Zdjęcie w tle
Wrzoo

Wrzoo

Lider
  • 1070wpisy
  • 9529komentarzy
Wrzoo userbar

Czytam na #bookmeter, piszę w kawiarence #zafirewallem, o wodzie przypominam w #codziennepiciu

143 + 1 = 144


Tytuł: Kwiaty dla Algernona

Autor: Daniel Keyes

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: e-book

Liczba stron: 298

Ocena: 9/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4875015/kwiaty-dla-algernona


Inteligencja i wykształcenie niewzbogacone ludzkimi uczuciami nie mają żadnego znaczenia.


To jedna z tych niepozornych książek, które widzi się, że inni czytają, a zdecydowanie za mało się o nich słyszy. A przy okazji jest to klasyka science fiction — pierwsze wydanie pochodzi z 1966 roku.


Charlie Gordon jest upośledzonym umysłowo mężczyzną po trzydziestce. Został porzucony przez rodzinę. Jego codzienność to praca w piekarni, gdzie zamiata podłogi i dostarcza zamówienia. Uczęszcza do szkoły — bardzo zależy mu na tym, by nauczyć się pisać i czytać. Jego nauczycielka zachęca go do wzięcia udziału w eksperymencie doktorów Straussa i Nemura, którzy chcą wykonać na nim operację mającą zwiększyć jego IQ.


Operacja się udaje, i Charlie staje się inteligentniejszy. Odkrywa przy tym jednak niewygodną prawdę o sobie i świecie, o swojej przeszłości i tym, jak naprawdę do tej pory postrzegali go ludzie.


Powieść ta ma formę pamiętnika, dzięki czemu znajdujemy się w centrum wydarzeń i jeszcze silniej empatyzujemy z Charliem. Śledzimy jego rozwój z każdą przewróconą stroną. Czujemy jego dylematy moralne, wątpliwości, frustracje. Jest to naprawdę fenomenalna książka, napisana lekko i przemyślanie.


Prywatny licznik (od początku roku): 5/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

1d9c9e18-af38-4533-b10a-7491b86f6efb
6cd565c6-bd5d-47a3-96d0-3fb527e8af79
Wrzoo userbar
pigoku

@Wrzoo bo w SF jest trochę naprawdę dobrej literatury tyle że przez lata utarło się że to tylko bajki o smokach w kosmosie. Kwiaty należą niewątpliwie do kanonu i choć jak ktoś napisał sam schemat opowieści jest dosyć sztampowy i przewidywalny ma to coś.

Hilalum

@Wrzoo akurat to wczoraj zacząłem na nocce w kołchozie, dzisiaj będę kończył xD

Panda

@Wrzoo jako, że to wpisy pamiętnika to początki były dla mnie trudne, a zanim zrozumiałem że błędy to celowy zabieg to myślałem że mam jakieś upośledzone wydanie xd

Zaloguj się aby komentować

Mieliśmy ambitny plan wyjść z Nietrzymryjskim na dłuższy spacer do biblioteki. 5 km w jedną i w drugą stronę.


No dobra, ale zimno jest. -10 stopni, tak konkretnie.

Najpierw stwierdziliśmy, że pojedziemy w jedną stronę tramwajem, a w drugą pójdziemy z buta.

Pojechaliśmy tramwajem. Odebraliśmy książkę. Wracamy piechotą.

Jezu, jak zimno. W twarz najgorzej. I ślisko jak ja nie mogę, bo na chodnikach sam lód.


W 1/3 drogi zaszliśmy do kawiarni na kakao i ciasto. Udało nam się odtajać, choć ubrania dalej zmarznięte. Ale wiadomo, kalorie wjechały, jest okej. Ruszyliśmy dalej.

Jakoś za połową drogi zrobiliśmy sobie sanity check:
- To jak się czujesz?
- No wiesz, na takim autopilocie jadę. Idę, żeby iść, bo w sumie idziemy, ale tak 10% energii idzie w myślenie, a 90% idzie w nogi.
- Tramwaj?
- Tramwaj.


Nie ma co ryzykować. Niby sobie człowiek myśli, że bez problemu da radę, bo chodzi takie trasy na co dzień i nic się nie dzieje, ale... No nie no. Za zimno jest.

