Wesprzyj nas i przeglądaj Hejto bez reklam

Zostań Patronem
Niecały rok temu dodawałem wpis o zatrważającym spadku liczby urodzeń w Polsce i załamaniu się demografii w tym kraju.

https://www.hejto.pl/wpis/zlobek-do-ktorego-chodzi-moja-corka-ma-potezny-problem-brak-dzieci-na-nadchodzac

Od jakiegoś czasu są dostępne dane za rok 2024. I jak? Jest jeszcze gorzej, trend w urodzeniach jest cały czas spadkowy i nie widać znacznego spowolnienia tego trendu.
Dla przypomnienia:
jeszcze w 2018 roku urodziło się 388k dzieci (dzietność 1.44 na kobietę, już wtedy była tragicznie niska)
po 5 latach ostrego spadku w 2023 roku urodziło się zaledwie 270k dzieci (dzietność 1.15 na kobietę)
w 2024 roku urodziło się 252k dzieci (dzietność 1.12 dziecka na kobietę, jesteśmy gorsi od Japonii 1.26)

Co to oznacza? Na pewno nic dobrego. Żaden model chyba nie uwzględniał takiej tragedii. Modele wykonywane przez GUS, Eurostat oraz ONZ zakładały dzietność w latach 2015-2050 w zakresie 1.26-1.7) i mówiły o tym, że w roku 2050 Polska będzie miała około 34 mln obywateli (2010-2014 38.5 mln, w 2024 roku liczba obywateli spadła do 37.5 mln. Jest gorzej, znacznie gorzej niż przewidywały pesymistyczne modele.

Na przykładzie mojego podwórka - w okolicy 3 żłobki. Każdy z nich ma niedobór dzieci, prowadzą ciągłą rekrutację. Jeszcze 3 lata temu dostanie się do publicznego żłobka było bardzo trudne, obecnie dostaje się każde dziecko od ręki. W grupach duża część dzieci ukraińskich, bo Ukraińcy jeszcze troszkę chętniej mają dzieci, choć podobno po przyjeździe do Polski ich dzietność radykalnie spada.

Martwiące to jest, bo załamanie się systemu emerytalnego i całego państwa odczujemy i my za te 25 lat. A przy obecnej dzietności to właśnie za 25 lat nie będzie komu pracować. Tak dla waszej informacji, bo pewnie brakuje wam zmartwień.

Co na to politycy? C⁎⁎j, nieważne, są ciekawsze tematy.

#polityka #demografia  #polska  #przemyslenia
e1d4cb5c-1785-4862-a22a-495595521328
46

Komentarze (46)

@KierownikW10 no ale co mają zrobić politycy? Sami nar*uchać brakujące dzieci?

@MostlyRenegade no właśnie politycy ruchają nas jak mogą ale dzieci od tego nie przybywa.

@MostlyRenegade sporo, chociaż pewnych zmian kulturalnych nie zatrzymają.


Na dzień dobry:


  1. Wpływ na dostępność mieszkań dla młodych (czyli chwycenie za mordę banków, flipperów, deweloperów i wszystkich tych, którzy obecnie korzystają na działającym układzie). Czy to zaszkodzi gospodarce krótkoterminowo (w liczbach)? Prawdopodobnie tak. Ale za to zadziała bardzo dobrze w dłuższym czasie.

  2. Naprawdę darmowa opieka zdrowotna dla dzieci i matek, bo obecnie nie nazwałbym tego darmową. Dodatkowo system jest chory, gdzie tak naprawdę to ja, rodzic, muszę się doktoryzować ze zdrowia i rozwoju dziecka, bo system ma na to wywalone jaja.

  3. Dostępność żłobków w gminach wiejskich, a nie tylko w miastach.


To tak na szybko. Nadal to nie zatrzyma zmian kulturowych tak jak mówiłem, ale nie bez powodu mamy niższą dzietność niż u naszych sąsiadów z UE.

@KierownikW10 u Czechów zadziałało, zmiany kulturowe to taki dupochron dla wszystkich innych odpowiedzialnych za ch_jowe warunki dla młodych rodzin

@KierownikW10 Oj, nie rozpędzaj się.


Ale za to zadziała bardzo dobrze w dłuższym czasie.


Politycy nie patrzą w przyszłość, to oczywiste.

Problem w tym, że my, polacy, nie chcemy myśleć o jutrze.

Chcemy tu i teraz!


Moim zdaniem nie wywrzemy presji jako społeczeństwo. Wszystko zrobimy jak zawsze, na szybko, jakoś to będzie.

@KierownikW10 a ja myślę, że to przede wszystkim zmiany kulturowe są główną przyczyną. Dwa powojenne wyże demograficzne były w czasach, gdy kraj był zrujnowany - zaraz po wojnie i w stanie wojennym.

Ludzie nie chcą mieć dzieci, bo to dla nich niewygoda. Do tego inne zmiany społeczne - spadek liczby małżeństw, nietrwałość związków i ogólne rozluźnienie więzi międzyludzkich. Sytuacja ekonomiczna to tylko wymówka. Patologie na rynku nieruchomości i w służbie to nie tylko polski problem. Powiem więcej - podejrzewam, że nie ma takiej sumy pieniędzy, żeby go rozwiązać tak jak sobie to wyobrażamy.

u Czechów zadziałało, zmiany kulturowe to taki dupochron dla wszystkich innych odpowiedzialnych za ch_jowe warunki dla młodych rodzin

@AureliaNova no nie do końca zadziałało. W Czechach dzietność wzrosła i to był ogromny sukces. Ale tylko do wartości 1.62, co oznacza że nadal była niska.

@MostlyRenegade zmiany kulturowe tak jak już pisałem nie tłumaczą tego, dlaczego mamy niższą dzietność niż Czesi czy Węgrzy.


Powiem więcej - podejrzewam, że nie ma takiej sumy pieniędzy, żeby go rozwiązać tak jak sobie to wyobrażamy.

Wiele patologii w polskich systemach nie trzeba rozwiązywać zasypując je setkami miliardów. Po prostu trzeba ogarnąć te systemy.


System bankowy można ogarnąć prawnie w try miga. Którym bankom się nie podoba? No trudno, wypierdalać. Obecnie banki to największy beneficjent rozgrzanego (a być może nawet i już przegrzanego) rynku nieruchomości.

@KierownikW10 dlaczego nie tłumaczą? Czesi i Węgrzy to przecież inna kultura. Natomiast zjawisko polegające na tym, że im większy dobrobyt tym mniejsza dzietność jest uniwersalne na całym świecie. W Polsce była jeszcze jedna niekorzystna zmiana - masowa migracja za granicę po wejściu do UE.


Banki? No, jak nie wiemy o czym mówimy, to sobie możemy tak gadać, ale nic poza tym ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Czesi i Węgrzy to przecież inna kultura.

@MostlyRenegade bzdura, którą poparłeś manipulacją słowem kultura, którego ja nie użyłem. Fakt, że Czesi czy Węgrzy nie jedzą ruskich na obiad i mówią w innym języku nie oznacza, że w kontekście posiadania dzieci nie są poddani tym samym zmianom kulturowym co Polacy. Mówimy o zmianach takich jak m.in. edukacją kobiet, dostępu do mediów społecznościowych, powszechnego dostępu do antykoncepcji, szerokiego wejścia kobiet na rynek pracy itp.


Banki? No, jak nie wiemy o czym mówimy, to sobie możemy tak gadać, ale nic poza tym ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Ja nic nie wiem i ty nic nie wiesz. Ale ogromne zyski sektora bankowego oraz najdroższe kredyty hipoteczne w UE chyba mogą powiedzieć same za siebie. Banki mają w Polsce Eldorado.

