Zdjęcie w tle
cyberpunkowy_neuromantyk

cyberpunkowy_neuromantyk

Gruba ryba
  • 356wpisy
  • 1462komentarzy

Piszę o rzeczach związanych z cyberpunkiem na blogu: https://cyberpunkowyneuromantyk.blogspot.com/ Moje tagi: #cyberpunkstories #herbacianezapiski

11 + 1 = 12

Tytuł: Battlefield 6
Developer: Battlefield Studios
Wydawca: Electronic Arts
Rok wydania: 2025
Gatunek: FPS
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 6 - singleplayer
Ocena: 5/10

Skoro dostałem za darmo, to postanowiłem, że przejdę kampanię. Akurat seria „Battlefield” nigdy nie kojarzyła mi się z udanymi singleplayerami - „Bad Company 2” była całkiem przyjemna, „Trójka” też mi się podobała, ale nie miały podjazdu do oryginalnej trylogii „Modern Warfare”. I to świeże doznania, ponieważ pierwsze „MW” przeszedłem w grudniu zeszłego roku. Dlatego nie spodziewałem się niczego wybitnego.

I szkoda, że nie dostałem, ponieważ podwaliny są bardzo dobre. I strzelanie daje radochę, i misje są całkiem zróżnicowane, ale wszystko sprawia wrażenie zrobionego po łebkach, na odwal się.

O fabule nie będę się wypowiadał, ponieważ od początku mnie nie zainteresowała i pod koniec kampanii nawet jej nie śledziłem. Są jakieś zwroty akcji, śmierć ważnych postaci et cetera - nic zapadającego w pamięć.

Najważniejsze jest to, że kampania daje się trochę pobawić zabawkami dostępnymi w multiplayerze, często zmieniając postacie, którymi gramy, a co za tym idzie, także dostępne uzbrojenie.

Zagrałem na najwyższym poziomie trudności. Nie jestem jakimś tam hardcore'owym graczem, ale w „Call of Duty” zawsze lubiłem grać na weteranie, więc tutaj nie mogło być inaczej. Szczerze mówiąc, nie chcę wiedzieć, jak nudne muszą być niższe poziomy trudności. Najwyższy nie sprawiał mi żadnych problemów - przeciwnicy są totalnie głupi i nie potrafią strzelać, do tego potrafią się zespawnić tuż pod celownikiem. Na szczęście nasi sojusznicy nie są tylko tłem i naprawdę coś robią. Pozytywne zaskoczenie.

Ogromnym ułatwieniem są też umiejętności członków zespołu, w szczególności zwiad, który zaznacza przeciwników. Trudno dać się zaskoczyć wrogowi, którego pozycję znasz, ale nawet bez tego zwiadu byłoby bardzo łatwo.

Ogółem - nie warto. Nie było to złe doświadczenie, ale nie poleciłbym tej kampanii nikomu. Chyba że ktoś chce zdobyć skiny/emblematy czy inne takie do multi, to może wtedy.

A, jest jeden bardzo duży plus - można strzelać do kobiet. #czarnyhumor

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

#gamesmeter #gry #battlefield #battlefield6

85e84036-acb2-4724-8656-2ac37cb18b7b
zjadacz_cebuli

@cyberpunkowy_neuromantyk czyli singiel do pominięcia? Grę i tak raczej kupię tylko se muszę stanowisko zrobić żeby na padzie nie grać, no nie umiem xD

Zaloguj się aby komentować

2 130,27 + 1,72 = 2 131,99


Dziewczyna powiedziała, że idzie biegać, to stwierdziłem, że pójdę z nią. Tym bardziej, że jutro nie za bardzo będę miał kiedy.


Z plusów - taki dystans nie zrobił na mnie wrażenia. Jasne, że razem biegliśmy troszkę wolniej, niż jak biegam samemu.


No i jestem cholernie dumny z dziewczyny, że tyle przebiegła za pierwszym razem. : ) Moje początki wyglądały o wiele gorzej. xD


Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu


#sztafeta #bieganie

b1baa829-a8c2-4683-b52a-dd61a5f1be81
Trypsyna

Gratulacje dla lubej :) Czekam na więcej wpisów z wspólnych tuptanek 😁

Zaloguj się aby komentować

Pierwszy raz w życiu zrobiłem sernik nowojorski. W ogóle pierwszy raz w życiu zrobiłem sernik. Chyba wyszedł dobry, ponieważ dziewczyna przyszła po drugi kawałek - pierwszy wzięła, zanim zdążyłem zrobić zdjęcie.


