#psy #pokazpsa Psie łóżeczko
P.S. Zośka żyje, tylko tak wyglada 😉


#psy #pokazpsa Psie łóżeczko
P.S. Zośka żyje, tylko tak wyglada 😉

Zaloguj się aby komentować
@Apaturia to zależy. Mlode koty często powodują ze jakis kwiatek "mdleje" ale z czasem uczą się ze do kwiatkow nie wolno. Nie żeby nie zdarzały sie incydenty ale przynajmniej nie jest to nagminne. Bo jak trafial do nas nowy kot to bywa ze prawie codziennie coś fruwa. Trzeba cierpliwosci, calego morza cierpliwosci, oceanu raczej. Koty nas nauczyly nie przejmować sie pierdołami
Zaloguj się aby komentować
293 + 1 = 294
Tytuł: Wymazane archiwum. Pogoń
Autor: Łukasz Orbitowski
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Storytel Oryginal
Format: audiobook
ISBN: 9789180680110
Ocena: 7/10
Potrzebowałam jakiejś krótszej formy do wysłuchania i Storytel podpowiedziało mi drugą część "Wymazanego archiwum" Łukasza Orbitowskiego. W zeszłym roku wysłuchałam pierwszej części ale nie pamiętam czy dodałam ją do tagu.
"Wymazane archiwum. Polowanie" to kontynuacja losów porucznika milicji Marka Nowaczyka. Znowu zostaje oddelegowany wbrew własnej woli do niewdzięcznego zadania. Pilnowania grupy lokalnych oficjeli z Warmii podczas polowania, teoretycznie aby się nie powystrzelali jak to myśliwi ale już w drodze na miejsce porucznik Nowaczyk doświadcza dziwnego spotkania na drodze. Szybko okazuje się że w warmińskich lasach dzieją się rzeczy złe i mroczne i żyją tam istoty, których lepiej nie spotykać. Generalnie klimat Lovecrafta, mrocznych kultów, składania ofiar. A wszystko to w mrocznych czasach PRLu. Słuchowisko zrealizowane bardzo dobrze, proza pana Orbitowskiego też na najwyższym poziomie, ciekawe uniwersum stworzone przez pana Dominika Sokołowskiego. Polecam.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
292 + 1 = 293
Tytuł: Nim pożrą nas ćmy
Autor: Szymon Rogowicz
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Oddechy
Format: audiobook
ISBN: 9788368395419
Liczba stron: 349
Ocena: 8/10
Wybrałam tą książkę trochę na chybił - trafił na Storytel.
To nietypowa historia postapo. Pewnego dnia po ostrej popijawie z kumplami i późniejszą kłótnia z żoną, Marek budzi się nad ranem i okazuje się, że został sam w domu z dwuletnią córeczką Łucją. Leczy kaca i czeka na powrót żony z pracy. Gdy jej nieobecność się przedłuża Marek wyrusza z dzieckiem na poszukiwania wciąż jeszcze na mocnym kacu. Okazuje się że nie tylko jego żony brakuje. Wygląda na to że on i Łucja to jedyne osoby jakie pozostały w mieście. Nie ma śladów żadnej katastrofy, kataklizmu, nieporządku, po prostu nie ma ludzi. Marek stara się radzić sobie w tej sytuacji najlepiej jak potrafi, wychodzi mu raz lepiej, raz gorzej tym bardziej że ta ostatnia popijawa to nie był jednorazowy wybryk i Marek jest jak się okazuje alkoholikiem. Jednakże bardzo kocha on swoją małą córeczkę i miłość do niej jest dla niego powodem by dalej żyć i sprawić żeby była szczęśliwa a także przygotować ją na to, że kiedyś może odnajdą innych ludzi. Trwa to 8 lat. Historię tę poznajemy z punktu widzenia Marka, który spisuje ją w kolejnych zeszytach właśnie po tych ośmiu latach. Przeskakujemy przy tym od czasów tuż po "dniu zero" do tych po ośmiu latach gdy Łucja z dwulatki staje się nastolatką.
Im lepiej poznajemy historię Marka tym bardziej widać że chce on coś z siebie wyrzucić i że nie zawsze podczas tych ośmiu lat było różowo i przyczyną tego był nałóg, któremu co i raz ulegał, narażając tym swoją córeczkę na niebezpieczeństwo.
Sama końcówka książki jest mocno zaskakująca i poruszająca. Z oczywistych względów nie zdradzam o co chodzi ale warto się przekonać. Niby na końcu wszystko się wyjaśnia, ale czy na pewno? Zakończenie może skłaniać do różnych przemyśleń zarówno na temat ludzkiego życia jak i niebezpieczeństw związanych z technologią.
