Se wyniosłam tumblera do garażu...
Lniana sukienka kuźwa. Jakbym zapłaciła za nią normalnie, a nie 20 zł na vinted, ale bym się wkurzyła...
#gazelkacontent


Se wyniosłam tumblera do garażu...
Lniana sukienka kuźwa. Jakbym zapłaciła za nią normalnie, a nie 20 zł na vinted, ale bym się wkurzyła...
#gazelkacontent

Zaloguj się aby komentować
Lubię vinted, bo od czasu do czasu można tam wyhaczyć ciekawy przedmiot, taki którego jeszcze nie widziałam, taki który czasami nie ma żadnych wyników w google. Gdzie sprzedający nie ma pojęcia, co sprzedaje, a ja nie wiem, co kupuję. Jeżeli cena jest nieduża, kupuję.
Tutaj stary naszyjnik, prawdopodobnie z korala filipińskiego. Zrzucę go ze starej żyłki, umyję, doczyszczę elementy. Będzie dobrze komponował się jako czwarty sznur mojego naszyjnika z korala, który robię dla siebie (jeszcze nie skończyłam). Przywodzi mi na myśl pałac w Lut Gholein w Diablo 2.
#gazelkacontent #diy


Zaloguj się aby komentować
Śladem żeglarza Wulfstana, ponad tysiąc lat po nim, odbyliśmy podróż przez Morze Estyjskie, w górę rzeki Ylfing, do wspaniałego miasta Truso.
W drodze powrotnej gnała i dogoniła nas ulewa. Zerwał się wiatr i fale. Pierwszy raz w życiu przeżyłam takie bujanie na turystycznym stateczku. Było za⁎⁎⁎⁎ście.
A naszyjnik akurat z wystawy związanej z Gotami.
#archeologia #historia


Zaloguj się aby komentować
Prześlijcie wsparcie duchowe dla mojego męża, bo jeszcze wczoraj zastanawiał się co będzie robił w pozostałe dwa dni urlopu, a dziś rano pękł wąż w instalacji wody w domu i przebiła się opona w aucie, jak wracał z Castoramy.
#zycie #heheszki
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Jaki ładny, wiedział że na wycieczkę jedzie XD
#bojowkapiekarska #365chlebowgazelki

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Takie cuda dziś dojechały. Spore kawałki, chociaż nie jest to jakiś pełnowartościowy materiał typowo jubilerski. Ale ja już zrobię z nich coś ładnego.
#diy #gazelkacontent

Zaloguj się aby komentować
Tumbler - bursztyn dzień pierwszy. Testowo garść taniego materiału, frakcja 0,5 do 1 grama.
Wsad ścierny jest delikatny, więc po około 24h kręcenia delikatnie tylko wygładziło i starło rogi. Tutaj dla porównania garść z tej samej partii materiału, bez wygładzania. Chcę zachować korę, żeby bursztyn miał możliwie naturalny wygląd, ale nie były to ostre, połamane kawałki (jakie często są w tej frakcji). Na razie jestem zadowolona. Jeszcze z 12-24h w tym polata, potem pójdzie drugi etap z delikatniejszą pastą polerską, żeby nadać powierzchni trochę lśnienia (ale tylko trochę).
#diy #gazelkacontent

Zaloguj się aby komentować
Wy to mnie już nawet na kanapki nie krójta, wy mnie po prostu na keczup wypierdolta
#heheszki #nosaczsundajski

Zaloguj się aby komentować
Dafuq, lis se przyszedł i jabłka wpierdala XD
#smiesznypiesek
A dam se tag #dieta #carnivore bo to by było na tyle pierdolenia o jedzeniu wyłącznie mięsa przez drapieżniki XD

