AndzelaBomba
Gruba ryba
Zgodnie z zapowiedzią, podsumowanie pierwszego odcinka wyprodukowanego w 2024 serialu Hrabia Monte Christo.
Pod względem technicznym (zdjęcia, muzyka), Hrabia jest zrealizowany poprawnie, nie odstaje jakością od większości dzisiejszych filmów i seriali historycznych. Mogli tylko dodać trochę brudu na planie, bo jednak nie wydaje mi się, żeby uliczki XIX-wiecznego miasta portowego były utrzymane w idealnym porządku.
Pod względem fabularnym, serial pozostaje wierny książce i mam nadzieję, że ten poziom odwzorowania pierwowzoru utrzyma się dalej, bo jednak Hrabia nie ma szczęścia do ekranizacji. Jest jednak od tej wierności książce jeden wyjątek, a mianowicie czarny Caderousse. Nie dość, że zrobili tej postaci blackwashing, to jeszcze uczynili z niej stereotypowego dla dzisiejszego kina Dobrego Murzyna, co w sumie przeszkadza mi bardziej. W powieści (oraz serialu z ’98) Caderousse został przedstawiony jako dość śliski (chociaż nie jednoznacznie zły) typ. Ciekawa jestem, jak teraz poprowadzą wątek Benedetta (jeśli w ogóle), bo wątpię, by nagle zmienili Caderoussowi charakter o 180 stopni.
Największą bolączką serialu wydaje się być aktorstwo. Jest takie, hmm, mało emocjonalne. Nie całkowicie drewniane, bo w scenach "zwykłego dnia jak co dzień" aktorzy grają dość poprawnie. Szkoda tylko, że tę poprawną grę ciągną dalej w scenach, które wymagają już większych emocji i dramatyzmu (jak np. aresztowanie Mundka). I o ile jestem w stanie zrozumieć, że taka np. Ana Girardot (odtwórczyli roli Mercedes) może mieć niejakie problemy z grą w języku, który nie jest jej ojczystym, tak ciężko mi zrozumieć spokojną grę Claflina. Jedynym aktorem, który w swojej grze oddał przez moment większe emocje, niż resting French face, był pan grający Noirtiera.
Pierwszy odcinek to 7/10. Zapewne po kolejnych odcinkach będę wrzucała kolejne takie mini recenzje i mam szczerą nadzieję, że nie będę się musiała pastwić nad tym serialem.
#seriale #ksiazki #ekranizacje
Pod względem technicznym (zdjęcia, muzyka), Hrabia jest zrealizowany poprawnie, nie odstaje jakością od większości dzisiejszych filmów i seriali historycznych. Mogli tylko dodać trochę brudu na planie, bo jednak nie wydaje mi się, żeby uliczki XIX-wiecznego miasta portowego były utrzymane w idealnym porządku.
Pod względem fabularnym, serial pozostaje wierny książce i mam nadzieję, że ten poziom odwzorowania pierwowzoru utrzyma się dalej, bo jednak Hrabia nie ma szczęścia do ekranizacji. Jest jednak od tej wierności książce jeden wyjątek, a mianowicie czarny Caderousse. Nie dość, że zrobili tej postaci blackwashing, to jeszcze uczynili z niej stereotypowego dla dzisiejszego kina Dobrego Murzyna, co w sumie przeszkadza mi bardziej. W powieści (oraz serialu z ’98) Caderousse został przedstawiony jako dość śliski (chociaż nie jednoznacznie zły) typ. Ciekawa jestem, jak teraz poprowadzą wątek Benedetta (jeśli w ogóle), bo wątpię, by nagle zmienili Caderoussowi charakter o 180 stopni.
Największą bolączką serialu wydaje się być aktorstwo. Jest takie, hmm, mało emocjonalne. Nie całkowicie drewniane, bo w scenach "zwykłego dnia jak co dzień" aktorzy grają dość poprawnie. Szkoda tylko, że tę poprawną grę ciągną dalej w scenach, które wymagają już większych emocji i dramatyzmu (jak np. aresztowanie Mundka). I o ile jestem w stanie zrozumieć, że taka np. Ana Girardot (odtwórczyli roli Mercedes) może mieć niejakie problemy z grą w języku, który nie jest jej ojczystym, tak ciężko mi zrozumieć spokojną grę Claflina. Jedynym aktorem, który w swojej grze oddał przez moment większe emocje, niż resting French face, był pan grający Noirtiera.
Pierwszy odcinek to 7/10. Zapewne po kolejnych odcinkach będę wrzucała kolejne takie mini recenzje i mam szczerą nadzieję, że nie będę się musiała pastwić nad tym serialem.
#seriale #ksiazki #ekranizacje

@AndzelaBomba wypadałoby podać jeszcze platformę.