
Shivaa
- 359wpisów
- 2645komentarzy
Czytam 📚 jeżdżę rowerem 🚲 i jem pizzę 🍕
Zaloguj się aby komentować
254 038 + 34 = 254 072
Cholernie mi szkoda, że ominęło mnie tyle ładnych, słonecznych dni, bo czas na rower znalazłam dopiero dziś. W połowie drogi złapał mnie deszcz i wiatr i przyjemnie nie było 😐
W każdym razie pierwszy marcowy trening zaliczony 💪 kondycja dopisała, jedynie rozbolały nadgarstki i d⁎⁎a tradycyjnie
Jeszcze tylko picka, niedziela wieczur i znowu poniedziałek, eh
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin


Zaloguj się aby komentować
Co myślicie o takim składzie? Jest to zdrowe? Nie jest? Oczywiście w ramach dodatku a nie głównego składnika i biorąc pod uwagę dietę niskocholesterolową #jedzenie #zdroweodzywianie

Zaloguj się aby komentować
392 + 1 = 393
Tytuł: Dom na granicy światów
Autor: William Hope Hodgson
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Czytelnik
Format: książka papierowa
Liczba stron: 160
Ocena: 8/10
Krótka, ale bardzo wciągająca opowieść o mężczyźnie, który wraz z siostrą i psem zamieszkał w starym domu.
Miejsce znajdywało się mocno na uboczu i posiadało opinię diabelskiego miejsca. Dopiero po latach tam spędzonych, główny bohater miał doświadczyć wydarzeń, które potwierdziły złą sławę domu.
Klimat książki jest niepokojący, ciężki. Wydaje się jak zły sen, który raz wydaje się do złudzenia prawdziwy, a za chwilę zmienia w niemożliwą do pojęcia abstrakcję.
Książka została po raz pierwszy wydana w 1908 roku, jak na tamte czasy wydaje się być czymś zupełnie nie ze swojej epoki.
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
384 + 1 = 385
Tytuł: Dewolucja
Autor: Max Brooks
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Format: książka papierowa
Liczba stron: 373
Ocena: 6/10
Taka całkiem spoko historyjka w formie pamiętnika oraz wywiadów.
Do połowy mi się nużyła, ale jak pociekła pierwsza krew, zrobiło się ciekawiej.
Mieszkańcy mini wioski odizolowanej od świata gęstymi lasami, stają się jeszcze bardziej odizolowani kiedy nagle tracą dostęp do internetu i zasięg sieci komórkowej. Oznacza to dla nich brak dostaw zakupów oraz wszelkiej możliwej pomocy z zewnątrz. Jak na złość to nie jedyny ich problem. Okazuje się, że sasquatch aka Wielka Stopa to nie jedynie opowieść do straszenia dzieci, ale realna maszynka do zabijania, która zacznie po kolei mordować mieszkańców. Na szczęście nie każdy człowiek jest tu nieogarem i wkrótce dojdzie do krwawej wojny międzygatunkowej. Tak było, nie zmyślam.
#bookmeter

