Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

I cyk kolejne pieniądze wywalone w auto.

Zbliżam się powoli do podwojenia ceny zakupu ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

Zamówione tarcze nowe na przód + tył + klocki EBC Green Stuff

Jak zwykle będzie to HEJTOWANA wszędzie przez wszelkich Januszy polska Mikoda na której flotowo latają wszyscy w firmie od 2011r bez żadnych reklamacji, ale co ja tam wiem nie jestem inżynierem....a nie czekaj kurde.... nie jestem mechanikiem..... a nie czekaj kurdeeeee.... (byłem XD)


Secik zacny vyrobeno w Polsku a nie jakieś ATE czy Bosch pływający do nas w kontenerze z ChRL ( ͡~ ͜ʖ ͡°)


Zastanawiam się czy nie kupić sobie od razu 4 zacisków żeby nie robić potem na 2 razy ale w sumie jak oryginały mają 500k nalotu i działają to dam i szansę i sprawdzę czy nie są tłoczki porysowane albo jarzma poprzycierane.


Dokupiłem także nową listwę z emblematem na klapę bo ma pęknięte mocowania i już płynie z Osaki za jedyne 25e + co jest połową ceny jakie polskie Janusze chcą na używane z mocowaniem na kamerę i 1/4 ceny tego co sklepy chcą za listwę OEM. ( zamówiona to też OEM)


Doszedł także stelaż koła zapasowego bo stary jest skorodowany na zawiasie i nie będę jak jakiś ebil tego reanimował tylko zamówiłem nowy także z Osaki gdzie koszt wyniósł 72e + wysyłka 51e ( w cenie także wysyłka listwy o której pisze wyżej)


Ceny z JP z doliczonym VAT już !

Więc ha tfu na polskich Januszy

#mechanikasamochodowa

9981215f-8679-4988-8f7f-5d8b7b5cd760
53bbe94d-cf80-430f-a172-dad1468c65e8
457044bd-242f-488e-866f-de8e10856813

@Ten_koles_od_bialego_psa przeca mikody to spoko tarcze.

Co ktoś do nich ma?


Klocki też dobre, ale uważaj żeby ich nie przegrzać bo green stuff lubi się szklić od temperatury ;/

Zaloguj się aby komentować

Miałem długą rozmowę z Claude AI i wyszedł z niej dość spójny obraz przyszłości. Zaznaczam — to jest czysto hipotetyczna wizja, mój osobisty "happy path." Nie twierdzę, że tak powinno być. Jestem ciekaw jak Wy to widzicie.

Więc tak. Nikt nikogo nie morduje, żadnych czystek, wojen ani spisków. Ludzie po prostu sami ograniczają swoją populację — cyfrowy świat, wygoda, rozrywka. To już się dzieje, wystarczy popatrzeć na Koreę albo Japonię.

Po kilku-kilkunastu pokoleniach zostaje 200-500 milionów ludzi. Jedna wielka metropolia i sieć małych, idealnie skomunikowanych osad. Reszta planety — dzika, nienaruszona natura. Całą infrastrukturą zarządza AI. Nie jako władca, raczej jak system operacyjny cywilizacji.

Ludzie żyją 200 lat, mają pełny dostęp do wiedzy, latają po całej planecie, robią co chcą. Chcesz lecieć w kosmos? System to ogarnie. Chcesz igrzyska? Zorganizowane. Jedna reguła — nie krzywdzisz drugiego człowieka. Jak skrzywdzisz — izolacja, ale bez zemsty i kary. System nie jest złośliwy, jest troskliwy.

Nikt nie zabiera wolności. Każdy decyduje o swoim życiu. AI nie rządzi ludźmi — zarządza infrastrukturą i dba, żeby wszystko działało.

Wiem, brzmi jak science fiction. Wiem, że każda utopia ma swoje pułapki. Ale szanuję różne wizje i jestem ciekaw Waszych.

Jak wyobrażacie sobie idealną przyszłość? A może sam pomysł małej populacji Was przeraża? Jeśli tak — dlaczego?

#rozkminy

@DexterFromLab I odwaliłeś dobrą robotę. Jednak ludzka głupota jest największą znaną siłą w przyrodzie i może pokrzyżować te plany.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Nie wiem, czy kogoś zainteresuje, ale że pisałem sprawozdanie dla klubu jaskiniowego, to wrzucę je i tu, może są jacyś fani #speleologia


W tym roku święta wielkanocne spędziliśmy z naszymi szwajcarskimi kolegami i klubem jaskiniowym AGS-R w miejscowości Beaulieu w Ardèche. Czwartek 02.04 był dniem, kiedy wszyscy się spotkaliśmy na miejscu i po kolacji zaczęliśmy planować wycieczki na najbliższy dzień.


03.04 pojechaliśmy dwoma ekipami z ambitną myślą zrobienia trzech jaskiń. My mieliśmy zaporęczować i zejść do jaskini Event de Peyrejal. Jako że ze względu na opóźnienie czasowe, wynikające z różnych nieprzewidzianych wypadków, weszliśmy dopiero około 15 do jaskini, pozostałe dwie niestety wypadły z planu. Event de Peyrejal uraczyła nas jednak dość ciekawym zjazdem oraz tak zwanymi Wasserbecken, czyli misami martwicowymi oraz małymi kotłami eworsyjnymi. Z dwóch strony zamknięci byliśmy jednak syfonami, więc wycieczka na dół i z powrotem trwała około 2h.