Mocne zakończenie nie jest jedynym walorem tej książki, codzienne zmagania samotnego rodzica znajdującego się w tak nietypowym położeniu są bardzo prawdziwe psychologicznie. Ta relacja rodzica z dzieckiem jest głównym tematem tej książki i jest opisana bardzo sprawnie przez autora. Generalnie książka bardzo dobra. Polecam
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
291 + 1 = 292
Tytuł: Ołowiane dzieci
Autor: Michał Jędryka
Kategoria: niby reportaż
Wydawnictwo: Krytyka Polityczna
Format: e-book
ISBN: 9788366586055
Liczba stron: 256
Ocena: 4/10
Jakoś tak sięgnęłam po tą książkę żeby zaraz po ukończeniu dowiedzieć się, że powstaje serial na jej podstawie. Może trochę dziwić powstanie serialu na podstawie reportażu ale książkę napisał człowiek który uczestniczył w tym co się działo. Dlatego też książka nie przypomina suchego reportażu.
Połowa lat 70 na Górnym Śląsku. Lekarka z przychodni zauważa u wielu dzieci objawy wskazujące na zatrucie ołowiem. Tyle że ołowica to choroba zawodowa a dzieci nie pracują. Wiadomo w pobliżu działa Huta Metali Nieżelaznych, która daje zatrudnienie większości mieszkańców i wszyscy w okolicy wiedzą, że gdy trzeba wyrobić normy to na noc filtry z kominów są zdejmowane i wtedy trzeba zamykać okna. Huta to duma władz i Matka Karmicielka mieszkańców i nie politycznie byłoby obarczać ją winą za choroby u dzieci. Lekarki Jolanta Wadowska - Król oraz konsultantka ds pediatrii Bożena Hager - Małecka muszą uchronić dzieci przed szkodliwym działaniem huty nie drażniąc przy tym władz. Badania prowadzą więc pod płaszczykiem badań statystycznych. W zbieranych wynikach nigdzie nie może paść słowo ołowica. Muszą wykazywać się dużą dyplomacją oraz wykorzystywać znajomości żeby nie tylko leczyć zatrute ołowiem dzieci ale żeby sprawić żeby po powrocie z leczenia w prewentoriach nie wracały znowu do skażonego środowiska.
Historia była dla mnie o tyle ciekawa, że jakoś nie słyszałam o niej wcześniej. Natomiast sięgając po nią spodziewałam się reportażu tymczasem autor, który sam był jednym z "ołowianych dzieci" zdecydował się na dodanie wątków fabularnych niby opartych na własnych doświadczeniach ale mocno podkoloryzowanych. Ten zabieg w mojej opinii nie przysłużył się tej książce. Za dużo w niej fikcji jak na reportaż; jak na powieść to styl autora nie jest najwyższych lotów i nie przypadł mi do gustu. W sumie wolałabym chyba przeczytać jakiś obszerniejszy artykuł na ten temat.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
290 + 1 = 291
Tytuł: Inne światy. Antologia inspirowana pracami Jakuba Różalskiego
Autor: Jacek Dukaj, Anna Kańtoch , Robert J. Szmidt, Łukasz Orbitowski, Jakub Żulczyk, Sylwia Chutnik, Aleksandra Zielińska, Jakub Małecki, Aneta Jadowska, Remigiusz Mróz
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Format: e-book
ISBN: 9788365836199
Liczba stron: 608
Ocena: 7/10
Antologia jak to antologia - niektóre pozycje ciekawsze, inne mniej. Nie do końca przeczytane opowiadania kojarzyły mi się z obrazami Różalskiego ale i tak warto sięgnąć po tą antologię.
Najbardziej podobały mi się teksty Małeckiego, Dukaja, Żulczyka, Kańtoch i Orbitowskiego.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
289 + 1 = 290
Tytuł: Krzyk
Autor: Blake Crouch
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Oddechy
Format: audiobook
ISBN: 9788367940764
Liczba stron: 304
Ocena: 7/10
W trzecim tomie wszystkie karty zostały już wyłożone na stół. I czytelnik i bohaterowie wiedzą już czym jest "Wayward Pines". Dotychczasowy porządek zostal obalony i w zasadzie na popiołach starego mógłby powstać nowy porzadek, ale główny czarny charakter postanawia nie poddać się bez walki i sprawia że życie w miasteczku nie jest już bezpieczne i mieszkańcy muszą walczyć o życie z zagrożeniem z istnienia którego nie zdawali sobie sprawy a to jeszcze nie jest jedyny problem z którym przyjdzie im się zmierzyć.
Większość tego tomu to ostra walka o życie, akcja jest bardzo dynamiczna. Tom równie dobry jak poprzednie. Na plus nieoczywiste zakończenie.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
288 + 1 = 289
Tytuł: Bunt
Autor: Blake Crouch
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Oddechy
Format: audiobook
ISBN: 9788367940788
Liczba stron: 371
Ocena: 7/10
Drugi tom cyklu wprowadza nas głębiej w życie miasteczka i jego mieszkańców. Ethan musiał niejako przejść na stronę dotychczasowego wroga i został szeryfem miasteczka. Zna prawdę, której nie znają mieszkańcy i choć nie podobają mu się zasady rządzące tym miejscem musi w imię wyższego dobra pilnować ich przestrzegania z pełną surowością. Do zasad tych należy między innymi nie rozmawianie z nikim o swoim życiu sprzed trafienia do miasteczka, nie rozmawianie na temat tego ci się w nim dzieje, nie dzielenie się poglądami. Niby życie w miasteczku wygląda na idealne i mieszkańcy mają obowiązek podtrzymywania tej iluzji życia idealnym życiem. Co prawda okazuje się, że w Wayward Pines jest żona i syn Ethana ale i tym nie może się nacieszyć bo wie, że każdy a więc i jego rodzina , jest pod ciągłą obserwacją kamer i mikrofonów. Inni ludzie nie posiadają tej wiedzy a on nie może się nią z nikim podzielić. Ale nie wszytko można zrobić w imię "mniejszego zła" więc Ethan oczywiście będzie musiał znaleźć wyjście z tej sytuacji.
Drugi tom też fajnie trzyma w napięciu. Też dostarcza dobrej rozrywki.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
287 + 1 = 288
Tytuł: Szum
Autor: Blake Crouch
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Oddechy
Format: audiobook
ISBN: 9788367940771
Liczba stron: 336
Ocena: 7/10
Pierwszy tom głośnego kilka lat temu cyklu Wayward Pines.
W małym miasteczku Wayward Pines ginie para agentów Secret Service. Na ich poszukiwanie wyrusza nasz główny bohater Ethan Burke. Niestety traci pamięc po wypadku samochodowym, w którym ginie jego partner. Budzi się na brzegu rzeki, bez pieniędzy, dokumentów nie pamietając co się z nim działo. Ludność miasteczka nie jest ani pomocna ani przyjaźnie nastawiona. Ethan nie może się skontaktować z rodziną ani z pracodawcą, trafia do szpitala gdzie też nie uzyskuje pomocy. Nie udaje mu się też nic wskórać w biurze szeryfa. Wszystko wygląda coraz dziwniej, szczególnie gdy okazuje się że miasteczka nie da się opuścić.
Czy coś nam to przypomina? Podobieństwo do "Miasteczka Twin Peaks" narzuca się samo. I tu autor w posłowiu sam się przyznaje, że książka powstała na wskutek fascynacji serialem Lyncha i trochę jakby w hołdzie dla tego serialu.
Moim drugim skojarzeniem był serial "From" a trzecim, pod koniec gdy już się nieco wyjaśnia, cykl "Silos". Pomimo tych podobieństw książka nie wydawała się jakoś super wtórna i dostarczała dobrej rozrywki. Trzymała w napięciu bo do samego końca nie było wiadomo o co chodzi a wyjaśnienie nie było jakieś rozczarowujące.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
286 + 1 = 287
Tytuł: Ludzkość poprawiona. Jak najbliższe lata zmienią świat, w którym żyjemy
Autor: Grzegorz Lindberg
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Otwarte
Format: e-book
ISBN: 9788375155457
Liczba stron: 216
Ocena: 6/10
Autor próbuje odpowiedzieć na pytania jak będzie wyglądała nasza najbliższa przyszłość. W zasadzie odnosi się do dwóch tematów: postępów w genetyce za sprawą technologii CRISPR, która jest precyzyjną metodą edycji genomu, która może sprawić że choroby genetyczne przestaną być problemem. Na prawdę ciekawy temat.
Drugą sprawą,która porusza autor w tej książce to rozwój AI i jego wpływ na nasze życie w przyszłości. Temu tematowi autor poświęcił większość książki - ale że to pozycja sprzed ośmiu lat więc wiele rzeczy o których pisze jest już ogólnie znana więc nie czułam żeby autor odkrył przede mną coś w tym temacie.
Generalnie książka dobra i warto po nią sięgnąć.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
285 + 1 = 286
Tytuł: Powolne spalanie
Autor: Paula Hawkins
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Świat Książki
Format: e-book
ISBN: 9788381399128
Liczba stron: 360
Ocena: 6/10
Kolejny thriller autorki znanej chyba najbardziej z "Dziewczyny z pociągu"
Akcja rozpoczyna się tym że młody mężczyzna zostaje zamordowany na swojej barce i ze sprawą tą są powiązane trzy kobiety: Miriam, sąsiadka mężczyzny z barki obok, która znalazła jego ciało, Linda, która spędziła z nim noc i wyszła tuż przed morderstwem, oraz Carla ciotka mężczyzny. Jak w typowym thrillerze losy bohaterów są skomplikowane i splatają się ze sobą w nieoczekiwany często sposób. Nie jest to może mistrzostwo świata w tym gatunku ale przyjemna lektura.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
284 + 1 = 285
Tytuł: Raj nie istnieje
Autor: Michael Robotham
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Skinnbok
Format: audiobook
ISBN: 9789979645740
Liczba stron: 480
Ocena: 8/10
Świetny thriller psychologiczny tego autora.