@Shivaa książka odhaczona, to czas na ekranizację ( ͡° ͜ʖ ͡°) https://m.youtube.com/watch?v=-3VlveTVTXA
Zaloguj się aby komentować
#hejtozeszyt
Z małym poślizgiem, ale w końcu się udało; zebrałam zasady i aktualizacje zasad które wcześniej były trochę po różnych wpisach porozrzucane, teraz jest all-in-one, można to wrzucać do wpisów z losowaniem
NA CZYM TO POLEGA
Każdy użytkownik hejto ma możliwość wylosowania zeszytu, w którym może zostawić swój ślad.
Może być to wierszyk, wspomnienia, sprzedam opla, bądź własne refleksje na dowolny temat. Można też coś narysować - wszystko zależy od Was!
Jeśli wylosujecie zeszyt, ale nie znajdziecie w sobie kreatywności - w porządku! Możecie przeczytać i przekazać go dalej. Ważne aby zeszyt nie zaginął, a był w ciągłym ruchu, aby każdy mógł skorzystać z zabawy.
Czyli co, losujesz zeszyt, czytasz co napisali poprzednicy, zostawiasz swój ślad, losujesz kolejną osobę i wysyłasz jej zeszyt. Proste.
ZASADY OGÓLNE
- piszesz w zeszycie cokolwiek, za wyjątkiem treści obraźliwych
- nie ma limitu stron na wpis
- jeśli nie masz weny twórczej, przeczytaj i przekaż dalej
- zeszyt można losować wielokrotnie i wielokrotnie się wpisywać
- staraj się nie trzymać zeszytu dłużej niż tydzień
- nie bierz udziału w zabawie, jeśli nie jesteś w stanie wywiązać się z przekazania zeszytu dalej
- preferowana wysyłka paczkomatem na koszt wysyłającego, chyba że umówicie się inaczej
ZASADY LOSOWANIA
- kiedy tylko fizycznie otrzymasz zeszyt robisz losowanie kolejnej osoby
- aby wylosować kolejną osobę, zamieść wpis pod tagiem #hejtozeszyt (wklejając te zasady) i wylosuj z plusujących kolejną osobę
- po wylosowaniu kolejnej osoby, upewnij się, że chce wziąć udział w zabawie, aby zeszyt nie przepadł u kogoś kto nie będzie miał potem motywacji aby przekazać go dalej
- we wpisie z losowaniem wklejasz ten regulamin albo linka do tego wpisu
- sposób losowania dowolny; hejtolos, maszyna lotto, losowanie karteczek z nickami, jak wolisz
- wylosowana osoba musi być aktywnym użytkownikiem hejto, możesz w hejtolos ustawić minimalną rangę, oraz warto przed ogłoszeniem wyniku sprawdzić na profilu czy ta osoba cokolwiek postuje
- jeśli wylosowana osoba mieszka poza granicami Polski, podejmujesz decyzje czy chcesz tam wysłać zeszyt czy robisz kolejne losowanie
- jeśli zeszyt wylosuje osoba, która już go miała, może zdecydować czy chce go jeszcze raz, jeśli nie to może wskazać kolejną osobę, do której poleci zeszyt

Zaloguj się aby komentować
'Bo trzyma kredens' - Długopisowane #narysunki

Zaloguj się aby komentować

Przepis na pizzę neapolitańską
Chciałam się z wami podzielić jednym z lepszych polskich artykułów na temat wypieku pizzy. Znajdziecie tam przepis na wypiek w warunkach 'domowych', kiedy nie macie do dyspozycji składników pierwszej klasy oraz pieca osiągającego temperatury rzędu 500 stopni. Ale artykuł nie ogranicza się do...
369 + 1 = 370
Tytuł: Diablo. Królestwo Cienia
Autor: Richard A. Knaak
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: ISA
Format: książka papierowa
Liczba stron: 320
Ocena: 10/10
Oto moja ulubiona część z pierwszej serii Diablo!
Przeczytana dopiero trzeci raz, ale wiem że będą i kolejne.
Cenię tą książkę między innymi za postać nekromanty Zayla wraz z jego wiernym przyjacielem Humbartem, gadającą czaszką.
Wyznawca Rathmy, mimo braku sympatii ze strony społeczeństwa, jest tu postacią absolutnie protagonistyczną. Jego misją jest dbanie o równowagę świata, oraz walka z Piekielną Trójcą.
Humbart, mimo bycia zaledwie niekompletną czaszką, zdecydowanie ma gadane, dopisuje mu humor, przy okazji wykrywa czary, których nie jest w stanie zauważyć zwykły czarodziej.
Ich piekielnie dobry duet sprawił że fani po wydaniu trzeciej części tej trylogii, doprosili się dodatkowego tomu, kontynuacji przygód Zayla i Humbarta ❤️
Królestwo Cienia to zaginione przed laty miasto Ureh, które według legendy doświadczyło wstąpienia do Wysokich Niebios. Dobroć i szlachetność mieszkańców znana była na całym świecie. Nic więc dziwnego, że zostało wybrane przez samego Archanioła.
Co dwa tysiące lat, kiedy gwiazdy układają się według wzorca, miasto może się odrodzić, wraz z niesamowitymi bogactwami i wiedzą wykraczającą ponad wszystko co znane.
Vizjerei Tsin wraz najemnikiem Kentrilem i jego ludźmi, trafiają do ruin Ureh w momencie idealnym. Żądni bogactw i wiedzy, są świadkami ponownego odrodzenia miasta. Jednakże nic tutaj nie jest takie na jakie wygląda.
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Tak wygląda perfekcja! 😍 Tym razem nie przegapiłam idealnego momentu wyrastania, brzegi wyrosły pod sam sufit Może czas rzucić to it i założyć pizzerię xD #pizza #gotujzhejto #jedzenie #pizzalover