Nie do końca wyszedł taki, jaki chciałem. Myślałem, że będzie bardziej kremowy, ale to pewnie wina tego, że wziąłem twaróg Piątnicy zamiast serka Philadelphia, którego nie mogłem znaleźć w sklepie.


No ale mi smakuje, to najważniejsze.


Przepis: https://aniagotuje.pl/przepis/sernik-nowojorski


#pieczzhejto #sernik #jedzenie

b660ec4f-0943-4b89-8100-376c36acf720
cebulaZrosolu

@cyberpunkowy_neuromantyk oceniam na piątkę z plusem

SilverMonkey

Wygląda smakowicie. Najważniejsze że bez rodzynek

d.vil

@cyberpunkowy_neuromantyk wygląda smakowicie, szkoda, że bez rodzynków

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio obejrzałem filmik na YT o tym, że TikTok zepsuł hobby, jakim jest kolorowanie kolorowanek i czytanie książek.


Między innymi powodem jest to, że tiktokerzy prześcigają się w tym, kto ładniej pokoloruje kolorowankę, że nie wystarczą zwykłe kredki, tylko koniecznie trzeba kupić markery za dwieście dolarów, że jedna kolorowanka na start to za mało, trzeba kupić przynajmniej kilka polecanych przez autorkę filmiku, że ludzie mają doły, ponieważ nie kolorują tak dobrze, jak osoby zajmujące się tym od lat et cetera. Tworzy to bardzo wysoki próg wejścia w coś, czym zajmują się przecież już dzieci.


Ciekawa perspektywa, ponieważ z TikTokiem nie mam nic wspólnego (no dobra, założyłem konto, ale nie przeglądam), więc różne różne podobne zjawiska są dla mnie interesujące.


Podobnie jest z BookTokiem: wyścigi, kto przez rok przeczyta najwięcej książek, chwalenie się zakupionymi tytułami, które potem i tak w większości stoją nieprzeczytane, byleby ładnie wyglądały na półkach, pokazywanie biblioteczek i tak dalej.


Szczególnie chwalenie się zakupami mnie zaintrygowało - podczas mojego krótkiego researchu nie spotkałem się z filmikiem, w którym ktoś chwaliłby się książkami wypożyczonymi z biblioteki. Rozumiem, że kupowanie książek a ich czytanie to dwa różne hobby, rozumiem chwalenie się tymi zakupami, ponieważ pewnie jest to poniekąd wymagane przez wydawnictwa, które wysyłają egzemplarze recenzenckie, ale dziwi mnie, że nie są promowane biblioteki.


Wiem, że to sprzeczne z duchem konsumpcjonizmu. W końcu wydawnictwa żyją ze sprzedaży książek i sam zachęcam do kupowania tytułów od ArtRage czy Wydawnictwa IX, które oferują ciekawą literaturę. Jednakże pytanie, czy w BookToku czy Bookstagramie chodzi o promocję czytelnictwa („patrzcie, co fajnego przeczytałem, wy też powinniście”) czy raczej o przechwałki, budowanie zasięgów w celu osobistych korzyści et cetera?


Obawiam się, że jednak to drugie.


#ksiazki #literatura #czytajzhejto #przemyslenia #rozkminy

MostlyRenegade

@cyberpunkowy_neuromantyk tak, a o co chodzi?

onpanopticon

@cyberpunkowy_neuromantyk Dlatego nie jestem fanem zbyt dużych społeczności i w dodatku międzynarodowych, bo powoduje to oderwanie od rzeczywistości.


Trochę jak z naszym tutaj poletkiem, gdzie Adelbert je twaróg, ja jeżdżę na rowerze, Enron czy Trypsyna sobie biegają, a WujekAlien czyta książki. Tutaj te wyniki są fajne, wyróżniają się, są osoby do "rywalizowania" na mniej więcej logicznym poziomie, a ogólnie nikt kto bierze udział nie ginie w tłumie.


Wystarczy, że byłby jakiś boom, napłynęłoby międzynarodowego śmiecia i każda z wymienionych osób by tutaj zniknęła. Pojawiłaby się cała masa kompletnych świrów, którzy za kapkę uwagi będą nabijać cyferki, nawet jeśli mieliby kłamać. A dzięki temu rosną wyświetlenia, rośnie uwaga, rośnie "influencerstwo", więc i pojawią się zapewne pieniądze, a to jeszcze nakręca spierdolenie, bo ktoś z topki nie mówi już, że ma super sylwetkę bo po prostu je twaróg. Nie, on je super suple dokładnie takie a takie - kup tutaj.