Akcja od początku prowadzona jest dwutorowo. Z punktu widzenia dwóch bohaterek - Agathy i Meghan. Obie panie są w ciąży. Autor naprzemiennie odkrywa przed nami życie jednej i drugiej, najpierw ich teraźniejszą codzienność by następnie powoli odkrywać przed nami coraz więcej faktów z przeszłości (nie wspólnej) obu kobiet. Na początku w ich historiach nie ma niczego niepokojącego; Agatha pracująca przy rozkładaniu towaru na półkach w sklepie oczekuje swojego pierwszego dziecka a Meghan, matka dwójki dzieci, prowadząca bloga parentingowego i szczęśliwa żona prezentera telewizyjnego niedługo ma zostać matką trzeciego potomka. Życie Meghan wydaje się być życiem idealnym podczas gdy Agathę spotkało w życiu wiele tragicznych wydarzeń. Gdy dalej zagłębiamy się w ich prywatne historie odkrywamy że życie Megan nie jest takie różowe jakby się mogło wydawać, natomiast jeśli chodzi o Agathę, to zauważamy, że jej trudne doświadczenia życiowe odcisnęły piętno na jej umyśle i już wiadomo że coś będzie na rzeczy.
Nie ma tu tajemnicy - łatwo się domyślić co się szykuje i oczekujemy tylko aż dojdzie do tragedii. Autor nie zaskakuje nas nagłymi zwrotami akcji ale mistrzowsko przedstawia świat wewnętrzny bohaterek oraz to jak ciężke koleje życia wpłynęły na psychikę jednej z nich.
Od książki trudno się było oderwać, postacie były psychologicznie prawdziwe. Dobra lektura.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
#zwierzaczki #psy #zdrowie Koleżanki i koledzy dziś znowu będę pisac żeby namowic was do bacznego obserwowania swoich zwierzaków i reagowania gdy coś w ich zachowaniu odbiega od normy. Ci co znają moje wpisy wiedzą, że niedawno stracilismy ukochanego psa Maćka, który się czymś zatruł i jako że nie mial poczatkowo jakichs dramatycznych objawów (raz zwymiotowal, i byl troche bardziej ospały w ciagu dnia) a pogorszylo mu się dopiero w nocy gdy gabinety weterynaryjne były nieczynne to niestety nie udało nam sie go uratować. Po smierci Maciusia wzięliśmy dwa szczeniory, które rozwijaja sie zdrowo i wniosły dużo energii do naszego życia ale mielismy teoche moralniaka ze nie daliśmy domu jakiemus starszemu pieskowi, który moze ma małe wzanse na adopcje. Tym bardziej ze teraz tych psow jest multum i mase jest apeli o dawanie choćby domow tymczasowych bo tych psów przybywa. Jak zobaczyliśmy ogloszenie o znalezionym na drodze Leosiu to najpierw pomyslelismy o tymczasie ale mój niebieski stwoerdzil, ze po co się okłamywać jak weźmiemy na tymczas to i tak zostanie. I tak trafil do nas Leon. Kiedy zgarniali go z ulicy to wazyl zaledwie 5,5 kilo, u ludzi którzy go uratowali przytył w ciagu tygodnia 2 kg, kolejne dwa i pół przybral juz u nas. Pies siedmioletni, masakrycznie wyglodzony wiec sierść matowa, dużo spał co skaldalismy na jarb jego wieku i stanu w jakim go znaleziono. Ale Leos tez bardzo dużo pił i bardzo dużo sikał. Zdarzało mu sie nasikac w domu a jak podnosił lape na dworze to sikał bardzo dlugo. Moje pierwsze skojarzenia to nerki albo pęcherz, ewentualnie cukrzyca. Balismy sie szczegolnie ze moze miec przeziebiony pecherz bo z racji ostatnich mrozów odmrozil sobie tez rane po kastracji, która sie przez to gorzej goiła wiec wydawalo sie nam logoczne ze cos moze byc na rzeczy. Wiadomo chory pecherz to nic przyjemnego wiec wzielismy go od razu do weta zeby sie nie męczył. A u weta niespodzianka. Okazalo sie ze w moczy brak osadu, parametry nerkowe ok, wiec pęcherz i nerki w porzadku. Na usg wyszla powiększona wątroba co skierowalo uwage weterynarza w kierunku chorych nadnerczy więc dodatkowe badanie w kierunku choroby Cushinga tudziez Addisona. W poniedzialek weterynarz zrobil Leosiowi test hamowania deksametazonem i na wyniki mielismy czekac do dzis. Wczoraj kolo 20 weterynarz napisal mi wiadomosc ze zaprasza nas dzis na wizytę w sprawie Leosia, przed poludniem. Gabinet od 10 wiec dzis kolo wpół do 11 bylam na miejscu. Okazalo sie ze stan Leona to stan zagrażający życiu, ze moze on umrzec w kazdym momencie. Zdiagnozowana niedoczynność nadnerczy i niedoczynnosc tarczycy. Poziom kortyzolu chlopak mial 0,285 ug/dL, T4-0,01 ug/dL ft4- 0,116 ng/dL. Cud, że jeszcze żyje. A z zachowania - jest pogodny, wita nas w drzwiach, merda ogonkiem, chodzi za mną po domu. Wydawalo by się ze to zwykle zachowanie pieska w jego wieku po jego przejsciach. Tylko to picie i sikanie... Weterynarz dal mi główne zalecenia zaznaczyl ze stan jest poważny a o resztę dopytywalam sztuczną inteligencje Gemini. Jej odpowiedzi wkleje w komentach. Bo wyglada to na prawdę przerażająco, że przy takich malo niepokojących objawach tak blisko katastrofy bylismy.