#zimno #spacer #przemysleniazdupy

59d6afb1-e30a-42ad-ae5c-f8765f9344bc
Wrzoo userbar
owczareknietrzymryjski

@Wrzoo solidne takie jakby się wody napił to by się lodem zesrał

zjadacz_cebuli

@Wrzoo a bo wam raz na ruski nad tym morzem przypiździ to potem jesteście nie przyzwyczajeni xD dzisiaj rano z buta robiłem 2,5 km w kurtce takiej wczesno jesiennej/późno wiosennej bo jak debil myślałem że nie jest aż tak zimno, po pół km zacząłem czuć że jednak piździ a po km już było cieplutko w robocie okazało się że jest -12. Ale fakt na spacer to tak dla przyjemności to trzeba to lubić

Augustyn_Benc-Walski

A ja żem dzisiaj 10 km przeszedł po Gdańsku. Trzeba nosić kalesony, bo zimno w nogi, a nogami się chodzi.

Zaloguj się aby komentować

Odkurzone, Windows przeinstalowany, teraz łazienka i pranie jeszcze rozwiesić... Ledwo jest kiedy płyny uzupełnić.

A Ty @Rozpierpapierduchacz co, pewnie wszystko na głowie mamusi zostawiłeś?


#popularitycheck #heheszki

03427ab9-e712-486a-bac8-0f3a421275ff
Wrzoo userbar
Endrevoir

@Wrzoo tyle obowiązków… to co na obiad? Manat w sosie własnym? XD

starszy_mechanik

@Wrzoo tak dobrze posprzątane że jedynym śmieciem jaki został jest Duchacz? ( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)

Zaloguj się aby komentować

Trafił w moje i Owczarka ręce ten słynny poradnik bezpieczeństwa.

...tylko dostało się nam wydanie drugie, poprawione xD


Szliśmy sobie któregoś razu spacerkiem i zobaczyliśmy leżący na ziemi ten oto poradnik. No nie dostaliśmy jeszcze do skrzynki własnego, więc podnieśliśmy nie wiedząc, na jakie złoto trafiliśmy.

Otóż osoba, która go otrzymała, naniosła swoje uwagi. xD Ponadto widać pasję w postaci przekreślonych jedną kreską obrazków. Aż czuć tę nienawiść.


Moje ulubione to krówka z podpisem "Bodnar" i świnka z podpisem "Tusk".


Reszta zdjęć w komentarzach.


#poradnikbezpieczenstwa #znalezionenaulicy #znaleziska #cotusieodpierdala #polityka

e1bb391f-b2f7-4e3f-9531-79b562039bd6
965c77ed-ad03-4730-9d5a-8c0cfdf3a5bf
5b167cbf-18d0-4e9f-86b6-3e63d3f20ee4
187cf5d0-1314-4df0-a15e-616e06ffb41f
9cca251b-1ec1-433f-8a79-50e2a94e1e89
Wrzoo userbar
Peter_Mountain

@Wrzoo Niestety, ale z moich smutnych obserwacji społeczeństwa (całego jego przekroju, nie tylko "bańki", w której większość z nas się otacza) wynika, że jest grubo... O wiele gorzej, niż się większości wydaje. To tutaj to jeszcze jakiś w miarę "normalny" przypadek, ale ci skrajni to dopiero są odloty. Przykro się to ogląda, słucha, ale do tego doprowadziło wiele rzeczy, w tym propaganda i wieczna walka polityczna, która co raz głębiej wchodzi nam z butami do domu - nie tylko przez telewizor.

truemake

Akurat to nie moje komentarze więc zacytuję: "Finlandii czy Szwecji takie coś co jakiś czas wysyłają...I dlatego oni w czasie covidu nie wykupowali ryżu i paliwa bo są białymi ludźmi i umieją czytać ze zrozumieniem. W razie wojny też będą wiedzieli co robić a Polacy jak zwykle spanikuja, popłaczą się i zesraja pod siebie."