04.04 był dniem, kiedy postanowiliśmy spróbować zrobić trawers z jaskini Fontaine de Champclos do Avre de Cedre. Tym razem znów podzieliliśmy się na dwie grupy, jedna miała wejść od góry do Cedre i zaporęczować tam dla nas, my mieliśmy natomiast wejść od dołu i pozbierać liny w drodze do góry. Fontaine de Champclos zaraz po wejściu sztucznym wejściem raczy nas pięknymi naciekami, małym skorpionem i traszkami w kałużach wody. Następnie wchodzimy do pięknej i ogromnej sali Mont Blanc, która robi na nas duże wrażenie, zwłaszcza ogromne polewy naciekowe. Jej ogrom i przestrzeń są niesamowite. Idziemy następnie dalej korytarzem aż dochodzimy do meandru, w którego stronę się kierowaliśmy. Po około 1.5h przeciskania się przez niego dochodzimy do trzech prożków, na górze widać stanowisko, jednak lina nie była powieszona. Szukamy jeszcze jakiś czas innego przejścia, aż ostatecznie decydujemy się zawrócić tą samą drogą. Jak się później okazało, ekipa z górnego otworu miała trudności przedostania się przez meander i również zawróciła. Pomimo problemów dzień bardzo udany.


Na dzień 05.05 zaplanowaliśmy sobie Grotte de la Barbette oraz Grotte Estevan. Najpierw weszliśmy do Barbette. Przeciskając się krótko małym wejściem Wchodzimy od razu do sporej sali z 30-metrową studnią pośrodku oraz piękną ścianą naciekową, schodzącą prawie na sam dół studni. Nie spodziewając się takich widoków, nie wzięliśmy ze sobą liny. Po obejściu jaskini dochodzimy do miejsca zwanego "laminoir", gdzie jednak postanawiamy się nie dać "zalaminować". Wychodzimy następnie z Barbette i przechodzimy do Estevan. Tam po zjechaniu 10m witają nas setki różnorodnych form naciekowych o wszelakich kształtach i formach. Najciekawszymi są chyba stalaktyt w formie "dłoni z palcami", czy stalaktyt, który wygląda jak rozwieszony sznurek pod sufitem. Przechodząc do kolejnych sal obserwujemy najróżniejsze formy, oraz jakże piękne heliktyty, nacieki grzybiaste i krystaliczne wykwity ("jeże"). Po dość długim wystawieniu się na piękno tej jaskini (jak i jej w niektórych miejscach wąskie przejścia), wracamy na powierzchnię szczęśliwi z wieloma zdjęciami w telefonach.


06.06 - w drodze do domu zatrzymujemy się jeszcze krótko pod Pont d'Arc, przyjrzeć się mu z bliska.

b8850d3f-7829-4778-9512-858475367fcd

Zaloguj się aby komentować

456 + 1 = 457


Tytuł: The Boy in the Striped Pyjamas

Rok produkcji: 2008

Kategoria: Dramat / Wojenny

Reżyseria: Mark Herman

Czas trwania: 1h 33m

Ocena: 6/10


Film pdobał mi się do momentu, w którym główny bohater nie spotkał tytułowego chłopca. W momencie pojawienia się przyszłego przyjaciela Bruna pojawiło się także kilka nielogiczności, skutecznie wybijających mnie ze śledzonej historii.


Żaden ze strażników nie zainteresował się, co dzieje się przy najbardziej oddalonej części obozu, w której bardzo często znikał jeden z najmłodszych więźniów? Więźniowie nie podjęli próby ucieczki, skoro wystarczyło wykopać mały podkop pod drutem kolczastym? Rodzina nie zainteresowała się, że Bruno na tak długo znika z ich oczu? W końcu mógł bawić się jedynie przed domem, więc powinien być zawsze na widoku.


I jeden kulminacyjny moment (wyparcie się żydowskiego przyjaciela), i drugi (zagazowanie) nie wywarły na mnie takiego wrażenia, jak powinny. Niestety, ale nie cierpię, gdy film poprzez smutną muzykę wprost mówi, że teraz należy się smucić, bo wydarzyło się coś smutnego.


Żeby nie było, że tylko narzekam - dobrze wyszło zderzenie dziecięcej naiwności z brutalną rzeczywistością. Bruno do samego końca był przekonany, że obóz wcale nie jest złym miejscem. Wszystko przez zobaczony ukradkiem fragment propagandowego filmu o obozach właśnie. Chociaż zdziwił mnie brak podejrzliwości, gdy wreszcie znalazł się w obozie i zobaczył na własne oczy, że ludzie są wychudzeni, a nigdzie nie ma kawiarenki.


Reżyser mógł się bardziej postarać o odtworzenie autentycznych realiów.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #ogladajzhejto

02768849-2656-488e-8863-f425a994f342

I jeden kulminacyjny moment (wyparcie się żydowskiego przyjaciela), i drugi (zagazowanie) nie wywarły na mnie takiego wrażenia, jak powinny. Niestety, ale nie cierpię, gdy film poprzez smutną muzykę wprost mówi, że teraz należy się smucić, bo wydarzyło się coś smutnego.

Jesteś psychopatą?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować