#gownowpis #rodzina i zdecydowanie #zalesie
Powiem Wam Tosie i Tomki, że się wczoraj wku...iłem. Kilka dni temu zacząłem na serio planować nasz rodzinny urlop. Ogarnąłem jakie są ceny biletów, gdzie można by się wybrać, jakie są atrakcje w konkretnych miejscach. Z uśmiechem miałem zamiar przedstawić swoje projekty małżonce oraz dzieciakom. Rzadko chwalę sam siebie, ale w tym roku to było tip-top. Wiedziałem co, gdzie, kiedy, jak, gdzie morze, gdzie góry, gdzie miasto, gdzie muzea i inne atrakcje. Aż tu nagle moja żona wypaliła, że ona rozmawiała ze swoimi rodzicami i może byśmy w tym roku pojechali z nimi... Otóż moi teściowie jeżdżą od kilku lat na wakacje z siostrą mojej żony i jej synem, ale ona w tym roku ma jakąś masakrę w robocie i nie planuje urlopu na lato. Cały mój misterny plan poszedł więc w piz...u. Przepraszam, ale z moimi teściami nie mam zamiaru nigdzie jechać. Po prostu "panie Areczku, tak to nie". Teściowa jest spoko, ale miewa humory a ja nie mam zamiaru patrzeć jak moja żona tylko zerka na to czy mamusia ma zadowoloną minkę i nasłuchuje czy akurat nie wzdycha. Teść, to niby typowy dobry chłop, ale ma mental Janusza i szczerze mówiąc, to jesteśmy na zupełnie różnych biegunach i nigdy się do końca nie dogadywaliśmy. W większej dawce niż 48 godzin oni są dla mnie maksymalnie męczący. Postawiłem weto, twarde - jeśli wakacje z teściami, to beze mnie. No i mamy impas w domu.