życie.


No ale czemu napisałem, że "właściwie" należałoby przeczytać książkę? Problem polega na tym, iż polskie wydania tejże potrzebnej książki są niestety niechlujne Ja czytałem (zdaje się najnowsze) IV wydanie z 2023 roku. Książka nie miała porządnej redakcji w ostatnim wydaniu. Nie jestem purystą językowym, sam robię sporo gaf, ale nie popełniam tak powszechnych błędów i nie mówię bądź piszę "a mianowicie" (w książce to obrzydlistwo pojawia się kilkadziesiąt razy). Staram się być konsekwentny i jak piszę o Göringu to zawsze pamiętam o umlaucie (w książce obok poprawnej formy zdarzyło się przeczytać o "Goeringu". Rozumiem, jak jedna osoba dokona wpadki. Ale ta książka miała tłumacza, redaktora i ukazała się parokrotnie - nikt przez ten czas nie zauważył tego, nie zgłosił wydawcy błędu?). Wreszcie szlag mnie trafił, jak przeczytałem cytat "Rafaela Lemkina" z 1994 roku. Primo - RAFAŁA, ten wybitny prawnik był Polakiem pochodzenia żydowskiego. Secundo - Lemkin był prawnikiem polskim i amerykańskim, jeśli jego imię miało być z angielskiego to powinno brzmieć "Raphael". Byłby to błąd, ale dający się usprawiedliwić. Tertio - Lemkin zmarł w 1959 roku... Wypowiedź Lemkina pochodziła z 1944 roku. Niby czepianie się, bo 1944 i 1994 wyglądają podobnie, ale jest to rażący babol, coś jak napisanie, że konferencja w Wannsee odbyła się w 1924, no bo 24 i 42 łatwo pomylić... Przez takie niechlujstwa językowe i merytoryczne książka traci. A strata jest tym większa, gdy ma się przed sobą CZWARTE WYDANIE. Naprawdę wydawcy nie mogli zadbać o to, by przed kolejnymi wydaniami nanieść potrzebne poprawki merytoryczne i językowe?


Jak ktoś interesuje się historią II wojny światowej to powinien przeczytać tę książkę. Ale niech zapozna się z oryginałem w języku niemieckim albo spróbuje przeczytać inne tłumaczenia. Polskie wydania niestety leży i dlatego moja prywatna ocena jest tak niska. Polski wydawca umieścił tę książkę w tzw. Złotej serii. Złoto okazało się być tombakiem.


Prywatny licznik: 13/50


#bookmeter #ksiazki #bapitankombaczyta #historia #hitler

ed5f596e-7964-4d33-adb1-18891654b061

@cremaster No właśnie nie, w języku polskim obowiązuje zasada, że słowa obcojęzyczne zapisywane w alfabecie łacińskim piszemy zgodnie z oryginałem. Dlatego mamy Hermanna Göringa, Slobodana Miloševicia czy też Françoisa Mitterranda, a nie Goeringa, Miloszevicia/Miloszewicia czy też Francoisa Mitterranda.


Oczywiście nie czepiam się, jak ktoś upraszcza zapisy nazw własnych na forum, w prywatnym mailu czy też w notatce, nie wymagam od wszystkich, by kopiowali litery niewystępujące w języku polskim. Ale inna sytuacja dotyczy książki kierowanej do tysięcy czytelników, gdzie trzeba zadbać o ortografię. Gdyby chociaż "Goering" był stosowany konsekwentnie, machnąłbym ręką przyjmując, że redaktor tak zdecydował. Ale pisanie raz o Göringu, a raz o Goeringu traktuje wyłącznie jako rodzaj niechlujstwa, który obniża wartość jest potrzebnej książki

Zaloguj się aby komentować

634 + 1 = 635


Tytuł: Urodziny

Autor: Weronika Murek

Kategoria: żebym ja to wiedział

Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne

Format: ebook

Liczba stron: 256

Czas czytania: 5h47m

Ocena: 7/10


Takie Las Vegas Parano literatury kobiecej.


#bookmeter #ksiazki #czytelniczebingo

998c6e13-e315-49fd-81b2-76c6171295d3

Zaloguj się aby komentować

633 + 1 = 634

Tytuł: Król popiołów

Autor: S.A. Cosby

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Filia

Format: ebook

Liczba stron: 408

Ocena: 9/10


Nie wiem, co ma w sobie ten autor, ale wszystkie jego książki wciągam jak odkurzacz i bawię się przy tym świetnie.