@KierownikW10 no przecież sam mówiłeś o zmianach kulturowych. Te zmiany to nie tylko media społecznościowe, edukacja kobiet itd. To także chęć posiadania dzieci. Kiedyś akurat czytałem artykuł, że kobiety w Czechach ogólnie chcą mieć dzieci i nie szukają wymówek. Nie wiem, gdzie leży prawda, ale mój postulat pozostaje: powszechne jest zjawisko, że poprawa sytuacji społeczno-ekonomicznej prowadzi do niższej dzietności, w związku z czym działania, które proponujesz mogą być przeciwskuteczne. Cały czas się ludzie śmieją, że najchętniej mnoży się "patologia", która jest bezrobotna i nie ma co do garnka włożyć, ale z kolei rodziny bardzo dobrze sytuowane już takie skłonne do rodzicielstwa nie są.

Więc jak to jest? W którą stronę iść? Może w żadną, bo problem nie leży w ekonomii, ale w kulturze właśnie?

@MostlyRenegade aha czyli kobiety w Czechach chcą mieć dzieci bo chcą mieć dzieci. Nie no dla mnie to super super.

@KierownikW10 dokładnie tak. Jak ktoś nie chce, no to nie chce. To chyba logiczne.

@MostlyRenegade no nie, ktoś nie chce z jakichś przyczyn a ktoś chce, bo coś tam.


Czesi zwiększyli wskaźnik urodzeń i odwrócili trend za pomocą odpowiedniej polityki. Udowodnili, że trend da się spowolnić.

Bo to nie jest świat dla młodych ludzi

@lagun dla małych ludzi. (poprawiłem) A wystarczyłoby klamki niżej montować i te śmieszne pisuary na wysokości kolan.

@lagun potwierdzam. Jakbym kończył teraz studia i miał kupić mieszkanie za prawie bańkę w kredycie z najgorszymi warunkami w Europie, gdzie bank zarobi na mnie dodatkowo półtorej bańki, a to wszystko za pensję, która nawet nie odpowiada najniższej niemieckiej krajowej (bo raczej żaden absolwent nie zarabia więcej) to chyba pozostałoby mi mieszkanie z rodzicami albo wynajmowanie malutkiego pokoiku.


Na szczęście kończyłem studia 10 lat temu. Wynajem kosztował mnie 300 zł jak miałem kumpla w pokoju, 600 zł jak mieszkałem sam. Mieszkanie kupiłem za pieniądze grubo ponad dwukrotnie niższe niż obecne ceny. Kredyt był dosyć tani.

Lata 2015-2019 było ekonomicznie świetne, ale już wtedy było widać rozkręcający się problem - spiralę na nieruchomościach.

I tak, żeby zwiększyć dzietność trzeba zacząć przekonywać 10 latki do tego żeby w przyszłości miały dzieci i stworzyć do tego warunki - zmniejszając wiek urodzenia pierwszego dziecka, oraz zachęty podatkowe do urodzenia kolejnego.


Pokolenie dzisiejszych 16 latków będzie wolało posiedzieć na tik-toku, zwiedzać świat niż mieć dzieci, a wiek urodzenia pierwszego dziecka (około 30 lat) powoduje, że na kolejne może już braknąć czasu.

I tak, żeby zwiększyć dzietność trzeba zacząć przekonywać 10 latki do tego żeby w przyszłości miały dzieci i stworzyć do tego warunki

@Fulleks po pierwsze sugerujesz pedofilię, co jest obrzydliwe. A po drugie to bzdura.


Pokolenie dzisiejszych 16 latków będzie wolało posiedzieć na tik-toku, zwiedzać świat niż mieć dzieci, a wiek urodzenia pierwszego dziecka (około 30 lat) powoduje, że na kolejne może już braknąć czasu.

Jasne to są te zmiany kulturowe, których zatrzymać się nie da. Ale nie bez powodu Czesi mają więcej dzieci. Albo Węgrzy. Te czynniki, które sprawiają, że mamy niższą dzietność niż te narody da się zmienić, bo pod względem kulturalnym jesteśmy bardzo blisko.

@Fulleks jednocześnie trzeba by chyba zmienić system, bo obecny mocno opóźnia start w dorosłość i stabilizację. Jeśli nie chcesz pracować na kasie w Żabce, musisz ukończyć mgr, która w naszym kraju de facto zrównała się już z maturą i jest absolutnym must have. Potem trzeba znaleźć w miarę dobrą pracę z UOP na czas nieokreślony, gdzie problemem nie będzie macierzyński/tacierzyński, a z tym też się zwykle parę lat schodzi, zwłaszcza, że do 26 rż zarówno pracodawcom, jak i pracownikom, opłaca się zlecenie.

@KierownikW10 Jaką pedofilię, naucz się czytać ze zrozumieniem. Napisałem 'w przyszłości'. W długim terminie to właśnie pokolenie będące obecnie w szkole podstawowej może być wychowane w kulturze i przekonaniu że duża rodzina to ich cel życia. Pokolenie licealistów jest już ukształtowane i częściowo stracone, przez politykę prorodzinną PiSu który inwestował w bieżące krótkotrwałe wzrosty, zamiast długotrwałą zmianę.


@AndzelaBomba System edukacji jest tutaj bardzo istotny, należy zlikwidować większość kierunków na studiach, tak aby tylko elita 20/30% się tam dostała. Reszta do roboty - może coś semi studia gdzie mają pracę i studia jednoczenie , albo reprodukcji.


W roku akademickim 2019/2020 aż 60% osób w wieku 20-24 lat postanowiło rozpocząć studia

To oznacza że nie mniej nie więcej, a jakieś 50% kobiet będzie miało dziecko w wieku 27,28 lat (studia + UoP) bo tak jest skonstruowany system.

Należało by wypłacać wszystkim kobietom zasiłek czy świadczenia niezależnie od UoP itp. To by może obniżyło wiek urodzenia pierwszego dziecka o 2-3 lata.

@Fulleks kurwa mać zupełnie nie zobaczyłem tego w przeszłości. Przepraszam, odebrałem to jako jakąś dziwną wizję powrotu do średniowiecza. W takim wypadku tak masz rację, nie wiem na ile modelowanie zmian w kulturze przy takim dostępie do mediów jest możliwe.

@Fulleks najpierw to pracodawcy muszą przestać robić z magisterki must have przy rekrutacji. Do większości zadań biurowych spokojnie wystarczy technikum ekonomiczne, a nie pięcioletnie studia. Tutaj przy okazji trzeba by znów zacząć promować i dotować technika i zawodówki, by szli tam ogarnięci ludzie, a nie jak obecnie sebixy.

Niestety do tego będzie również dochodziło wyludnianie się wsi i migracja młodszych do wielkich miast + promień do 10-15km.


Nie tylko problem z systemem emerytalnym - również obciążenie służby zdrowia, brak rąk do pracy chociażby w utrzymaniu podstawowej infrastruktury jak wodociągi, ciepłownie, energetyka czy lokalne drogi. Nie ma wyjścia i trzeba będzie ściągać ludzi.


Nie wiem jaki program miałby powstać aby ludzie chcieli posiadać dzieci - już istnieje i widzimy skutek. Może jakieś ulgi podatkowe, czy obniżenie wieku emerytalnego dla kobiet w zależności od posiadanych dzieci (wcześniej ów wiek zrównując).

Problem tkwi w kulturze.


Liczę też na to, że ludzie teraz podchodzą rozsądniej, chcą się dorobić a później starać się o potomstwo - mam nadzieję, że wskaźnik jeszcze pójdzie w górę. Chociaż trochę.

@inty co może mieć wpływ na podwyższenie dzietności do 1.4-1.5, a być może potencjalnie bardziej.