"A niech wyrzucają, zawsze to jakiś cień szansy że w razie W przez własną ignorancję skończą w piachu"

od_bierdolta_sie

Pisostwo ma srake zamiast mózgu odc. 2137

Zaloguj się aby komentować

Żarty się skończyły. Kto zadziera z Owczarkiem, zadziera ze mną. A zwłaszcza oślizgły, srający do wody manat. Cho na solo, kutasiarzu. Widzimy się za godzinę na peronie w Gdyni.

#popularitycheck #tojestwojna @Rozpierpapierduchacz

a2279a92-e210-4bf4-b8cd-7c5262f0d27b
Wrzoo userbar
RACO

@Wrzoo tylko na którym peronie?

t0mek

@Wrzoo ciociu Wrzoooooo!!!

Yes_Man

@Wrzoo to się robi niedorzeczne

Zaloguj się aby komentować

Słuchamy, nie oceniamy ( ͡ಥ ͜ʖ ͡ಥ) Ale spokojnie, to herbatki owocowe w ilościach zbliżonych do 3 litrów, ryzyko odwodnienia znikome.

#codziennepiciu #popularitycheck

4af4aae4-c4d1-48e8-aaf1-4745582a7c91
Wrzoo userbar
Pawelvk

herbata to nadpicie, nie zapraszam do dyskusji

NiebieskiSzpadelNihilizmu

@Wrzoo a herbatka to...? Woda Piciu to piciu, nie ma ucieczki!

Slash

@Wrzoo herbatka czarna z kozuchem mmm...

Zaloguj się aby komentować

90 + 1 = 91


Tytuł: Dziewczyna z konbini

Autor: Sayaka Murata

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: e-book

Liczba stron: 168

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5203788/dziewczyna-z-konbini


Przeglądam czasem Reddita, w tym społeczność /r/ireadabookandadoredit. Niedawno ktoś wrzucił tam post na temat książki "Convenience store woman" i z miłym zdziwieniem odkryłam, że została przetłumaczona na polski. A że opis mnie zainteresował, to stwierdziłam, że machnę ją przy okazji.


W książce tej śledzimy losy 36-letniej Keiko, która od dziecka ma trudności ze zrozumieniem reguł i norm panujących w społeczeństwie. Kobieta ewidentnie jest w spektrum, co jednak nie przeszkadza jej znaleźć swojego miejsca na ziemi: sklepu konbini, czyli japońskiego całodobowego odpowiednika naszej Żabki na sterydach, w którym pracuje dorywczo.


Keiko mierzy się z pytaniami bliskich, nie traktujących jej zatrudnienia i stanu panieńskiego poważnie, o jej plany na przyszłość. Czy ugnie się i dostosuje do wymagań społeczeństwa? I jaką rolę w jej decyzji będzie miał redpillowiec, który zatrudnia się w tym samym konbini?


Jest to książka lekka i przyjemna, w sam raz na raz, nie wymaga zbyt wiele od czytelnika. Ot, miły przerywnik.


Prywatny licznik (od początku roku): 4/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

c74caf97-3a31-431d-8829-2d29d41c59fe
a1595ac1-f5a0-4b2d-8d18-e6f09a41d837
Wrzoo userbar
owczareknietrzymryjski

@Wrzoo "przekład z japońskiego" i to jest mądrość inteligencja a nie rebis wydający przekład z angielskiego który jest przekładem z chińskiego "problemu trzech ciał"

Zaloguj się aby komentować

Wyszłam na chwilę na dwór. Dzisiaj już sobie drugi spacer raczej odpuszczę, bo na lodowisku bym się czuła bezpieczniej xD PS Jak szłam, to widziałam po drodze trzy osoby na ziemi 🥲 #gololedz #gdansk #trojmiasto

a15d208c-76d4-4506-b784-0aa2e92f7fc3
d1d7f685-6c7b-4bc0-9579-8d44bdeaff69
b1e494b2-4707-4835-8a8f-17d9d162f053
8141d109-f591-4261-9dd0-29d6cdfef5c4
Wrzoo userbar
Trypsyna

@Wrzoo w Gdyni już topnieje 😎

SST82

Jak szłam, to widziałam po drodze trzy osoby na ziemi


@Wrzoo A gdzie miały by być? Na księżycu?

notak

@Wrzoo Jak szłam, to widziałam po drodze trzy osoby na ziemi

Czym Ci zawinili?

Zaloguj się aby komentować

83 + 1 = 84


Tytuł: Wierna rzeka

Autor: Stefan Żeromski

Kategoria: Klasyka

Wydawnictwo: Książka i Wiedza

Format: książka papierowa

Liczba stron: 224

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/123200/wierna-rzeka


Czasami książki wpadają w nasze ręce przypadkiem. Tak było i z "Wierną rzeką" Żeromskiego — krótkim dziełem tego autora, którego wcześniej nie kojarzyłam. Podobno było ono dawniej lekturą szkolną (choć nie za moich czasów). A że Żeromskiego lubię, to stwierdziłam, że czemu nie.


W "Wiernej rzece" poznajemy historię księcia Józefa Odrowąża, który, będąc ciężko ranionym w trakcie powstania styczniowego, trafia do majątku państwa Rudeckich. Pod ich nieobecność dworkiem opiekuje się ich krewna, panna Salomea Brynicka. Salomea przyjmuje Józefa, pielęgnuje go i w wielkiej konspiracji ukrywa go przed wojskami rosyjskimi.


Dalszy opis wydarzeń byłby solidnym spoilerem, dlatego zwieńczę go tylko tym, że książka nie jest przewidywalna, a końcówka przynosi niespodziewany zwrot akcji.


Bardzo lubię Żeromskiego za język, którym się posługuje. Jego dialogi są oszczędne, a przy tym naturalne; drobne opisy przyrody tchną wrażliwością i czułością. Może i "Wierna rzeka" nie jest najbardziej porywającym dziełem autora, ale po prostu dobrze się je czyta.


Prywatny licznik (od początku roku): 3/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

c44ca8ed-eed5-4c8a-b8f3-c06396390687
09d28052-7e01-43a5-b548-06b403370dcf
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

74 + 1 = 75


Tytuł: Faraon

Autor: Bolesław Prus

Kategoria: Powieść historyczna

Wydawnictwo: Wolne lektury

Format: e-book

Liczba stron: 520

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/3900520/faraon


Kontynuując zeszłoroczny projekt nadrabiania klasyki literatury, tym razem zabrałam się za "Faraona" Bolesława Prusa. Wybór padł na to dzieło głównie dlatego, że któregoś razu w hotelu widzieliśmy z Owczarkiem początek jego ekranizacji z 1966. Od tamtej pory nieustannie chodził mi po głowie.


"Faraon" jest powieścią wielopłaszczyznową. Przede wszystkim opowiada o przygotowywaniu się do objęcia tronu przez młodego księcia, Ramzesa XIII, o jego planach reform i chęci podporządkowania sobie kapłanów. Z drugiej strony jest to też powieść próbująca przedstawić czytelnikowi realia starożytnego Egiptu (na tyle, na ile Prus był w stanie, biorąc pod uwagę ówczesny stan wiedzy). Mamy też fragmenty ewidentnie wychowawcze, ale też tajemnice, miejscami magię — jest więc trochę elementów sensacyjnych.


Prus, naturalnie, popełnił trochę błędów. W końcu stan wiedzy dotyczącej starożytnego Egiptu z końcówki XIX był inny niż obecnie. Niemniej, nie zmienia to odbioru powieści.

Miejscami "Faraona" czyta się mozolnie. Musimy przebrnąć przez długie opisy budowli i rytuałów pogrzebowych. Inne zaś fragmenty (na przykład podróż młodego księcia przez nomy, czyli prowincje Egiptu) nie mają zbyt wielkiego znaczenia dla fabuły, jakby Prus zmienił koncepcję po ich napisaniu. Kulminacja odbywa się w zasadzie w ostatnich trzech rozdziałach, dlatego do ich nadejścia akcja rozgrywa się powoli i czekamy, aż coś się wydarzy.


Ciekawostką jest to, że powieść, mimo że publikowana we fragmentach w "Tygodniku ilustrowanym", do redakcji trafiła w całości (w przeciwieństwie do "Lalki", która również ukazywała się we fragmentach, ale była pisana przez Prusa na bieżąco).


Prywatny licznik (od początku roku): 2/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

5776eeae-0466-49b5-9506-8d93a8c9020f
59aa8a87-f2ab-4b54-b5ed-d2439974320a
Wrzoo userbar
hellgihad

@Wrzoo Przeczytalem to kilka lat temu i no podobalo mi sie. Sienkiewicz to nie jest ale jak na egzotyczna przygodowke napisana przez kogos kto nigdy nie byl w Egipcie to daje rade.

ColonelWalterKurtz

Polecam film na podstawie tej książki - solidna produkcja, świetne aktorstwo, oprawa muzyczna/pieśni robią mega klimat. Obecnie w rodzimej kinematografii nie ma żadnych szans żeby takie widowisko zobaczyć. Takich filmów się po prostu nie robi już.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Opowieść o jodze, styczniu i instruktorze, którzy lubi trochę potrollować.


Od jakichś sześciu lat regularnie chodzę na jogę. Przedtem jogowałam okresowo, sporadycznie, no ale od tych sześciu lat traktuję to jako moją formę aktywności fizycznej. No, bo wiecie, joga to nie tylko rozciąganie, ale w miarę rosnącego poziomu zaawansowania — solidny trening kalisteniczny.


No właśnie, poziomy zaawansowania. W studio jogi, do którego uczęszczam, zajęcia dzielą się na trzy poziomy: 0, I, II i III. "Zerówka" to zajęcia dla osób z krótkim stażem i doświadczeniem, tak spokojnie pół roku; kolejne poziomy wymagają już od człowieka więcej.

Gwoli zilustrowania, po tych sześciu latach jestem w lepsze dni na poziomie II, a w gorsze - I. "Trójki" raczej w życiu nie uświadczę, bo trzeba mieć od niej naprawdę naturalne predyspozycje albo zacząć bardzo młodo.


No więc chodzę 2-3 razy w tygodniu, zwykle na te same zajęcia jogi poziomu I do tego samego instruktora. Nazwijmy go Bogdan. Bogdan jest koło czterdziestki, chudy jak trzcina, absolutnie przesympatyczny, zawsze uśmiechnięty. To człowiek, który swoją obecnością po prostu poprawia wszystkim humor. Mamy na zajęciach swoją stałą ekipę, która przychodzi tylko dla Bogdana.


Zajęcia u Bogdana to joga I, ale często wplata elementy z poziomu II. Albo, jeśli ma naprawdę dobry dzień, robi nam wymagający trening, który w dużej mierze można zaliczyć jako "dwójkę".


No ale, mamy styczeń. I styczniowców. Styczniowcy w studio jogi są dość specyficzni, bo zadziwiająco często przychodzą na zajęcia z poziomem niewspółmiernym do swoich umiejętności.

Nie zrozumcie mnie źle — jestem za tym, by przekraczać swoje granice i budować siłę swojego ciała, stawiając sobie wyzwania... ale joga na nieco wyższym poziomie bez uprzedniego przygotowania jest po prostu niebezpieczna. Przy rozgrzanym ciele (a osoby zaczynające przygodę z jogą nie mają jeszcze zbudowanej jogowej wydolności i grzeją się mocno) można bardzo łatwo sobie coś naciągnąć, naderwać. Tym bardziej, jeśli mięśnie głębokie też nie są w stanie zapewnić równowagi.


No więc na naszych zajęciach z jogi I u Bogdana zaczęli pojawiać się styczniowcy. A dziś było ich wyjątkowo dużo. Czy poszli na zajęcia 0 w zeszłym tygodniu i poczuli się na tyle pewnie, żeby przyjść na "jedynkę"? A może bywali na jodze wcześniej, coś już tam im się pozycje kojarzą, więc nie czują się początkujący? Kto wie.


Natomiast Bogdan wie, kto jest nowy na sali. I Bogdan widzi, że jest ich sporo. I zauważyłam, że gdy na zajęcia przychodzi jakiś nowicjusz, to Bogdan... podkręca tempo. I robi to bardzo niepozornie i z ogromnym uśmiechem na twarzy.