Zaloguj się aby komentować
Dzisiaj wypadł nam dzien kontroli u weta z trzema kotami. Mialo buc lajtowo w tą i z powrotem. Behemot do sprawdzenia jak sie poparzenie goi (dobrze), Miszka do zdjęcia szwow po mastektomii (sama juz zdążyła wszystkie wyjąć), i Lili z plazmocytarnym zapaleniem opuszków. Wracamy sobie wesoło do domku, szykujemy sie do skrętu w lewo z ulicy z pierwszenstwem ale czekamy żeby przepuscic jadacego z naprzeciwka dostawczaka i osobówkę az tu nagle z naszej prawej z podporzadkowanej wyjezdza kia sportage tez do skretu w lewo czyli wjezdza nam prawie centralnie w przód. Mloda dziewczyna, ponoc nas w ogóle nie widziała. Nic sie nikomu nie stało na samochodach wgniecenia, pekniety reflektor, odpadnieta oslona od kierunkowskazu, maska sie nie domyka. I trzeba bylo stac spisywac oswiadczenie. Potem zglaszanie szkody. Pół dnia zlecialo. Ale teraz czilerka z piesami na łóżeczku #kolizja #wypadek #samochody


Chyba nie, zresztą nie widziałam. Nie spodziewalam sie ze nas cos z prawej zajedzie. Twierdzila ze sa te słupki szerokie na obrzeżach przedniej szyby a po drugie mowila ze sie mocno boi tego skrzyżowania (tam czesto dochodzi do stluczek) i pewnie zestrachana czekala aż przejadą te dwa samochody ktore jechaly na przeciwko nas i moze nie popatrzyla jeszcze raz w lewo żeby zauwazyc ze w tym czasie myśmy podjechali i tam stoimy. Wierze ze nas nie widziała bo jakby chciala wymusić pierwszenstwo to mogla nas wyminąć, mysmy jeszcze nie ruszyli wiec jakby lagodniej w zakręt weszla to by nas objechała wymiszajac pierwszenstwo. A ona jechala jakby nas nie było. Jak zobaczylam ruch z prawej to pierwsza myśl była "ej, ale my mamy pierwszenstwo" a pół sekundy później kolejna myśl "wtf?!"
Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Jakby ktoś miał notatkę na mój temat o treści "pie⁎⁎⁎⁎⁎ięta babka z pierdyliardem kotów i trzema psami" to musi zaktualizować na " pie⁎⁎⁎⁎⁎ięta babka z pierdyliardem kotów i czterema psami".
Trochę nas gryzło to, że po śmierci Maciusia nie wzięliśmy jednego starego psiaka ze schronu i jednego szczeniora tak jak mieliśmy zamiar tylko skończyło się na 2 szczeniakach a ostatnio jest w zwiazku z mrozami wysyp postów z prośbą o pomoć w zabezpieczeniu błąkających się po śniegu psiaków wypatrzyliśmy jednego który od razu ujął nas za serce swoimi krzywymi łapkami. Ja pomyślałam o domu tymczasowym ale mój niebieski który nie ma złudzeń co do naszej "silnej woli" w tej kwestii zauważył, że nie ma się co oszukiwać bo i tak u nas zostanie i możemy od razu brać na stałe.
Kasie i Tomki przedstawiam wam Leosia, którego znaleziono błąkającego się w mrozie i śniegu z dużą raną po pogryzieniu na karku, wygłodzonego do granic możliwości (można mu namacać cały kręgosłup). Jest u nas od wczoraj i w zasadzie głównie śpi. Może mieć od 5-7 lat, przeszedł już czyszczenie i usuwanie zębów, odrobaczanie, szczepienie i kastrację. Na jutro ma umówionego jeszcze groomera przez ludzi, którzy go zabezpieczyli. Jutro też podpisujemy umowę adopcyjną.
Jak na razie Leoś wydaje się być pieskiem pogodnym i spokojnym, na spacerach grzecznie chodzi na smyczy ale nie wie co to zabawa. Mamy nadzieję że z czasem rozkwitnie tak jak Maciuś. Zapowiada się na fajnego psiurka. No i w końcu znowu mamy komplet. Kiedys była Zosia i Maciuś a teraz są Zosia i Leoś oraz Runa i Raidho.