1. Wpływ na dostępność mieszkań dla młodych (czyli chwycenie za mordę banków, flipperów, deweloperów i wszystkich tych, którzy obecnie korzystają na działającym układzie). Czy to zaszkodzi gospodarce krótkoterminowo (w liczbach)? Prawdopodobnie tak. Ale za to zadziała bardzo dobrze w dłuższym czasie.

2.Naprawdę darmowa opieka zdrowotna dla dzieci i matek, bo obecnie nie nazwałbym tego darmową. Dodatkowo system jest chory, gdzie tak naprawdę to ja, rodzic, muszę się doktoryzować ze zdrowia i rozwoju dziecka, bo system ma na to wywalone jaja.

3.Dostępność żłobków w gminach wiejskich, a nie tylko w miastach.

A to tylko punkty przytoczone na szybko. Na pewno znalazłoby się dużo zmian systemowych, które jak to zmiany systemowe, mogą być trudne do wprowadzenia i czasem bolesne.

@inty program wojna załatwiał nie takie problemy

@osn_jallr co masz na myśli? Po wojnie ludzie chcą odbudować państwo i dzietność jest duża?

@inty a kiedy był największy baby-boom? I raczej nie chodzi o altruistyczną wizję odbudowania państwa, tylko w porównaniu do chujowieństwa wojny, można się spokojnie mnożyć. Do tego zniszczony kraj nie oferuje wiele rozrywek poza alkoholem i seksem.

@osn_jallr tylko teraz masz szeroki dostęp do antykoncepcji mechanicznej czy hormonalnej

@inty po dobrej wojnie wcale już być nie musi

Pisałem wiele razy. Sam spadek populacji jest czymś co raczej powinniśmy wspierać, bo świat robi się przeludniony w c⁎⁎j (a nawet bardziej niz przeludniony to przejedający zasoby - miejsce jest wciąż dużo) Problemem jest nie to że tymczasowo przez 30 lat będzie złe ratio pracujący/emeryci, ale to że obecnie zyski ludzi pracujących które dzięki wzrstowi efektywności pracy przez automatyzacje trafiają w 90% do wszyskich miliarderów świata a nie do ludzi pracujących.


Zamiast gadać o przyczynach dzietności lepiej opodatkujmy ludzi, co fizycznie nie są w stanie wydać tego co zarabiają i robią to już tylko dla funu i porównywania ku⁎⁎⁎ów z kolegami z pola golfowego.


Ale komunizmmm!!

@Ragnarokk tyle że problemem jest w Afryce czy w Azji, a nie u nas. Polska nie jest specjalnie przeludniona

@Ragnarokk I wydaje mi się, że ci na to odpowiedziałem.


Polska nie jest przeludnionym krajem. Problemy Polski są problemami Polski i nie powinniśmy patrzeć na nie szerzej w skali globalnej. Fakt, że Afryka jest przeludniona, Azja Pd-Wsch jest przeludniona - nic na to nie poradzimy. Demografia Polski w kontekście świata to znikoma malutka kropelka.


I powolny ubytek ludności nie zaszkodziłby temu krajowi. Wszystko będzie się opierać na ogromnym tempie zmniejszania się ludzi w wieku produkcyjnym. Jak rocznik 1990 wchodził na rynek pracy, to tych ludzi było 550k rocznie. Obecnie na rynek pracy wchodzi rocznik z okolicy 2000, czyli pi razy drzwi 380k rocznie. Jak rocznik 2025 będzie wchodził na rynek pracy to tych młodych dorosłych będzie ledwo 250k.


Jak chcesz rozwiązać opodatkowanie bogatych w kontekście realizacji tego w Polsce? Jak chcesz opodatkować w Polsce gigantów przemysłowych i technologicznych unikając jednocześnie ich ucieczki z tego kraju?

@KierownikW10 Piszemy o problemach globalnych, nawet jeśli w kontekście naszego kraju jest to problem w zasadzie każdego kraju na wyższym poziomie cywilizacyjnym. I tak, wiem że to tylko czcze gadanie a nie prawdziwa propozycja rozwiazania, ale tak samo jest narzekanie na dzietność. Ludzie nie będą robić sobie bombelków tylko dlatego by pomóc krajowi, światu czy gospodarce.


@AureliaNova

Wciąz w XIX i XX wieku liczba mieszkańców kontynentu rosła o 200mln. Pamiętajmy też, że obszar jaki potrzebny jest ludziom to też obszar jaki przeznaczamy na rolnictwo. Czyli obecnie jakiś 60% powierzchni. Oczywiście wiadomo że +/- eksport/import

Piszemy o problemach globalnych

@Ragnarokk nie. Napisałem o problemie Polski i nigdzie nawet dałem pola do interpretacji, że chodzi mi o problem w kontekście globalnym.


 nawet jeśli w kontekście naszego kraju jest to problem w zasadzie każdego kraju na wyższym poziomie cywilizacyjnym

Nie. USA dzietność 1.66, Niemcy 1.46, Francja 1.79, Wlk. Brytania 1.57, Japonia 1.26. Jedyny kraj, który w kontekście dzietności ma bardziej przesrane niż Polska to Korea Pd. z 0.78. Pomijam zupełnie kwestię imigrantów itp. bo to za dużo do przetrawienia na jeden temat. Polska ma znacznie znacznie niższą dzietność niż inne (bardziej) rozwinięte kraje. Tacy Niemcy ekonomicznie mogą sobie poradzić z dużym ubytkiem rąk do pracy. Sęk w tym, że my nie jesteśmy Niemcami, a u nas ubytek rąk do pracy już jest większy niż u nich, a będzie ogromny.


Mam nadzieję, że wyjaśniam jasno.


Nie chodzi mi o sam fakt istnienia zjawiska. Wg mnie ono jest nie do zatrzymania i da się je ogarnąć. Chodzi mi o skalę, która w przypadku tego kraju będzie potężna.


Jak pada deszcz i wzbiera rzeka, to dopóki woda mieści się w korycie to nic się nie dzieje. Jeśli będzie jej za dużo, to nastąpi skokowe pogorszenie sytuacji. W innych krajach woda może zmieści się w korytach. U nas już obecnie jest niebezpiecznie blisko wylania się, a wiemy, że przypłynie jej znacznie znacznie więcej.

to problem w zasadzie każdego kraju na wyższym poziomie cywilizacyjnym

@Ragnarokk Bo się kobietom uczyć i pracować zachciało, zamiast dzieci rodzić.

@Fulleks I to jest komunizm!! 😜

@KierownikW10 zaraz będzie wojna, po wojnie zawsze jest boom narodzin, a starcy wymrą. A jak ktoś myśli inaczej to chciałbym być takim marzycielem.

@BajerOp wojna? Jeszcze ta na Ukrainie się nie skończyła. A po drugie wojna zmęczonej Rosji z NATO? Jaaasne.


Zacna szklana kula. Ile bierzesz za sesję wróżb?

@KierownikW10 myśl co chcesz, to wolny kraj

A może tak po prostu zaorać w końcu ten bezsensowny system emerytalny i medyczny i niech każde pokolenie przestanie żyć na koszt swoich dzieci a zacznie samo sobie opłacać i odkładać na te usługi. I wtedy możemy miec w d⁎⁎ie dzietność a mieszkań będzie pod korek

@BjornIronside aha czyli w takim wypadku moi rodzice, którzy są właśnie zaraz na etapie wejścia w wiek emerytalny dostaliby gówno za ciężkie kilkadziesiąt lat pracy i opłacania składek?


Nie no, zajebiste rozwiązanie. Rzeczywiście. Wcale nie doprowadziłoby do natychmiastowego ogromnego kryzysu.