Zaloguj się aby komentować
Wczoraj wyszła trochę klapa, bo na zbyt długo zostawiłam ciasto do wyrastania i zdążyło oklapnąć, dodatkowo za płytko wsunęłam ją do pieca i musiałam ją brzydko dosunąć przez co wyszła trochę pokraczna 🙈 Ale. Wprowadziłam wczoraj pewną modyfikację w składnikach. Lubię jak jest dużo warzyw, ale puszczają one dużo wody i czasem na środku robi się breja. Dlatego tym razem kukurydzę wysuszyłam dobrze na ręczniku papierowym a pieczarki i cebula poszły do airfryera na 10 min na małą temperaturę aby je podsuszyć. Rezultat wyszedł bardzo zadowalający 😀 Dziś powtórka z rozrywki, ale tym razem dopilnuję ciasta 😅 #pizza #gotujzhejto

Zaloguj się aby komentować
350 + 1 = 351
Tytuł: Shogun
Autor: James Clavell
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Vis-a-vis
Format: książka papierowa
Liczba stron: 1132
Ocena: 8/10
Po przeczytaniu Króla Szczurów, zachęcona przez @Budo postanowiłam zamówić Shoguna.
Pan Clavell ponownie mnie nie zawiódł, choć na początku martwiłam się czy ta cegła mnie zadowoli. Niepotrzebnie.
Styl pisania, kreowania postaci i wchodzenia im w głowę tworzy mocno unikalny klimat i na prawdę mocno wciąga.
Fascynująca była przemiana głównego bohatera i skomplikowane intrygi Japończyków. Mimo, że to Anglicy rozbici przy japońskich wybrzeżach nazywani byli barbarzyńcami, to jednak z mojej perspektywy to właśnie Japońcy nimi byli, tyle że czyści i pachnący xD
Końcówka książki nieco zasmuciła ale i dała zaskakująca odpowiedź na pytanie skąd wziął się tytuł, bo przez całą jej długość żadnego szoguna nie spotkałam. Ale dałam się zrobić w balona przez kłamliwych Japończyków, eh.
Polecam.
#bookmeter

@Shivaa za każdym razem gdy widzę wzmiankę o Szogunie, przypomina mi się ta piosenka xD https://m.youtube.com/watch?v=7aSfvLQeSAU
Zaloguj się aby komentować
Moje gnojki prawie 9 lat temu. Nic się nie zmieniło, Mati jak zwykle na czele i wyjebaniu a Arti stlamszony od spodu, ale ważne że jest saszeta 😄 #dzienkota