P.S Jak pisałam tego posta to te dwie zwariowane walkirie wypatroszyły mi poduszkę
#zwierzaczki #psy #pokazpsa #chwalesie




@AndrzejZupa @Ravm to ja spieszę z odpowiedzią. Organizacje pomagajace zwierzakom wydają masę zwierząt w "dobre"ręce. I niestety ale baaaardzo czesto zdarzaja sie błędy. I na jednym końcu tej skali sa takie przypadki jak student stomatologii który przygarną chyba z kilkanascie kotów z przeróżnych fundacji żeby sie mad nimi znęcać i zabijac czy ludzie z chęcią dajacy dom małemu kotkowi, po to żeby użyć go na karkówkę dla węży. Drugi koniec to tacy co "zakochali" sie w piesku czy kotku a na drugi dzien go oddaja bo jest zbyt wesoły/za malo wesoly; nie tak ladny jak na zdjeciu; nie chce bawic sie z dziecmi; sika w domu; kopie dolki w ogrodzie; schowal sie przestraszony za szafe i nie chce wyjść; na zdjęciu wyglądał jak rasowy a to zwykly kundel jest. Bywa że kot czy pies spędzi w domu rok, trzy lata i nagle przestaje sie podobać. I uwierzcie mi nie da sie przewidziec ze ludzie maja takie podejscie po zwyklej rozmowie bo świetnie to ukrywaja, sa przemili, kochaja zwierzeta, chca dla nich jak najlepiej a jak jest na prawdę wychodzi w praniu. Z drugiej strony tego procesu jest fundacja, czy stowarzyszenie w której działają wolontariusze z miłości do zwierzat. Ratuja je, leczą, wyciągają z traum przez ktore te zwierzaki niejednokrotnie przeszły. Osoby te poświęcają na to swoj wolny czas, nieraz zabrany wlasnym rodzinom angazujac w to niejednokrotnie własne środki finansowe bo ze zbiorek nie zawsze starcza, do tego dzialaja pod duza presja hejtu - bo jak masz stowarzyszenie które pomaga bezdomnym zwierzętom i robisz to wolotariancko bez wynagrodzenia to ludzie w internecie uważają ze twoim OBOWIĄZKIEM jest jechać i zabezpieczyc każde zwierzę które ci zgłoszą. Zglaszajacy nie moze zabezpieczyć bo ma juz pieska/kotka, "który nie toleruje innych zwierząt" a ty musisz chociaż nie masz chętnych na dom tymczasowy a u ciebie i twoich kolegow jest juz po 10 kotkow i 5 psów dla ktorych jeszcze nie udalo się znaleźć domu. Wlasnie, kolejna sprawa, zaopiekowane przez ciebie zwierzaki sa u ciebie w domu rodzinnym albo u twoich kolegow z organizacji lub ubinnych wolontariuszy którzy zgodzili sie przyjąć zwierzaka na tymczas. Taki zwierzak traktowany jest jak czlonek rodziny, jest zadbany zaopiekowany, leczony i wyobrazcie sobie ze takie psa z kanapy macie wydac komus kto przypnie go do budy albo wsadzi na caly dzien do kojca. Nie jestes w stanie tego wczesniej sprawdzić bo jak już wyjaśniłam wczesniej ludzie po prostu bezczelnie kłamią. Pomimo tych wszystkich "trudnych" warunkow do spelnienia zdarzają się błędy. Umowa gwarantuje ze w razie jakichs drastycznych naruszeń, stowarzyszenie moze ci zwierzaka odebrać, tobie gwarantuje ze jak nie spelni oczekiwań to mozesz go zwrócić i okresla zasady na jakich przyjmujesz zwierzaka pod swoj dach. Najczesciej jest to zobowiazanie do kastracji, zapewnienia odpowiednich warunkow (nie buda czy łańcuch, koty nie wychodzące) i dbania normalnego o dobrostan zwierzaka. Wiecie to nie sztuka zgarnąć z ulicy zwierzaka czesto mocno skrzywdzonego przez los czy ludzi, dania mu posmakowac jak wygląda dobre życie a potem oddanie pierwszej lepszej osobie, która zadeklaruje że ma "dobre rece". Dlatego że jak przypominam, dużo, zbyt dużo, ludzi kłamie. Trochę odwrócę sytuację - jak kupijecie samochód/motor to gdy sprzedający powie wam ze stan jest igla to od razu dajecie mu kasę czy wolicie najpierw sprawdzić? A uwierzcie mi taki pies czy kot jest dla takiego wolontariusza wiecej wart niż samochód. Potem spędza się noce na mysleniu czy u zwierzaka na pewno jest wszystko ok, czy o niego dbaja, czy go dobrze traktują... Drugi eksperyment myślowy - "sparzyliscie" sie na fundacjach wiec zakładam, ze macie zwierzaki. Gdyby wystapily jakies nieprawdopodobnie złe okoliczności życiowe i musielibyście oddac własnego zwierzaka (przy założeniu ze nikt ze znajomych czy rodziny nie moze go wziąć) oddajecie pierwszej osobie ktora deklaruje ze da dobry dom bez sprawdzenia czy stajecie na rzęsach żeby się dowiedzieć wszystkiego co sprawi zebyscie mogli tej osobie zaufać? Też kiedyś myślałam ze lepiej