I tak się nakręca spirala spierdolenia.


Średnie i małe społeczności są najlepsze, bo nikt nie czuje się wykluczony, każdy bawi się na miarę możliwości. Większość osób się kojarzy, a rywalizacja jest formą zabawy i dodatku, bo tak koniec końców gówno zmienia czy ktoś będzie pierwszy, drugi czy siódmy. To tylko smaczek, szczypta pieprzu do potrawy, a nie cel sam w sobie.


Stąd unikam stron z wielkimi zasięgami, wallami etc. Gdzie się nie zajrzy to jest pieprzony wyścig za cyferkami opanowany przez niedoatencjonowanych świrów, którzy znaleźli sobie sens życia. Trochę jak z graniem w gry online. Super wejść na sprawdzony serwer, pograć z kumplami, z ludźmi na podobnym poziomie. A nie na losowy serwer, gdzie popierdalają boty i nolife'y które odbiorą ci jakąkolwiek przyjemność z zabawy, bo zginiesz zanim ci się w pełni świat załaduje xD

Hilalum

@cyberpunkowy_neuromantyk ja oglądam książkowego jutuba to mi co chwilę wyskakują dokładnie takie filmiki z marudzeniem na w kółko te same tematy. I też wątpię że większość to nagrywa szczerze, a nie podłącza się pod trend żeby nabić wyświetlenia. ¯\_(ツ)_/¯

A co do booktoka to nie oglądam (bo dla mnie sam pomysł platformy z krótkimi filmikami to coś poronionego), ale z tego co wiem to największy sprzedażowy hit zeszłego roku wspomnianego artrege - Ja która nie poznałam mężczyzn, zdobył taką popularność najpierw za granicą, a potem u nas, bo stał się viralem na booktoku. Więc może ktoś tam jednak coś wartościowego czyta i poleca.

Zaloguj się aby komentować

125 + 1 = 126


Tytuł: Nowa Fantastyka 496 (01/2024)

Autor: Redakcja miesięcznika Fantastyka

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Prószyński Media

Format: książka papierowa

Liczba stron: 80

Ocena: 7/10


W ramach nadrabiania dwóch zaległych roczników, postanowiłem, że będę wrzucał opinie także na bookmeter. Oczywiście nie o wszystkich tekstach - jedynie o tych, które zrobiły na mnie jakieś wrażenie.


Zacznę od narzekań: nie rozumiem, dlaczego Witold Vargas wciąż publikuje teksty o bestiariuszu słowiańskim. Robi to od ładnych paru lat i po tym czasie odnoszę wrażenie, jakbym ciągle czytał o tym samym. Redakcja mogłaby przekazać tę jedną stronę komuś innemu.


Z przyjemniejszych rzeczy:


Świetny tekst Przemysława Gula „Selkie”. Fabuła może i nie jest wybitna, zwroty akcji zaskakujące i nieprzewidywalne, jednakże autor nadrabia świetnie wykreowanym, podwodnym światem. Algokawa, pasujące do historii powiedzonka i inne takie.


Drugim bardzo zapadającym w pamięć jest „Przed lustrem” Valentino Poppi. Opowiada o staruszku, który został odwiedzony przez pracownicę socjalną. Zauważyła, że mężczyzna pozbył się wszystkich identycznych przedmiotów - nawet skarpetki nosi nie do pary. Ekscentryczne zachowanie wyjaśnił zauważeniem mimika, w co kobieta oczywiście nie wierzy.


Postępowanie staruszka bardzo przypomniało mi zabawne zachowanie naukowców z „Prey”, którzy naklejali na różne przedmioty karteczki samoprzylepne z napisanym „not a mimic!”. : D


Na wyróżnienie zasługuje także „Złomiarz” Lavie Tidhar. Taka przyjemna w odbiorze historia o kosmicznym złomiarzu, który otrzymuje szansę od losu (a raczej swojej byłej) na odbicie się od coraz zbliżającego się dna.


„Szlam” Anthony'ego M. Ruda to także ciekawa lektura, jednak trochę czuć, że opowiadanie zostało po raz pierwszy opublikowane ponad sto lat temu.


Pod względem opowiadań to bardzo dobry numer.


Ten numer można kupić/przeczytać na Legimi: https://www.legimi.pl/ebook-nowa-fantastyka-01-24-rozni,b1277921.html


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #nowafantastyka #czytajzhejto #fantastyka

4fca6b75-29ac-46d7-a4a4-dbd58968823d

Zaloguj się aby komentować

104 + 1 = 105


Tytuł: Lara Croft: Tomb Raider

Rok produkcji: 2001

Kategoria: Przygodowy

Reżyseria: Simon West

Czas trwania: 1h 40m

Ocena: 6/10


Przypadkiem natrafiłem na zdjęcie porównawcze wcześniejszych odtwórczyń Lary Croft z Sophie Turner i stwierdziłem, że gwiazda „Gry o Tron” przy Angelinie Jolie wypada dość blado. Żeby jednak nie krakać po próżnicy, że kiedyś to było i w ogóle, postanowiłem obejrzeć i pierwszą ekranizację, i tę z Alicią Vikander, żeby nie opierać się wyłącznie na wspomnieniach.


Angelina Jolie nie do końca pasuje mi na Larę Croft - wydaje się być zbyt elegancka. Mimo to wyglądem najbardziej ją przypomina. Sama ekranizacja jest niezła, ale nie, żeby poprzeczka została wysoko zawieszona. Dobrze oddaje ducha gier i to jest w tym najważniejsze, a na niektóre nieprawdopodobne sytuacje trzeba po prostu przymknąć oko, żeby się w miarę dobrze bawić.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #ogladajzhejto #tombraider

dd0c4a86-38fc-4ca5-a3f7-f26cda407157
dieselmower

Warto tu utrzymać pewien kontekst historyczny, to jedna z tych pionierskich ekranizacji gier, które dostały dobrą obsadę i utrzymały poziom, który broni się nawet do dziś. Alicia Vikander gra już postać która nawiązuje do najnowszych gier, bardzo realistycznych i filmowych w samym swoim rdzeniu. Postać nastoletniej Lary w grach jest niezwykle rozbudowana i przez rozmach gier ukazuje znacznie więcej aspektów psychologicznych bohaterki. Mówiąc wprost - przez dwie dekady, gry przegoniły kino jakością rozrywki, głębią narracji i interakcją, której kino nie oferuje. Filmy z Angeliną w momencie kiedy wychodziły oferowały więcej niż gry - teraz role się odwróciły.

Zaloguj się aby komentować

103 + 1 = 104


Tytuł: Kutasssss

Rok produkcji: 2020

Kategoria: Horror / Krótkometrażowy

Reżyseria: David Mahmoudieh

Czas trwania: 8m

Ocena: 5/10


Gdyby nie fenomenalnie przetłumaczony tytuł, nie zwróciłbym na ten film uwagi, ale stwierdziłem, że koniecznie muszę go obejrzeć i podzielić się wrażeniami. Których nie ma aż tak dużo, ponieważ „Kutasssss” to zaledwie osiem minut średniej rozrywki. Bardzo ładnie nakręconej, trzeba przyznać, ale jednak średniej.


Można zobaczyć na YT: https://youtu.be/wgpoc5tEGvM?si=hyYeQERSmxTDj0PK


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #ogladajzhejto

14b224cf-2015-474b-a3ae-855149d0fb14

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio obejrzałem filmik Krzysztofa M. Maja i jak nie do końca za nim przepadam (dziwnie irytująca mnie mimika twarzy oraz sposób wypowiedzi), tak uważam ten konkretny filmik za bardzo wart obejrzenia. Nie jest to pierwszy ani pewnie nie ostatni w temacie... nicnierobienia vel nudzenia się.


I nie chodzi stricte o „nicnierobienie” w dosłownym znaczeniu. Bardziej o to, żeby nie zajmować swojego mózgu ciągłymi czynnościami. Chociażby żeby nie sięgać po telefon, kiedy druga osoba zapauzuje film, żeby pójść chociażby do toalety, a my nie chcemy „zmarnować” tych paru minut na siedzeniu w bezczynności.


Takie nicnierobienie o dziwo pomaga w rozwijaniu kreatywności - na przykład na, moim zdaniem, najlepsze pomysły na swoje teksty wpadam... pod prysznicem. Kiedy mózg nie musi się skupiać na bardzo zautomatyzowanej już czynności, jaką jest umycie ciała, zaczyna myśleć kreatywnie. Serio, po takim zwykłym prysznicu najczęściej wychodzę z rozwiązaniami problemów, nowymi pomysłami czy rozwinięciami starych.


Podobną rzecz zauważyłem w przypadku mycia naczyń, jazdy na rowerze, spacerach czy bieganiu. Ponownie, kiedy mózg nie musi myśleć o tym, co ma zrobić (bo robił to już wielokrotnie, a wiadomo, że nasza galareta jest cholernie leniwa i nie lubi się zastanawiać, więc dąży do automatyzacji), zaczyna błądzić i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu.


Oczywiście to bardzo duże uproszczenie zaawansowanych procesów, które zachodzą w mózgu, ale tak, nicnierobienie jest fajne.

Polecam, 10/10.

#przemyslenia #rozkminy

Legendary_Weaponsmith

Chodzi o focused vs diffused thinking, tak jak zostało to opisane w książce Mind for Numbers i kursie Learning How To Learn?

Zaloguj się aby komentować

Umypaszka

@cyberpunkowy_neuromantyk jest tu jakiś cwaniak?

to daj saszete

Zaloguj się aby komentować

81 + 1 = 82


Tytuł: Misery

Rok produkcji: 1990

Kategoria: Thriller

Reżyseria: Rob Reiner

Czas trwania: 1h 47m

Ocena: 8/10


Postać Annie zagrana fenomenalnie - już od pierwszej sceny odczuwałem niepokój i ponawiał się za każdym razem, kiedy tylko pojawiła się na ekranie. Nie dziwię się, że Kathy Bathes dostała Oscara za tę rolę, w pełni zasłużona nagroda.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #ogladajzhejto

36c725ca-2947-48d8-a777-2ed1b5d1930e

Zaloguj się aby komentować

1 402,73 + 2,97 = 1 405,7

@Z_buta_za_horyzont miał rację - tęsknię za -14, ponieważ dzisiaj spociłem się niemożebnie.


Bieganie to dla mnie nie tylko praca nad kondycją, ale także nad charakterem. Pomaga mi z perfekcjonizmem, prokrastynacją i #depresja.


Z perfekcjonizmem, ponieważ obudziłem się później, niż zamierzałem, i już miałem rozwalony plan dnia. Coś, czego wciąż się uczę, że nie mam na wszystko kontroli i często trzeba się dopasowywać do tego, co akurat się dzieje w życiu.


Z prokrastynacją, ponieważ mam ogromny problem z odkładaniem rzeczy na wieczne nigdy, na czym ogromnie cierpi mój blog i moja „kariera pisarska”. Gdy się obudziłem, też chciałem przełożyć bieganie na później - całe moje ciało krzyczało, że nie chce biegać, jednakże zmusiłem się i poszedłem. Nie wiadomo, czy później czułbym się lepiej czy może jednak gorzej, trudno to przewidzieć. A tak mam to już za sobą.


Z depresją, ponieważ po bieganiu czuję się kapkę lepiej. Jasne, można tutaj wrzucić mema, że „jak ręką odjął”, ale rzeczywiście coś w tym jest, że ruch na (nie)świeżym powietrzu poprawia humor. Dzisiaj mija trzeci miesiąc, odkąd wylądowałem na L4 i przez ten czas niewiele zrobiłem: blogasek świeci pustkami, nie napisałem żadnego opowiadania (oprócz jednego króciaka na trzy zdania), niemiecki też leży. A przecież nie mógłbym sobie wyobrazić lepszych warunków, skoro obecnie mam zero obowiązków i masę wolnego czasu.


Bieganie sprawia, że mam chociaż jedną rzecz odhaczoną jako zrobioną, daje mi poczucie, że jednak coś robię, namacalnego, ponieważ zapisuję każdy bieg i widzę, jak łącznie przebiegnięty dystansu, pomału bo pomału, ale jednak rośnie. Co daje mi nadzieję, że skoro udaje mi się to z bieganiem i powoli wchodzi mi to w rutynę na tyle, że nie mogę się doczekać kolejnego razu, to może i z pozostałymi moimi zainteresowaniami się uda: z tworzeniem czy nauką właśnie. Obie te rzeczy sprawiają mi przyjemność, ale mam ogromne trudności z zabraniem się za nie, sam nie wiem dlaczego. Chyba z lęku przed porażką, że sobie nie poradzę. Że opowiadanie czy recenzja nie wyjdzie tak, jakbym tego chciał, że nie uda mi się zrozumieć nowych zasad albo zapamiętać słówek czy zwrotów. Głupie to, zdaję sobie z tego sprawę, ale bardzo mi to przeszkadza.

Więc tak sobie truchtam powoli co te trzy dni i równie powoli uświadamiam sobie, że robienie rzeczy nie jest takie straszne, na jakie wygląda.


Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu


#sztafeta #bieganie

99176c44-8bba-4cf0-bfe4-00aa302ea540
onpanopticon

@cyberpunkowy_neuromantyk zgodzę się z Adelbertem i dodam od siebie.


Z czasem i regularnością przychodzą też inne zalety. To, że Twój organizm będzie tego chciał, więc będzie ci łatwiej iść biegać, niż siedzieć w domu, bo ci będzie niewygodnie jak odpuścisz zbyt długo.


Regularnością w zeszłorocznym jeżdżeniu, gdzie nie odpuszczałem praktycznie żadnego dnia i jeśli tylko zdrowie pozwalało to był rower. Jak go nie było, to chociaż spacer.


Doprowadza do to tego, że obecnie źle się czuje, jak nie wyjdę pokręcić, czy polazic. Czuję się "brudny" i tak jak wówczas ide się myć, tak tu wychodzę na dwór po swoją dawkę aktywności, żeby tego smrodu się pozbyć. Stało się to rutyną i koniecznością. A dzięki temu samopoczucie też rośnie, firma rośnie, wszystko się zazębia Już nie wychodzę bo wypada, nie wychodzę na trening, nie wychodzę bo coś. Wychodzę bo bardzo chce i bardzo muszę, jak z zadymionego pomieszczenia na świeże powietrze.

Zaloguj się aby komentować

74 + 1 = 75


Tytuł: Dziki robot

Rok produkcji: 2024

Kategoria: Animacja / Przygodowy

Reżyseria: Chris Sanders

Czas trwania: 1h 41m

Ocena: 8/10


Wizualnie przepiękny film - zachwyciłem się już pierwszym kadrem. Z czasem strona wizualna mi „spowszedniała”, ale i tak wciąż zdarzały się momenty, w których pojawiał się zachwyt.


Ponadto byłem przekonany, że to animacja dla dzieci, ale pierwsze kilkanaście minut skutecznie wybiło tę myśl z mojej głowy. Zaskoczyła mnie brutalność niektórych scen - może to źle zabrzmi, ale pozytywnie, ponieważ rozbawiły mnie kilkukrotnie. W pewnym momencie odniosłem wrażenie, że twórcy jednak się opamiętali i stwierdzili, że resztę filmu spokojnie mogą obejrzeć dzieciaki. Fabuła stała się naiwnie optymistyczna, siła miłości i przyjaźni wszystko zwyciężyła, nawet technologiczne bariery et cetera. Szkoda, że poszło to w tę stronę i za to odjąłem dwa punkty.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #animacja #ogladajzhejto

9e9e9602-a473-4b77-9c2e-610012f2b085

Zaloguj się aby komentować

WujekAlien

@cyberpunkowy_neuromantyk wrzucaj do #fotografiamobilna

lagun

Przepłaciłeś, chujowo wyszło, jak w smartfonie za dwie stówy

Cosmo77

@cyberpunkowy_neuromantyk fajne ale nie rób więcej :)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Z_buta_za_horyzont

Niby odczuwalna -14 i cóż, było to czuć. :')

Lepsze to niż +35 w słońcu .

cyberpunkowy_neuromantyk

@Z_buta_za_horyzont


Latem to chyba będę biegał w nocy. :')

onpanopticon

@cyberpunkowy_neuromantyk polecam nocne eskapady, ja się z nimi polubiłem

Zaloguj się aby komentować

66 + 1 = 67

Tytuł: Niezwyciężony

Autor: Stanisław Lem

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Audioteka

Format: audiobook

Liczba stron: 244\ Czas słuchania: 7h 1m

Ocena: 9/10


Dlaczego przesłuchałem audiobooka powieści, którą skończyłem czytać parę dni temu?


Dużo dobrego słyszałem o tej superprodukcji, dlatego postanowiłem spróbować. Tylko że mam „mały” problem z audiobookami: bardzo łatwo odpływam myślami i przestaję słuchać, więc potem muszę się cofać, więc mała z tego przyjemność. Uznałem, że warto w takim razie przesłuchać coś, co już znam, dlatego padło na „Niezwyciężonego”.


No i przy słuchaniu pojawił się drugi problem: bardzo dobrze mi się zasypia przy audiobooku. xD


Kończąc ten przydługi wstęp, chciałbym zaznaczyć, że oceniam jedynie realizację nagrania.


Czytała Krystyna Czubówna. Chyba nie muszę już pisać nic więcej?


Jej głos towarzyszy mi, odkąd tylko pamiętam. Głównie za sprawą mojej babci, która uwielbia programy przyrodnicze z nią jako narratorką. Więc sam jej udział w superprodukcji sprawił, że bardzo mi się podobała. A to dopiero początek zalet.


Pozostali lektorzy również świetnie sobie poradzili, chociaż mieli zdecydowanie mniejsze pole do popisu względem pani Krystyny. Mimo to uważam, że wyciągnęli z odgrywanych postaci to, co mogli.


Bardzo podobały mi się wszystkie efekty dźwiękowe towarzyszące. Na przykład kroki robotów schodzących po pochylni „Niezwyciężonego”, oddech biegnącej postaci, deszczu et cetera. Byłem bardzo ciekawski, jak zostanie przedstawiona bitwa „Cyklopa” z „chmurą” i nie zawiodłem się. Tym bardziej, że moje słuchawki mają opcję podkręcenia bassów, więc walka dwóch potęg zrobiła spore wrażenie.


Próbowałem słuchać na soundbarze, jednakże nie był to dobry pomysł i szybko zrezygnowałem - dźwięki trochę się zlewały. To słuchowisko zdecydowanie lepiej jest wysłuchać na słuchawkach.


Jedyną wadą, która sprawiła, że nie wystawiłem najwyższej oceny, jest to, że dźwięki są nierówne. Głos narratorki jest znacznie głośniejszy niż głosy postaci - co ogółem jest fajnym pomysłem, gdy na przykład podczas sceny jeden z bohaterów mówiąc opuszcza pomieszczenie i wyraźnie słychać, że jego głos oddala się od nas. Jednakże często było tak, że gdy panią Krystynę bardzo dobrze słyszałem, to przy dialogach musiałem podgłaśniać, przez co potem narratorka była dla mnie zbyt głośna.


Niekiedy też dźwięki otoczenia również były zbyt głośne i musiałem wytężać słuch, żeby wychwycić wszystkie słowa wypowiadane przez Czubównę.


Bardzo pozytywnie oceniam tę superprodukcję i w przyszłości na pewno sięgnę po kolejne. Wiele dobrego słyszałem o „Wiedźminie”, mimo że projekt nie został jeszcze zakończony. Jednak zdecydowanie wolę czytać niż słuchać - wady bycia wzrokowcem.


PS kolega zbyt późno podsunął mi pomysł, żeby czytać powieść i jednocześnie słuchać audiobooka. xD


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #audiobook #sciencefiction

a30c61a0-b81d-47b0-a34f-ebdc59048a0c
Hoszin

@cyberpunkowy_neuromantyk muszę w końcu przeczytać. Niestety na storytel nie ma audio.

cyberpunkowy_neuromantyk

@Hoszin

Audioteka ma darmowe dwa tygodnie.

Hoszin

@cyberpunkowy_neuromantyk wiem, kilka razy korzystałem.

szatkus-1

Będzie czytane, grane i pewnie komiks też ogarnę w swoim czasie.

4bf3e562-ab4a-4842-9cef-b3130e46091e
BiggusDickus

@szatkus-1 Bardzo podobała mi się ta gra, polecam

adsozmelku

Tutaj też liczba porządkowa zaburzona :P @bojowonastawionaowca

bojowonastawionaowca

@adsozmelku ogarnięte, dziękuję

Zaloguj się aby komentować

60 + 1 = 61


Tytuł: Spirited Away: W krainie Bogów

Rok produkcji: 2001

Kategoria: Anime

Reżyseria: Hayao Miyazaki

Czas trwania: 2h 5m

Ocena: 8/10


Przepiękne anime, warto obejrzenia choćby dla podziwiania kunsztu artystów pracujących nad tą animacją.


Jednocześnie żałuję, że nie jestem w stanie w pełni docenić „Spirited Away: W krainie Bogów”, ponieważ niezbyt dobrze znam japońską kulturę i mitologię, przez co pewnie pominąłem wiele odniesień do różnych postaci przewijających się na ekranie. Stąd nie mam też zbyt wiele do napisania.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #anime #fantasy #ogladajzhejto

81182c58-2eb1-4d96-9bb5-602c75f6ca87
l__p

@cyberpunkowy_neuromantyk Studio Ghibli i Miyazaki na zawsze zostaną w moim serduszku. Odniesień do Japońskiego folkloru i samego shinto jest wiele (sam pewnie nie ogarnąłem wszystkich). Mi w filmach Miyazakiego podoba się szczególnie tradycyjna japońska struktura narracyjna (kishotenketsu) i sposób przedstawienia postaci kobiecych.

koszotorobur

@l__p

sposób przedstawienia postaci kobiecych

855d45ae-ce19-41c4-9727-5c3368d7b480
cyberpunkowy_neuromantyk

@l__p

tradycyjna japońska struktura narracyjna (kishotenketsu) i sposób przedstawienia postaci kobiecych.


Opowiesz o tym więcej?

nbzwdsdzbcps

@cyberpunkowy_neuromantyk Z tego czego sam jestem świadomy tytuł oznacza zjawisko nagłego i tajemniczego zniknięcia ludzi (uważano, że zostali porwani przez duchy, a bohaterka doświadcza właśnie takiego zjawiska). Poza tym łaźnia w japońskiej kulturze to również symbol oczyszczenia duchowego, a nie sama czynność higieniczna. Dobrze tutaj też widać japońskie podejście do klienta w miejscu pracy w trakcie części scen.

Podoba mi się postać Boga bez twarzy gdzie jego twarz przypomina teatralne maski, które mają inny wyraz ze względu na oświetlenie i kąt obserwowania. To sprawia, że postać ta jest ukazana jako ktoś kto odbija swoje otoczenie i widzimy jak zachowuje się otoczony przez chciwców, a jak w otoczeniu bohaterki.

Scena z rodzicami zamieniającymi się w świnie to bodajże z buddyzmu gdzie chciwość sprawia, że odradzasz się jako zwierze. Dawno już nie widziałem tego filmu ale to są główne motywy jakich sam jestem świadomy.

TLDR
Film to wyraz narzekania autora na współczesną Japonię, która zapomina o swoich korzeniach i szacunku do natury.

koszotorobur

@nbzwdsdzbcps - chciałbym umić tak narzekać

JF_Sebastian

Ktoś tu kiedyś sporo fajnych treści wrzucał o japońskim animizmie. Tęsknię.

Zaloguj się aby komentować

55 + 1 = 56


Tytuł: Simona Kossak

Rok produkcji: 2024

Kategoria: Biograficzny / Dramat

Reżyseria: Adrian Panek

Czas trwania: 1h 40m

Ocena: 5/10


Nie znam zbyt dobrze postaci Simony Kossak - jedynie z paru opowieści z drugiej ręki oraz z rozmów z osobą, która interesuje się biolożką. I nie uważam, żeby film wykorzystujący jej imię i nazwisko pomógł mi ją lepiej poznać.


Jest trochę o jej relacji z toksyczną matką, jest trochę o jej relacjach z nie do końca odpowiednimi mężczyznami, jest trochę o jej relacji z naturą, trochę o dziedzictwie Kossaków - dużo tych „trochę” i odniosłem wrażenie, że żaden z wątków nie został należycie rozwinięty, przedstawiony.


Tak to całkiem w porządku film. Niektóre ujęcia były ładne, ale wszystko jakieś takie bez szału. To na pewno nie jest film, który zapadnie w moją pamięć.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #ogladajzhejto

9bcc82a8-5b24-4833-87f0-abe71daae757
yoowki

czytałem jej ksiązki i widziałem zwiastun filmu. W moim odczuciu patrząc na trailer to wyszło słabo i nie mam ochoty oglądać, wręcz coś mnie od filmu odrzuciło po obejrzeniu zwiastuna, a ksiązki łykałem jak młody pelikan. wydaje mi się, ze za dużo w filmie maczało palców ekooszołomów, którzy chcieli z Simony zrobić cos na swoje podobieństwo. No nic może kiedyś obejrzę i bede miał pełniejszy obraz, choc po tym wpisie nie czuje sie zachecony do obejrzenia filmu, w przeciwieństwie do jej książek, które bardzo lubię.

Zaloguj się aby komentować

Kumple od ponad miesiąca męczyli mnie, żebym kupił „Battlefielda 6” i pograł z nimi.


Za każdym razem żartowałem, że jeśli mi kupią, to pogram.


I wiecie co?


Kupili, sk⁎⁎⁎⁎syny. I teraz muszę z nimi grać. xD


#gry #zalesie czy #chwalesie?

MJB

Myślałem że wyszła klasyka gatunku czyli kupiłeś i przestali grać

sireplama

@cyberpunkowy_neuromantyk tacy to są najgorsi ...

Bigos

@cyberpunkowy_neuromantyk Powiedz im, że jak mi kupią to też będę grał.

Zaloguj się aby komentować

Następna