Od pierwszych stron książka nie zostawiają złudzeń - będzie ciężko, duszno i bardzo mrocznie. Cosby wrzuca nas w świat małego, amerykańskiego miasteczka, gdzie główny bohater - syn marnotrawny, powraca do domu rodzinnego, gdy jego ojciec (właściciel krematorium) trafia do szpitala. Okazuje się, że sprawy w domu mają się nieciekawie, a jego młodszy brat wpadł po uszy w długi zaciągnięte u lokalnych wataszków. Na domiar złego siostra wdała się w romans z żonatym policjantem półgłówkiem.


Roman próbuje trzymać się z dala od przemocy i przeszłości, którą dawno chciał zostawić za sobą. Problem w tym, że przeszłość bardzo szybko się o niego upomina. Zostaje wciągnięty w układ z lokalnym półświatkiem, na którym nie może wyjść dobrze i zmuszony do podejmowania coraz trudniejszych decyzji. Zaczyna schodzić coraz głębiej w świat, z którego kiedyś próbował uciec.


Najbardziej uderza klimat - ta książka jest czarna. I to naprawdę czarna. Czarniejsza niż Snape w nowej ekranizacji Harrego Pottera. Cosby świetnie buduje wielokulturowe środowisko, w którym funkcjonują bohaterowie. Czuć ciężar miejsca, historię, uprzedzenia rasowe, napięcia społeczne, konflikty między organizacjami - to nie jest tylko tło, ale coś, co aktywnie wpływa na każdą scenę i każdą decyzję.


Autor bardzo dobrze prowadzi fabułę w kierunku nieuniknionej katastrofy. To nie jest historia o tym, czy coś pójdzie źle - tylko kiedy i jak bardzo. Bohater, chcąc chronić siebie i swoich bliskich, wpada w spiralę decyzji, które tylko pogarszają jego sytuację, a policja śledzi każdy jego krok. I właśnie to poczucie braku wyjścia działa najmocniej.

Świetnie wypada też warstwa emocjonalna. Strach o własne życie, napięcie wynikające z presji otoczenia i świadomość, że każdy krok może być tym ostatnim - wszystko to jest bardzo namacalne. Cosby nie daje czytelnikowi chwili oddechu i konsekwentnie prowadzi historię w stronę coraz większego ciężaru.


To jeden z tych thrillerów, które nie tyle opowiadają historię, co budują doświadczenie - mroczne, gęste, tłuste jak krew i ulotne jak popiół ze spalonego ciała. Na książkę trzeba było poczekać 2 tygodnie, bo tyle opóźnienia miała premiera w stosunku do planowanej daty, ale zdecydowanie było warto. Jeden z lepszych kryminałów jakie czytałem, choć momentami lekko naiwny, do czego przyzwyczaił nas autor w poprzednich książkach. Ale mi to nie przeszkadza, bo dostaję starcie inteligentnego gościa walczącego o życie rodziny, z mafią, w której niemal każdy jest słabym ogniwem i tylko czekamy, aż się zerwie z łańcucha.

Książka zalicza #wyzwaniagoodreads - Community Picks w ramach Spring Challenge.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

87543404-7e38-4c6b-9a83-4e29f90258db

Zaloguj się aby komentować

632 + 1 = 633

Tytuł: Rilla ze Złotego Brzegu

Autor: Lucy Maud Montgomery

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Format: książka papierowa

Liczba stron: 238

Ocena: 7/10

Ostatnia część opowieści o Ani i jej rodzinie, główną bohaterką jest tu jej najmłodsza córka Rilla. Tym razem trudno szukać tu beztroski i ciepła poprzednich części, bowiem tłem historii jest pierwsza wojna światowa. Bracia Rilli oraz okoliczni chłopcy, z którymi jeszcze niedawno bawiła się w Dolinie Tęczy zaciągają się do służby. Życie w okolicach Glen staje się podporządkowane pracom na rzecz wsparcia wojsku oraz wiecznemu strachowi, ile jeszcze potrwa wojna i kto wróci z niej żywy. Niestety nie każdemu jest to dane. Są też pozytywne akcenty, jak uratowanie przez Rillę niemowlaka, 'wojennego dziecka', które przyjęła na wychowanie mając zaledwie 15 lat. Jak pisałam, to koniec opowieści o Ani. Zostały mi jeszcze dwa dodatki z historiami mieszkańców Avonlea.

#bookmeter

2d0aee6f-ea97-4e26-a47b-045b30574e4b

Zaloguj się aby komentować