jakikolwiek dom niz żaden ale...zwierzaki z fundacji stowarzyszeń juz mają wstępnie zapewnione dobre warunki i pełną opiekę, nie mozna wydac ich gdzies gdzie beda mialy gorzej a moze znów trafia na ulice. Tak na marginesie umowa adopcyjna zabrania szukania innego domu, w razie jak nie wypali, na własną rękę. Zwierzaka oddaje sie tam skad sie go wzięło i szukaja dla niego nowego domu, bo gdyby nie to to niezadowoleni nowi właściciele oddali by byle komu w "dobre" ręce. My bierzemy teraz Leona, który przez swoje życie niedojadal, ma krzywe łapy z niedozywienia, ma 7 lat wiec moze w kazdym czasie zacząć chorować i wymagac leczenia i wyobraźcie sobie ze komus by oddali na piekne oczy i trafil by na łańcuch albo do kojca. On juz sie nazył na zimnie. Sama mialam na tymczasie 3 dniowe kociaki do których musialam wstawac co 2 godziny zeby ke karmic i sprawic zeby zalatwily potrzeby fizjologiczne, poza tym chorowaly bo nie mialy odpornosci z mleka matki, podawalam leki, kociaki byly traktowane jak nasze wlasne i nie wyobrazam sobie zeby taki kotek miał trafić potem jako zabawka dla dzieciaków albo jako łapka na myszy do stodoły. Wiem ze nie każdy kto deklaruje dobry dom oszukuje ale wlasnie proces adopcyjny ma odsiać takich ludzi, ma tez za zadanie doedukowac bo nie kazdy kto chce przygarnac zwierzaka wie wszystko w temacie. Większość takich ludzi ktorzy nie maja zamiaru wkladac w opiekę żadnego wysilku, odpada na tym etapie. Niestety szczegolnie przy ladnych zwierzakach sa tacy co zrobia i powiedza wszystko żeby zwierzaka dostać i niestety nieraz udaje im sie oszukać organizację szukajaca domu dla zwierzaka. I tu mozna jeszcze zadziałać umową adopcyjna jak sie dostanie jakies sygnały ze w nowym domu źle się dzieje. Ale to tez chyba tylko w takich powazniejszych przypadkach. W naszym miescie oprocz stowarzyszenia dzialaja jeszcze takie wolontariuszki nie zrzeszone, ktore robia trochę dobrego bo dbaja tez o dobrostan wlascicielskich zaniedbanych psów i czesto szukaja dla nich pomocy u fundacji czy stowarzyszeń bądź same szukaja im domów. Nawiasem mówiąc jedna z nich to troche patola bo odbiera psa z lancucha zeby oddac go byle komu wlasnie ale ona idzie na ilość. Druga robi to bardziej z głową, szuka pomocy u fundacji w calej Polsce ale szuka też rozpuszczając wici wśród znajomych. Szukala tak domow dla miotu szczeniaków i oddała jednego koleżance swojej kolezanki, pani weterynarz, ktora tego 3 miesiecznego szczeniorka wsadzila do kojca i wypuszczala tylko na chwilke zeby sie dzieci pobawily. Dzieci szybko stracily zapał i piesek calymi dniami wyl w kojcu. Moja inna kolezanka ktora mieszka obok tej pani weterynarz zglosila tej dziewczynie która go oddala jak jest i próbowały obie tego psa odebrac bo umowa byla ze nie do kojca. Ale... umowa byla ustna i nic nie dalo się zrobić. Pamietajcie zwierzaki z fundacji to nie są zwierzaki niezaopiekowane tylko zwierzaki w ktore ktos juz wlozył dużo pieniedzy, czasu a przede wszystkim serca i nikt nie chce żeby to bylo zmarnowane. Rozumiem ze nikt nie chce byc sprawdzany jak przestepca czy pouczany ale z fundacjami mozna też dyskutować. Jak wzielismy Maćka wet powiedział że kastracja u psów jest niekoniecznie wskazana ze wzgledow zdrowotnych i wytlumaczylam swoj punkt widzenia dziewczynom i nie mialy z tym problemu ze Maciek nie był wykastrowany. W końcu i tak go wyskastrowalismy bo mieszkalismy w bloku gdzie bylo 7 niewykastrowanych suczek wiec chlopak po prostu przeżywał męki dwa razy do roku i to przez dlugi czas bo co jedna skonczyla cieczke to inna zaczynała. A podsumowując - jest jeszcze jeden sposób żeby uniknąć adopcji przez stowarzyszenie i nie napędzać beztroskiego rozmnażania zwierząt biorac kociaka, szczeniaka od ludzi, którzy nie widza problemu w tym ze ich kotka czy suczka rodzi młode dwa razy do roku. Tym sposobem jest... Przygarniecie zwierzaka z ulicy. Postow na fb o tej tematyce jest na prawde multum. Te wszystkie organizacje nie nadazaja tego zbierać. Wystarczy widzac post o porzuconych kociakach czy szczeniakach gdzies w okolicy, podjechac i je zabezpieczyć. Jednego sobie zostawic resztę zglosic do fundacji albo samodzielnie spróbować im znaleźć naprawdę dobry dom.
Zaloguj się aby komentować
A teraz dla odmiany cos milego. Zdjecia z wczorajszego spaceru z psami. U nas śniegu nasypało wykatkow dużo i lezy juz od dawna. Jest trochę jak w bajce. Pieski oczywiscie lubia to. A te dwie mlode krejzolki najchetniej idą nie chodnikiem tylko po zaspach. #psy #pokazpsa #zwierzaczki




Zaloguj się aby komentować
Mojej "dobrej" passy ciag dalszy. W srode namacałam u jednej z moich kotek - Miszy guzek blisko sutka. Od razu umowilam ja do weta, ja i Behemota który byl ostatnio agresywny w stosunku do innych kotów a jego brat miał nadczynność tarczycy wiec warto sprawdzić. Ale Behemot nie mógł wytrzymać do wizyty u weta bo od razu w srode wieczorem wylal na siebie gorącą kawę. Na szczescie tylko na jedna łapę. Ale wczoraj trzeba było iść z nim na przegląd. Łapa była spuchnięta i gorąca ale weterynarz kazal tylko podawać mu leki przeciwbólowe (oczywiście przeznaczone dla kotów) i w razie jakby mu sie zrobily pęcherze i skora zaczela schodzic to opatrunki żelowe. Na razie opuchlizna zeszla i nic się nie dzieje. Za to dzisiejsza wizyta z Miszką przyniosła złe wieści. To nowotwor listwy mlecznej, ktore u kotek sa w 80 - 90% złośliwe. Lubią naciekać a i czesto daja przerzuty. Ale usg wykazało ze jak na razie nie ma przerzutow w narządach odleglych a rtg ze nie ma tez guzow w płucach co dalo zielone światło do operacji. W dodatku udalo sie od razu dziś ja zoperowac. Ma usunięte trzy z czterech gruczołów z tej listwy mlecznej i jeden węzeł chlonny. Guzki byly trzy, dwa malutkie i jeden wiekszy ale dalo sie je latwo usunąć, nie naciekały co daje szanse że bedzie dobrze. Ale wiadomo trzeba sie liczyc z tym że moze być różnie. Misza, która przyjechala tak jak Javelina ktora niedawno odeszla z Ukrainy, jest wyjatkowo spokojnym kotem, ale dzis byla bardzo zestresowana wizytą u weta jakby coś czuła. Nigdy nie wykazywała oznak zdenerwowania a dzis całą drogę wokalizowała a jak ja wyjęłam z kontenerka to byla cala zaśliniona z nerwów. Ale juz doszla do siebie i pomimo długiej rany pooperacyjnej na brzuchu zachowuje sie juz normalnie, zjadla chętnie gotowaną rybę. Mam nadzieję ze wszystko skończy sie dobrze i to cholerstwo nie rozsieje się w najblizszym czasie. Trzymajcie kciuki za Miszunię
#zwierzaczki #koty #zalesie


Zaloguj się aby komentować
1828 + 1 = 1829
Tytuł: Szlak kości
Autor: Elly Griffiths
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Format: e-book
ISBN: 9788308046562
Liczba stron: 364
Ocena: 7/10
Pierwsza część cyklu o archeolog sądowej Ruth Galloway. Ruth proszona jest o ekspertyzę znalezionych na bagnachzwłokach dziewczynki. Niedawno w okolicy zaginęła mała dziewczynka, której nie udało się odnaleźć ale znalezione ciało to sprawa dla archeologów a nie policji. Niemniej jednak wciąż nie odnaleziono zaginionej dziewczynki, parę lat wcześniej na tych teranach zaginęła jeszcze jedna dziewczynka, której również nigdy nie udało się odnaleźć a ktoś zabija kota Ruth i próbuje ją zastraszać.
Ten tom podobał mi się bardziej nawet niż kolejny, jest dosyć mrocznie, postacie są nieszablonowe. Ogólnie na plus
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #literatura #ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować
1825 + 1 = 1826
Tytuł: Nocny prom
Autor: Michael Robotham
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Skinnbok
Format: audiobook
ISBN: 9789979645733
Liczba stron: 466
Ocena: 6/10
Nie będzie długiej recenzji bo chcę zdążyć dodać książki do tagu przed końcem roku.
Książka spoza cyklu o panu psychiatrze ale główna bohaterka policjantka Alisha brała udział w wydarzeniach drugiego tomu a tutaj pomaga jej znany nam z cyklu Vincent Ruiz. Alisha prowadzi śledztwo (prywatne) w sprawie śmierci swojej przyjaciółki ze szkoły z którą od lat nie utrzymywały kontaktu z powodu konfliktu. Teraz po latach spotykają się na spotkaniu klasowym i Kate, która jest w ciąży prosi o pomoc Alishe utrzymując że ktoś chce zabrać jej dziecko. Niestety przyjaciółki nie mają czasu porozmawiać dokładnie bo Kate ginie w wypadku samochodowym przy czym okazuje się że nie była wcale w ciąży. Książka porusza problem matek zastępczych i handlu ludźmi. Ta pozycja nie jest tak dobra jak tomy z cyklu o Joe O'Loughlinie ale trzyma poziom i też daje trochę do myślenia.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

Zaloguj się aby komentować