Zaloguj się aby komentować
Podlaskie Święto Chleba w Ciechanowcu - minirecenzja
Młyn Ciechanowiec słynie na polskich grupach piekarskich z uważanej za najlepszą polskiej mąki 750 pszennej do wypieku chleba. Duża zawartość białka, odpowiedni stopień zmielenia - sprawia, że dobrze chłonie wodę i wytwarza mocną siatkę glutenową. Sama od paru lat na niej piekę, zamawiam pięciokilgramowe worki przez internet.
Tak więc, jak już w zeszłym roku padł temat Ciechanowca, chciałam pojechać - ale mąż nie był zainteresowany, a mi samej się nie chciało. Nie namawiałam go, bo szczerze mówiąc wyobrażałam sobie, że będzie bardziej hmm.. tematycznie chlebowo i że faktycznie nic ciekawego nie będzie miał tam do oglądania. W tym roku nadarzyła się okazja wyjazdu autokarem z większą grupą, więc niewiele myśląc, od razu się zapisałam. Byłam najmłodszą osobą w ekipie XD Podczepiłam się pod chodzenie z moimi rodzicami i ich znajomymi.
Na miejscu okazało się, że jest to po prostu wielki festyn, ale muszę przyznać, że dobrze zorganizowany. Po pierwsze miejsce - olbrzymie tereny kompleksu pałacowego i skansenu. Dużo zieleni, starych drzew - mimo, że cały dzień dawała lampa, chodzenie nie było męczące. Alejki w cieniu, miejsca do siedzenia i jedzenia także. Jak ktoś chciałby się rozłożyć z kocykiem gdzieś na uboczu, to też było gdzie. Nie było jakichś ekstremalnie wielkich kolejek do niczego, poza damską toaletą, jak ktoś nie chciał skorzystać z koedukacyjnego toitoia XD
Stoiska i wystawcy podzieleni na sektory - osobno stoiska kół gospodyń, osobno rękodzieło, osobno sprzedawcy ludowych wyrobów (kiełbasy, sery itp), osobno inne gastro (czyli jakaś kiełbasa i szaszłyki z grilla itp), oraz osobno sektor straganów z całą resztą badziewia, typowy jak we wszyskich turystycznych miejscowościach. Jak ktoś nie chciał, bo interesowały go tylko craftowe wyroby mięsne, z drewna, wikliny, woski i miody lub tłoczone na zimno oleje, mógł tam w ogóle nie zaglądać.
Kilka scen, na każdej inne koncerty. Nawet przyjemne nuty, żadnego siermiężnego umpa umpa. Jakieś kapele ludowe, zespoły rockowo-folkowe. Może później w nocy były jakieś bardziej dyskotekowe rytmy, ale nas już tam wtedy nie było.
Przez 8 godzin (z przerwami na jedzenie i kawę) wszystkiego nie obeszliśmy i nie obejrzeliśmy. Nie widzieliśmy ani jednego pokazu z tych, które tam były prowadzone. Nie obejrzeliśmy też przede wszystkim Muzeum Chleba, dla którego tam pojechałam XD Kompletnie mi to wyleciało z głowy i przypomniało mi się dopiero w autokarze, jak już wracaliśmy.
Minus to masa ludzi - 70% energii było stracone na mijanie się w alejkach i uważanie, żeby się z kimś nie zderzyć i na nikogo nie wejść i nie zgubić z resztą naszej grupki. Wiadomo, że to dobrze, im więcej odwiedzających - tym lepiej organizatorów. Zdaję sobie sprawę, że ciężko oczekiwać, że ktoś zorganizuje imprezę z takim rozmachem dla garstki osób. Cieszę się, że nie zabrałam dzieci, bo jakbym jeszcze miała ich pilnować żeby się nie zgubiły to już po godzinie chyba miałabym dość. I jeszcze dodatkowo przy każdym straganie prowadzić bitwę pt. "nie kupimy tego bo nie".
Chleba żadnego nie kupiłam (bo miałam w domu jeszcze nie zjedzony XD), zjadłam pierogi z mięsem i babkę ziemniaczaną, kupiłam - tradycyjnie - magnes na lodówkę oraz solidną bukową deskę z jednego kawałka drewna do klepania schabowych dla męża, bo te bambusowe już ze cztery zajechał. Cena jak przez neta, dodatkowo na żywo mogłam wybrać sobie taką z kawałka z odpowiednim usłojeniem - tata mi podpowiedział, która nie będzie się wyginać. Zobaczymy, zaimpregnuję ją jeszcze olejem lnianym z woskiem.
Ogólnie na plus, może pojedziemy tam kiedyś w jakimś spokojniejszym terminie, żeby sobie pozwiedzać wszystko bez tłumów ludzi.
#podroze i dam #bojowkapiekarska a co mi tam
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zagadka się wyjaśniła - pogadałam dziś ze starszym sąsiadem (ma taką samą) i ta odmiana jabłek to Antonówka Cukrowa (Antonówka słodka).
Przełom lipca i sierpnia, idealna na szarlotki i musy. Bardzo nietrwała w przechowywaniu na surowo.
#ogrodnictwo #jablka

Zaloguj się aby komentować
Co można powiedzieć, pakując bagażnik na wakacje, ale nie żonie, która przymierza ubrania w sklepie?
#hejtolineanyway
Zaloguj się aby komentować
Pierwsza szarlotka w tym roku, praktycznie zjedzona jeszcze tego samego dnia. Nawet zdjęcia nie zdążyłam zrobić. Jak zwykle niezawodne własne jabłuszka. Dzisiaj nazbieram jabłek i obiorę - a jutro powtórka
#jedzenie #ciasto

Zaloguj się aby komentować
Pomidory suszone zrobione przez mamę z uprawianych przez tatę.
Podobno już 200 słoików mają narobione XD
Chlebek produkcji własnej.
#pomidory #jedzenie

Podobno już 200 słoików mają narobione XD
@GazelkaFarelka Może jakieś #rozdajo do paczkomatu?
Zaloguj się aby komentować
Wyszperałam mój wpis, który może się przydać uczestnikom tagu #swiniobicie
Porady sprawdzone na sobie.
https://www.hejto.pl/wpis/troche-o-mojej-diecie-moze-kogos-zainspiruje-i-pomoze-jest-to-dieta-typu-quot-lo
Warto dodać, ze utrata wagi w ten sposób jest trwała, po paru miesiącach na takiej diecie odzwyczajasz się od słodkiego i od jedzenia w ogóle. Reguluje się łaknienie, chęć podjadania - przypomina to w działaniu analogi GLP-1 (słynny Ozempic itp.).
#dieta
Zaloguj się aby komentować
Na moc posępnego czerepu, mocy przybywaj!
A nie, wróć.
Dzisiaj w godzinach 17-19 mieliśmy przywołanie na rynku mocy. Czym to się różni od 20 stopnia zasilania 11 lat temu? Przede wszystkim, mamy tą sytuację nie przez cały dzień, ale tylko przez 2 godziny. Po drugie, nie dotyka nikogo, kto tego nie chce. Przez cały dzień przemysł normalnie pracował, a nie był ograniczany. Różni się mniej więcej jak pobranie pieniędzy na nagły wydatek z oszczędności a opłacenie go pożyczką u Bociana.
Energetyka na rynku mocy płaci m.in. za gotowość - zarówno za gotowość do oddawania do sieci określonej mocy "na wezwanie", jak i gotowość ze zrezygnowania z tego poboru mocy w momencie, gdy energetyka tego zażąda. Płaci zarówno dostawcom, którzy w normalnych warunkach rynkowych nie produkują prądu, bo na co dzień jest to nieopłacalne, bo koszt za 1 kWh wychodzi zbyt duży - ale są gotowi zacząć produkować w razie potrzeby. A także odbiorcom, którzy mają duży pobór mocy, ale na wezwanie są gotowi "na ochotnika" tą moc przestać pobierać - oczywiście nie za darmo. Korzystają na tym firmy, które na przykład nie mają problemu zatrzymać produkcji na dwie godziny - w których procesy produkcyjne nie wymagają kosztownego i długiego wygaszania a potem ponownego uruchamiania. W zamian za deklarację takiej gotowości, mają korzyści finansowe.
#energetyka #oze

Fajny wpis, wiedziałem o tym że stronie podażowej się płaci za gotowość ale nie wiedziałem że popytowj też.
Energetyka to ciekawe zagadnienie, trochę tego liznąłem z uwagi na zawód wyuczony ale nie wykonywany i jest to temat rzeka. Bilansowanie tego, moc czynna i bierna, optymalizacja kosztów przy zachowaniu bezpieczeństwa systemu.
Jedno co wiem to że elektrownie jądrowe plus zróżnicowane OZE wydaja się obecnie optymalnym rozwiązaniem (do czasu działających tokamaków). To że EJ nadal nie mamy to jest zaniedbanie za które postawiłbym przed trybunałem stanu wszystkie kolejne rządy po 1989 robiące laskę lobby górniczemu.
Zaloguj się aby komentować
Pewien kolega w dyskusji na temat OZE użył sformułowania "[jeżeli] chcielibyśmy elektrownie węglowe demontować, to...".
Stwierdzenie tego w dyskusji o energetyce, to jak stwierdzenie w rozmowie ze znajomym, który jeździ Oplem z 1996 roku, w którym dawno zeżarło już progi, diagnosta już piąty rok brał w łapę za przybicie pieczątki i który zaliczył właśnie dzwona, rozwalając cały przód auta - "a gdybyś chciał wymienić na nowe auto, to...". Tu złomowanie i wymiana na coś nowszego nie podlega już żadnej dyskusji, to nie jest kwestia czy znajomy tego chce lub nie - bo sprzęt dokonał swojego technologicznego żywota i jego reanimacja oraz dalsza eksploatacja nie ma najmniejszego sensu ekonomicznego.
20% energii w Polsce - do 5,5 GW mocy - generuje elektrownia Bełchatów. Zasilana jest węglem brunatnym z kopalni odkrywkowej znajdującej się tuż obok - odpada koszt transportu. Wydobycie na pierwszym polu "Bełchatów" zakończyło się w grudniu zeszłego roku. Zakończyło się, ponieważ po prostu skończył się tam węgiel.
Do 2036 roku skończy się węgiel wydobywany na drugim polu "Szczerców".
Elektrownia Bełchatów spala 1 tonę węgla na sekundę, co daje codziennie 3 000 dużych, 28 tonowych wywrotek węgla. Gdyby chcieć utrzymać jej działanie, trzeba by - po pierwsze - gdzieś otworzyć nową kopalnię. Węgiel brunatny jest płytko pod ziemią, wydobywany odkrywkowo. Faktem jest, że jakieś złoża mamy. Ale mamy jednocześnie kwestie wykupu tysięcy hekatrów gruntów - wywłaszczenia, wysiedlenia, odszkodowania. Wszystko kosztuje, bo nikt za damo działki czy domu nie odda.
A później 3 000 kursów wywrotek dziennie na kilkadziesiąt, może więcej kilometrów. Kierowcy nie pracują za darmo, paliwo kosztuje. Wszystko to podnosi cenę prądu. Albo nowa linia kolejowa. Która też nie jest za darmo i pociągi, które też nie jeżdżą za darmo.
Los elektrowni Bełchatów jest przesądzony, jak ktoś próbuje dyskutować o jej utrzymaniu, to nie ma pojęcia ani o faktach ani o ekonomii.
Pytanie brzmi nie "czy", ale "czym ją zastąpimy".
Wyrobiska po kopalni zostaną zrekultywowane i zalane, tworząc największy sztuczny zbiornik w Polsce. To i obecna już infrastruktura przesyłowa do 5.5 GW mocy sprawiają, że Bełchatów jest jednym z najmocniejszych kandydatów do kolejnej polskiej elektrowni atomowej.
Równolegle na Bałtyku budowane są kolejne farmy wiatrowe.
W Polityce Energetycznej Polski do 2040 r. wskazano, że moc zainstalowana w morskiej energetyce wiatrowej osiągnie w 2030 r. wartość 5,9 GW, natomiast w 2040 r. – do 11 GW.
Aktualnie pierwsza farma "Baltic Power" już od niedawna pracuje w trybie testowym. Do jesieni ma być uruchomiona w pełnej mocy 1,2 GW.
Tak więc plany są i są od dawna już konsekwentnie realizowane. Co nie przeszkadza nagle wielu ludziom w dyskusjach wyskakiwać ze stwierdzeniami, które od dawna przedmiotem dyskusji już nie są. To jest jak dyskusja czy wsiadać do pociągu, który dawno już odjechał zgodnie z planem.
#energetyka #oze
P.S. "wiatraki psują krajobraz reeeee"

To może ja się wypowiem z racji pracy w energetyce od 26 lat.
Niestety jako państwo przespaliśmy bardzo dużo jeśli chodzi o energetykę. Jeśli chodzi o Bełchatów to musi pracować dopóki nie ruszy elektrownia jądrowa. Jeśli chodzi o OZE to niestety nie zastąpią nigdy elektrowni jądrowych i węglowych w naszych warunkach. Owszem są wsparciem, ale sieć energetyczna jest bardzo wrażliwa i potrzebuje stabilności. Możemy budować OZE, ale tylko jako wsparcie stabilnych źródeł.
Zawsze w takich rozmowach pomijane są rezerwy wirujące i przywołanie mocy, które było chociażby wczoraj. Nie jesteśmy tego w stanie uzyskać i zabezpieczyć sieć przed blackoutem tylko dzięki OZE, prawdopodobnie jedną z przyczyn blackoutu w Hiszpanii był brak odpowiedniej rezerwy wirującej.
A co należałoby zrobić?
Moim zdaniem rozbudowa OZE z jednoczesną budową elektrowni jądrowych. Jeżeli ten proces poważnie nie przyśpieszy to możemy za 10-15 lat być w doopie. I wtedy będzie ciężko to prostować. Niestety z wiatrem średnio, ze słońcem różnie, susza hydrologiczna pozbawia rzek wysokich stanów, węgiel drogi w wydobyciu, złóż gazu nie mamy.
Na sąsiadów lepiej nie liczyć. Taka trochę lipa.
Potrzebujemy mądrej dywersyfikacji i szybkiego działania.
Zaloguj się aby komentować