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Historia pewnych schodów
#wspomnienia #nostalgia i trochę #historiapewnegozdjecia
Mój dziadek pracował jako spawacz w Centrum Szkolenia Wojsk Inzynieryjnych w #wroclaw przy ulicy Obornickiej. Jako pracownik otrzymał mieszkanie w barakach na przeciwko jednostki.
Moja rodzina mieszkała tam od około 1960 do 2004 kiedy została przeniesiona do nowych bloków czynszowych, a baraki z czasem, kolejno burzono.
Osobiście mieszkałam tam przez pierwszy rok swojego życia. Natomiast przez resztę mojego dzieciństwa mieszkała tam moja kuzynka z rodzicami oraz babcia. My z rodzicami i bratem wyprowadziliśmy się do bloku w centrum, ale przyjeżdżałam do babci w każde wakacje i ferie, to był dla mnie inny świat.
Warunki nie były najlepsze. Barak był drewniany, nie ocieplony, z dachem pokrytym papą. Grzało się węglem w piecach, a woda w kranie ogrzewana była z boilera, przynajmniej u nas, biedniejsze rodziny radziły sobie na własne sposoby.
Początkowo baraków było 5. W każdym 5 mieszkań podzielonych zwykle na 2 rodziny, choć moja rodzina miała całe mieszkanie dla siebie, oraz po bokach po jednym mieszkaniu wielkości średniego pokoju, nigdy w żadnym z tych skrajnych nie byłam, pomieszkiwala tam zazwyczaj największa patologia.
Mieszkanie dwurodzinne zawierało 3 pokoje oraz wspólną łazienkę i kuchnię. Nie wszystkie rodziny żyły ze sobą w zgodzie, co przy współdzieleniu kluczowych pomieszczeń sprawiało, że wielu żyło się tam źle, ale zwykle nie mieli oni możliwości wyprowadzki 'na swoje'.
Wśród młodych dorosłych zawiązywały się bandy, które sprawiały różnorodne problemy z braku perspektyw na ambitniejsze spędzanie czasu. Niektórzy trafiali do więzień, inny bez konsekwencji wykorzystywał swoją młodszą siostrę. Za dzieciaka nie wywoływało to we mnie tylu emocji co teraz.
Ale nie tylko patologia tam pomieszkiwała, moja rodzina miała szczęście, ponieważ najbliźsi sąsiedzi byli ludźmi porządnymi. Jak i my, chociaż ja długo uważana byłam za czarną owcę w rodzinie.
Miałam tam też własną bandę, składającą się głównie z dzieciaków młodszych ode mnie, mojego brata, kuzynkę i parę innych, choć miewaliśmy w swoich szeregach częste roszady. Jako najstarsza i najkreatywniejsza w głupich zabawach, zwykle stałam na czele grupy i od rana do wieczora walczyliśmy z wrogami na patyki z gównem.
Zwykle mi się za to obrywało, bo dzieciaki za mną lazły, znikaliśmy na całe dnie, po czym wracaliśmy poobijani i brudni.
Mimo że miejsce znajdywało się w granicach Wrocławia, była to dla mnie wieś. Do najbliższego sklepu daleko, a wokół pola, działki i jednostka wojskowa. Zaraz obok baraków był mały park. Ten park kręcił mnie jak cholera, ponieważ wcześniej w jego miejscu znajdował się cmentarz żydowski. Ciocia mi mówiła że jak była mała, to ze zniszczonego grobu wystawała noga nieboszczyka, ale ja tam jej nie wierzę. Wierzyłam za to w jedno: w parku w wykopany był dół, niezbyt głęboki ale rozmiarami wydawał się być przeznaczony na pochówek do którego nigdy nie doszło. Jak można nie skorzystać z takiej okazji i nie bawić się w pogrzeby? Zwykle to ja grałam nieboszczyka, choć nieco mnie ten dół schizował.
Poza tym w parku było sporo cmentarnych pozostałości, jakieś słupki, resztki nagrobków oraz klimat. Niepowtarzalny klimat, wysokie szumiące drzewa, ścieżki wysypane białym żwirem, stare ławki na których obmyslaliśmy plany oblężenia wrogiej grupy, która miała swoją siedzibę przy garażach. Wokół parku szła asfaltowa ścieżka, którą potrafiłam objeżdżać rowerem setki razy kiedy wiało nudą.
Moja babcia miała w pobliżu 3 działki oraz zajmowała się ogródkiem z przodu i z tyłu domu. Była w tym niezła, mieliśmy niezliczone ilości owoców i warzyw, które częściowo sprzedawaliśmy a reszta szła na bieżące potrzeby oraz w słoiki na zimę. Uwierzcie mi, odchowana jestem na najzdrowszych dobrach, uprawianych bez pestycydów. A najsmaczniejsze były owoce jedzone z drzewa na które trzeba się było wspiąć. Na szczęście nigdy nic nie złamałam a co pojadłam jabłek i czereśni to moje.
Wydaje mi się że te ogródki w dużej mierze nauczyły mnie ciężkiej pracy. Mimo że kręciłam nosem i wolałam się bawić to wiedziałam że trzeba przekopać grządki, oblecieć wszystkie ogródki z wodą w konewce bo pomoc babci to rzecz święta. W zimie też nie było lekko, węgiel przechowywaliśmy w szopie po drugiej stronie baraków, trzeba go było przynieść do domu, co nawet z sankami nie było łatwą sprawą.
Ale odbiegłam od tematu schodów.
W cieplejszym sezonie było to najfajniejsze miejsce w domu. Mój dziadek zbudował nad schodami zadaszenie i ławkę. Wykładałam ją poduszkami i w leniwe popołudnia czytałam na niej książki. Obok pięły się piękne różnokolorowe róże, o które moja babcia bardzo dbała.
Mieszkania nie były zbyt duże, dlatego siedząc na własnych schodach można było rozmawiać z sąsiadami obok bez podnoszenia głosu.
Grill. Wiadomo, to co Polacy lubią najbardziej. Na niezbyt szerokim pasie zieleni przed domem, stawiało się grilla, plastikowy stół i krzesła jeśli zjechało się nas więcej.
Basen. Miałam własny, dmuchany. Dzieciaki z okolicy zazdrościły, ale z przykazu babci, oprócz mnie mógł korzystać tylko mój brat i kuzynka.
Barak na przeciwko. Jak daleko sięgam pamięcią, to pamiętam tam tylko jedną starszą babkę, którą uważaliśmy za wiedźmę. Prawdopodobne zmarła, a cały barak pozostał nie zamieszkamy, powoli staczając się w ruinę. A to było to co najbardziej mnie pociągało. Szybko przedni ogród zarósł, zaczęliśmy nazywać to miejsce wysoką trawą, a rodzice nie pozwalali nam tam chodzić. Czy może być większa zachęta? Tam po raz pierwszy spotkałam się z pornografą, chociaż potrzebowałam paru lat aby zrozumieć, co widziałam w tej porzuconej gazetce, którą przypadkowo znaleźliśmy na wysokiej trawie.
Najwięcej emocji dawał mi sam opuszczony budynek. Zawsze miałam świra na punkcie historii, w dzieciństwie chciałam zostać archeologiem a ten budynek był moim małym guilty pleasure, kiedy odkrywałam w nim różne pozostałości cywilizacji sprzed kilku lat. Ale najlepszy był wieczorem po zmroku, kiedy siedząc na ławce przy moich schodach, czarne okna jak otchłań dotykały mojej dziecięcej duszy. A czytywałam wtedy dużo horrorów i interesowałam się zjawiskami paranormalnymi, więc dla mnie to było przeżycie, którego smak pamiętam do dziś.
Wkrótce barak zburzono, co otwarło nam kolejne drzwi do poszukiwań zaginionych skarbów.
Ehh, dużo mogłabym opowiadać a i tak się rozpisałam za bardzo.
Po decyzji o zburzeniu przybytku i przeniesieniu mieszkańców miałam straszną chandrę. Mimo że miałam już z 17 lat i przestałam jeździć do babci na wakacje, to strasznie kochałam to miejsce.
Moją rodzinę, oraz tych bardziej zaradnych szybko wysiedlono, została tylko garstka bezrobotnych, którzy żyli ze zbierania puszek, widocznie był problem z rozwiązaniem ich sytuacji. Zakładam że w końcu pomarli, bo baraki kilka lat temu całkowicie zniszczono.
Z niektórych rzeczy nigdy nie wyrosłam. Do opuszczonych ale wciąż stojących baraków zaciągałam po nocach różnych znajomych, oprowadzalam ich po pustych salonach opowiadając historie z dzieciństwa, które wspominam z wielką nostalgią.
To miejsce to dla mnie to symbol mojego dzieciństwa, pomnik historii mojej rodziny.
Obecnie zarośnięty krzakami i zdziczałymi drzewkami owocowymi mojej babci.
Na zdjęciach:
1. Moja mama, ok 1970 r.
2. 1988 mój tata i ja
3. Ja, tata, mama, babcia trzymająca mojego brata i wujek ok 1991 r.
4. 2014 r. Moje odwiedziny opuszczonego baraku
5. 2025 r. z Google maps bo coś nie mogę znaleźć własnego zdjęcia
Pozwoliłam sobie nie cenzurować twarzy bo osoby ze zdjęć nie żyją lub wyglądają zupełnie inaczej