@KierownikW10 nie no, oczywiście zapłacone składki należałoby wypłacić. Po prostu nie wciagajmy w te piramidy finansowe kolejnych osób. Zapytasz skąd wziąć hajs na spłatę starych zobowiązań bez nowych składek. Hajs na pewno by się znalazł, biorąc pod uwagę ile go przepieprzamy na bezsensowne wydatki, wystarczy chcieć, a do ZUSu i tak już w tym momencie trzeba dopłacać.

Można na przykład emitować część akcji państwowych spółek tym, którzy nie pobierają jeszcze emerytur. Albo zrobić z lasów panstwowych spółkę akcyjną i przekazywać akcję do nich. Zyski ze sprzedaży drewna przeznaczać na dywidendy.

A prędzej czy później i tak trzeba będzie się zmierzyć z tym problemem, bo nie ma rozwiązania na magiczne zwiekszenie dzietności. I im później zaczniemy wychodzić z tego systemu tym bardziej będzie bolało.

Zapytasz skąd wziąć hajs na spłatę starych zobowiązań bez nowych składek

@BjornIronside no oczywiście, że zapytam, bo to się samo oczywiście ciśnie na usta. ZUS wypłaca co roku emerytury w wysokości pi razy drzwi jakieś 220 mld zł. Dochody polskiego budżetu wyniosły około 623 mld zł, wydatki 834 mld zł (katastrofalny deficyt 33%). Polska dopłaciła do ZUS jakieś 82 mld zł. Gdzie ten kraj ma znaleźć brakujące 138 mld zł, bo tyle obecnie ZUS pozyskuje w składkach?


Można na przykład emitować część akcji państwowych spółek tym, którzy nie pobierają jeszcze emerytur. Albo zrobić z lasów panstwowych spółkę akcyjną i przekazywać akcję do nich.

Działanie takie doprowadzi do spadku wartości tych akcji i w rezultacie do ubóstwa milionów przyszłych emerytów. Wyobraź sobie, masz 63 lata, całe życie pracowałeś i teraz dostajesz informację, że zamiast emerytury dostaniesz akcje spółek skarbu państwa. Fajnie, ale musisz za coś żyć. Chcesz je sprzedać. Podobnie, jak sąsiad, szwagier i każdy inny. Co się stanie. Albo państwo wykupi te akcje (skąd środki na to?), albo będą w śmieciowej cenie. Rezultat - bieda, kryzys, Haiti lub RPA.

Albo zrobić z lasów panstwowych spółkę akcyjną i przekazywać akcję do nich. Zyski ze sprzedaży drewna przeznaczać na dywidendy.

Lasy państwowe to za mała spółka, żeby udźwignąć ciężar polskich ubezpieczeń społecznych. To spółka mająca trochę ponad 15 mld zł przychodu. Cholera nawet Orlen by nie udźwignął tego ciężaru.


A prędzej czy później i tak trzeba będzie się zmierzyć z tym problemem, bo nie ma rozwiązania na magiczne zwiekszenie dzietności. I im później zaczniemy wychodzić z tego systemu tym bardziej będzie bolało.

Oczywiście, że trzeba się zmierzyć. Polski system emerytalny oraz społeczeństwo nie są zupełnie przygotowane na załamanie się demografii, które już się dzieje. Krokiem w dobrą stronę było OFE - miał to być powolny proces przenoszenia składek z ZUS do OFE, w którym każdy oszczędzałby na własną emeryturę, nie płacił za emeryturę dziadka. Problemem okazało się to, że to zwiększało obciążenie budżetu państwa w okresie przejściowym, więc politycy udupili pomysł.


To znaczy OFE nadal działa, ale nic się w temacie nie dzieje. Trafiło do sejmowej lodówki i pozostało w takiej formie w jakiej było i się nie rozwija. A musiałoby się rozwijać, żeby odpowiadać za coraz większą część emerytur.

@Mynameis60 dane brałem z GUSu jako dane wstępne .Niestety plik z rocznikiem demograficznym 2024 ze strony GUSu pobiera się obecnie jako uszkodzony. Tak działają polskie instytucje...

Zaloguj się aby komentować