Nie inaczej było dzisiaj. Zaczęliśmy, jak zwykle, od rozgrzewki. Tu było łatwo. Ale wystarczyła już pierwsza rzecz, czyli deska z unoszeniem nogi i trwaniem w tej pozycji, by zielonki poczuły przedsmak tego, co będzie się działo dalej. A dalej było już tylko lepiej: Dziesiątki czaturang (jogicznych pompek) w seriach, powitań słońca, upływające minuty uttkatasan ("krzesełko"), ardha chandrasana (taka zaawansowana forma stania na jednej nodze w pochyleniu), skręty w wojowniku, i wreszcie zwieńczenie wieczoru, czyli stanie na rękach.


Nie powiem, sama byłam już fajnie zmęczona na sam koniec. Widziałam po twarzach innych stałych bywalców, że też ich ten trening podmęczył. Ale ci niedoświadczeni byli zgnojeni. Tak do cna. Twarze czerwone. Maty zlane potem. Butelki z wodą wydojone. Morale podłe.


I teraz zastanawiam się, na ile nasz instruktor robi takie akcje nieświadomie, a na ile trolluje. Nie, żeby ludzi zniechęcić do jogi... Ale może chociaż żeby zniechęcić ich do wchodzenia na nieadekwatny poziom zbyt szybko.


#joga #przemyslenia #styczen #postanowienianoworoczne

d81e0df8-ce2c-40d9-b9d5-954b09abcf60
Wrzoo userbar
Atexor

Wiesz, tylko każdy kiedyś w czymś zaczynał I nie był mistrzem, a myślę, że właśnie styczeń to dobry miesiąc żeby pokazać, że jest miło i fajnie. Wtedy większa szansa, że jacyś "styczniowcy" się uchowają, a nie będą tymi styczniowcami.


Mnie na studia zachęcali kierunkiem zamawianym (płatnym, ale to oni mi płacą) oraz symulator em lotów kosmicznych. Dołączyłem - kierunek zamawiany skończył się rok wcześniej, salka z symulatorem była zamknięta bo kierunku nie otworzyli, a "doświadczenia" były na szybko i na odpieprz. Wielu nie wytrwało ze styczniowców, tj. pierwszo-drugorocznych.

jedikk

@Wrzoo a co się zyskuje będąc na poziomie 2 i 3 w porównaniu do 1? Z tego co wywnioskowałem, to tej jedynce niczego nie brakuje, co można by chcieć na wyższych poziomach i czy to jest zdrowe długoterminowo? Czy to już się zamienia w soprt wyczynowy :-P

Vampiress

@Wrzoo Bogdan mi przypomina wfistów z uczelni.


Tyle, że na te uczelniane wf-y trzeba było się zapisywać z przymusu (bo polska oświata, jak zwykle 100 lat za Murzynami, dalej uważa, że do sportu najlepiej zachęcać metodą kija) i słabe było, jak grupa złożona w większości z amatorów, co max sportu dla nich to była jazda rowerkiem w lato, dostawała wycisk stulecia, bo się wfistce niespełnionej Chodakowskiej załączył tryb senseja z Karate Kid.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#grypazoladkowa i 1,7 kg mniej w jedną noc. Całe szczęście, że organizm nawodniony dzięki #codziennepiciu, bo nie wiem, jak bym to inaczej przeżyła. Ale zużyłam wszystkie zapasy, jakie miałam w tkankach.

Pijcie dużo wody. Nie znacie dnia ani godziny. ;_;

#zalesie #umieranko

ab853813-b5a1-4155-9167-d08a31250b1a
Wrzoo userbar
szon_konery

What if... A może to było od nadmiaru wody?

ytilibuuun

Najgorzej w tej sytuacji jest z wylotem, polecam fajną maść łagodzącą Aesculan

Umypaszka

@Wrzoo oj oj oj trzymaj się : ( może byś chciała poczytać trochę poezji?

f18bbd2d-80a1-47de-8f58-950c053f1382

Zaloguj się aby komentować

9 + 1 = 10


Tytuł: Jak rozbiłam szkło. Moje dorastanie wśród Świadków Jehowy

Autor: Tulia Topa

Kategoria: Biografia, autobiografia, pamiętnik

Wydawnictwo: Znak JednymSłowem

Format: książka papierowa

Liczba stron: 336

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5202440/jak-rozbilam-szklo-moje-dorastanie-wsrod-swiadkow-jehowy


Ze Świadkami Jehowy nie miałam zbyt wiele do czynienia, choć temat od zawsze mnie ciekawił. Bo gdyby się zastanowić, to jest to jedna z większych sekt działających w Polsce (o ile nie największa), pranie mózgu leci w niej na całego, i jakimś cudem dalej istnieje.


Autorka opowiada o organizacji z perspektywy córki Starszego, co jest o tyle cenne, że miała głębszy wgląd w jej działania. Sama też nie była "szeregową" członkinią zboru, tylko angażowała się w głoszenie; obowiązywały ją też surowsze reguły z uwagi na pozycję jej ojca.


Z książki dowiadujemy się, jak wygląda codzienność Świadków Jehowy, jakie zasady obowiązują, jak się zmieniają. Autorka porusza też, naturalnie, kontrowersje związane z organizacją: sądy, skandale (zwłaszcza związane z wykorzystywaniem nieletnich), dominację mężczyzn nad kobietami we właściwie wszystkich aspektach funkcjonowania, a także pełną inwigilację i presję ze strony innych członków zboru.


Sama książka jest miejscami przegadana (zdarzają się powtórzenia tych samych myśli, czego nie lubię), dałoby się ją skrócić. O ile sama autorka jest postacią dla mnie trochę "śliską" (nie jestem fanką jej stylu prowadzenia swoich social mediów), o tyle była to ciekawa lektura, pozwalająca zajrzeć trochę w głąb sekty.


Prywatny licznik (od początku roku): 1/52


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #swiadkowiejehowy

bc2ba174-4fad-413b-97b3-41b78cced2c3
Wrzoo userbar
Kaligula_Minus

@Wrzoo za smarkuli czytałam książkę dla młodzieży Chłód od raju. To była historia dziewczyny, która należała do zboru, a potem zaczęła szukać własnej tożsamości. Właśnie tam też był opisany ten upokarzający "rytuał" spowiedzi wobec wszystkich świadków, gdzie robili jej istne przesłuchanie dotyczące jej "grzechów". Wówczas mnie -13-14letnią dziewczynkę, bardzo to wstrząsnęło. Zresztą do dziś, choć fabułę mgliście pamiętam, to akurat wrażenia podczas czytania tego konkretnego opisu pamiętam do dziś. W każdym razie, jak masz wolne dwie godzinki to polecam, książeczka jest ciut dłuższa niż nowela.

Yes_Man

@Wrzoo

Sekta to to samo co kościół taki czy inny. Dlatego w USA nie ma kościołów i sekt, tylko związki wyznaniowe

Znasz kogoś kto uciekł z klasztoru lub seminarium duchownego? Ja tak, tam też piorą mózgi a instytucje dalej istnieją ¯\_(ツ)_/¯

cyberpunkowy_neuromantyk

@Wrzoo


Dzisiaj miałem okazję porozmawiać z dwiema kobietami od nich. Oczywiście postanowiłem pośmieszkować sobie twierdząc, że wierzę w Megawęża9, ale w paru przypadkach zadałem poważne pytania.


Na przykład kobieta powiedziała, że piszący w Internecie ludzie kłamią. Więc zapytałem, skąd pewność, że ludzie, którzy napisali Biblię, nie kłamali - skoro według kobiety to najstarsza książka napisana przez ludzi, to moim zdaniem to idealna okazja, żeby napisać to, co chciałoby się, żeby ludzie przeczytali i w to uwierzyli, żeby niczego nie kwestionowali.


I użyła chyba techniki manipulacyjnej, twierdząc, że interesuje się historią oraz geografią, i przeprowadziła badania i sprawdziła, że Biblia mówi o prawdziwych wydarzeniach, które miały miejsce w przeszłości.


Ogółem nie przeszkadza mi, że wierzą w to, w co wierzą. Za to przeszkadza mi, że chodzą po domach i wydają się żerować na ludziach słabszych, których łatwiej jest zmanipulować rozmową o Bogu et cetera.

Zaloguj się aby komentować

Następna