Zaloguj się aby komentować
Classica 3 sery, czerwona cebulka, chilli i orzechy włoskie Niestety już tylko we wspomnianach #pizza #gotujzhejto #jedzenie

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
298 + 1 = 299
Tytuł: Bałkańskie upiory. Podróż przez historię
Autor: Robert D. Kaplan
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Czarne
Format: książka papierowa
Liczba stron: 455
Ocena: 7/10
Reportaż z roku 1990, opowiada historię regionu bałkańskiego, wynikając głęboko w jego geopolitykę i kulturę.
Kaplan podróżuje i rozmawia z ludźmi, starając się zrozumieć ich rozterki oraz co pokierowało ich drogą. Rozważania nie ograniczają się do ostatnich stuleci, ale snują się po całej długiej i bardzo burzliwej historii krajów istniejących i tych po których zostały już tylko wpływy widoczne w strukturze społecznej oraz kulturze.
#bookmeter

@Shivaa no to teraz polecam na dokladke to tomiszcze: https://books.google.dk/books/about/The_Balkans_Nationalism_War_and_the_Grea.html?id=LJqYbknmxjYC&redir_esc=y
Zaloguj się aby komentować
Hejto pijcie ze mno herbatkę ☕
@onpanopticon przesłał mi zagubione w boju fanty z #ogolnopolskiehejtopiwo i nie tylko 😍 dziękuję!! ❤️ Przede wszystkim mam już W PEŁNI PRAWILNY kubeczek do popijania herbatki, więc wypiję dziś za Wasze zdrowie 😁
#chwalesie #hejto


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować








