#podroze
#gownowpis #podroze #podrozujzhejto #gry #heheszki
Zaloguj się aby komentować
Zostań Patronem Hejto i tylko dla Patronów
- Włączona możliwość zarabiania na swoich treściach
- Całkowity brak reklam na każdym urządzeniu
- Oznaczenie w postaci rogala , który świadczy o Twoim wsparciu
- Wcześniejszy dostęp, do wybranych funkcji na Hejto
#podroze
Ehh to jest to nocnym busikiem do domu jechać a jutro niedziela.
ehh jeszcze 3 h
Waginerem ? xD
Zaloguj się aby komentować
I wpizdu cala Polska znowu przejechana, teraz trzeba czekać rok żeby znowu w góry pojechać. Ech...
Czemu trzeba czekać rok?
Zaloguj się aby komentować
#podroze #samoloty
@AdelbertVonBimberstein właściciela nie ma, moderacja harcuje
@AdelbertVonBimberstein
Zaloguj się aby komentować
Turaj akurat Toyota MR2, Fiat Panda 4×4 oraz Mazda 323F.
#autobudo #samochody #motoryzacja #carboners #podroze
Mieszkam, potwierdzam
Zdjęcia nie oddają realizmu świata przedstawionego
Zaloguj się aby komentować
Byłem w Bristolu, Bath i Cheddar i polecam. Bristol i Bath to świetne miasta z interesującą historią, architekturą i klimatem.
Bristol to większe miasto, ze wszystkim co większe miasto ma do zaoferowania, przyjaznym vibem i nowoczesną atmosferą. Dużo się tam dzieje, są muzea i katedra do zwiedzania, dużo barów i restauracji oraz rzeka Avon z bulwarami w centrum miasta.
Bath to mniejsze miasto, ale super urokliwe z oczywista atrakcją jaką są rzymskie łaźnie sprzed 2000 lat. Łaźnie robiąna naprawdę robotę i polecam odwiedzić mimo wysokiej ceny (jakieś 28 funi). Do tego przez miasto przepływa ta sama rzeka Avon co przez Bristol i jest też świetny park i ogród botaniczny do zwiedzenia
Cheddar to wioska w której rozpoczyna się największy kanion w uk, czyli Cheddar Gorge. Są też fajne jaskinie do obejrzenia, ale i atrakcje kulinarne, bo z Cheddar pochodzi właśnie ser Cheddar. Pod Cheddar przepływa rzeka Yeo, której fragmenty można zwiedzać w jaskiniach. Jest to najdłuższa podziemna rzeka w uk.
Tu na zdjęciach Bristol. Więcej w komentarzach.
#spierdotrip #uk #podroze #przyroda #azylboners
Bristol 2
Zaloguj się aby komentować
#rozkminy #podroze #indie
@Cori01
Hindusi=sranie na ulicy
Po co Ci więcej wiedzieć, to powinno Ci wystarczyć :)
Żart ofc
Indie to kraj w którym byłem i do którego nie planuję wrócić. Ale jeśli chcesz wyjść z bańki i poczytać o innych Indiach, ich różnorodności, uroku to polecam https://www.instagram.com/rajzefiberblog/
Kiedyś była także strona na FB, oraz blog w postaci www. Niestety nie znajduje teraz.
Autorka ma przeogromne doświadczenie, wiedzę i szczerą pasję w kierunku poznawania i szerzenia wiedzy o Subkontynencie od strony innej niż to widzi 90% go odwiedzających (w tym ja).
@Cori01 przede wszystkim nie ma czegoś takiego, jak jedne Indie. Nieco inna jest północ, nieco inne południe (łącznie z językiem i kulturą), inne będą obszary nadmorskie, a inne śródlądowe, a przede wszystkim inaczej jest nawet w pojedynczych miastach, gdzie w jednym miejscu masz niesamowicie czysto i bogactwo, a kawałek dalej będzie syf i ubóstwo slumsów. Jak kogoś stać, to może nie wychodzić poza zadbane obszary i się zachwycić tym państwem, ktoś inny będzie szukał autentyczności i taką w Indiach na pewno znajdzie, a ktoś inny od razu zderzy się z "normalnymi" stereotypowymi Indiami i taki obraz już pozostanie.
Nie sądzę, żebyś znalazł jedno źródło pokazujące wszystkie punkty widzenia na Indie, IMO najważniejsze jest właśnie mieć świadomość istnienia "wielu" Indii i że w zasadzie każda książka czy reportaż mogą mówić prawdę, przynajmniej jeśli chodzi o wycinek, na którym skupia się autor(ka)
Zaloguj się aby komentować
#gownowpis #podroze #podrozujzhejto #technologia
I mózg wyprany...
@wombatDaiquiri pamiętaj o słuchawkach
@wombatDaiquiri - ale na długich lotach jest in-flight entertainment - z najnowszymi filmami i serialami - ja wiem, że większość tego to kupa - ale czy tiktoczki to nie większe gówno?
Zaloguj się aby komentować
Kupiłem właśnie bilet do PL. Będę od 6-14.12 więc jak ktoś jest z Wrocka lub okolic i będzie miał ochotę na jakieś piwo wyskoczyć to z miłą chęcią pójdę
Jak cos to wolaj. Moze sie akurat uda
Zaloguj się aby komentować
Jak część z was zapewne pamięta, żaliłem się na tym portalu, że po czterech latach związku zostawiła mnie narzeczona; wydarzenie to całkowicie rozbiło mnie psychicznie i oczywiście wywróciło życie o 360 stopni ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽
Nie miałem w związku z tym żadnego pomysłu na urlop, a wakacje w zakładzie pracy już były klepnięte, więc musiałem coś wymyślić i padło na podróż rowerową, bo w czasie wolnym coś tam lubię pojeździć, lubię też biwakować w lasach, a i kondycję mam powyżej średniej.
Wybór padł na słynną trasę Alpe Adria. Jest to najmniej wymagająca przeprawa przez Alpy między Austrią a Włochami, na śladzie byłej linii kolejowej wylano asfalt i stworzono wyjątkową trasę rowerową. Chciałem to również zrobić maksymalnie budżetowo, więc w grę wchodziły same noclegi na dziko lub campingi.
Tak się składa, że istnieje bardzo dogodne połączenie autokarowe Flixbus z Krakowa docelowo do Marsylii z przystankiem w Wenecji, więc byłem zdecydowany na tę formę dojazdu. Wsiada się do autokaru o 17:00, o 08:00 rano dnia następnego wysiada się na miejscu, człowiek oczywiście jest trochę połamany, ale da się zdrzemnąć. Koszt to niecałe 250 zł, zatem jak dla mnie cena wręcz doskonała!
Postanowiłem zatem, że z Wenecji przejadę Alpe Adria i następnie dojadę do domu, bo na tyle dni mam urlop. W ostatniej chwili dołączył do mnie dobry przyjaciel, więc aż do Wiednia jechaliśmy razem i było do kogo usta otworzyć, a to w sumie dość ważne, bo jestem człowiekiem towarzyskim.
Dziennie robiliśmy około stówy, przy średniej około 20 km/h to kilometraż w sam raz, by przy wyjeździe o 9:00 dojechać na miejsce przed 15:00, spokojnie rozbić namiot, zjeść, przeprać gacie i ogarnąć to wszystko przed zmrokiem bez pośpiechu.
Posiadam rower crossowy, do którego przytwierdzony miałem wór z dwuosobowym namiotem i cztery sakwy. Całość bagaży ważyła około 20-25 kg. Z wyposażenia: kartusze z gazem, poduszka, śpiwór, karimata, bardzo dużo jedzenia z Polski, dużo ciepłych ubrań (w Alpach już zdarzają się dni ze śniegiem), sandały, porządne buty tzw. "podejściowe", w których jechałem, książka "Samolubny gen" Dawkinsa, która mi spleśniała i muszę ją odkupić bibliotece, Sudokrem, woda i narzędzia do roweru.
Marszruta przedstawia się następująco:
Dzień -1: 7 km na dworzec Kraków Główny
-
Wenecja - okolice Bibione: nocleg na dziko przy jakiejś marinie. Aklimatyzacja, picie ekspresso za 1,2 euro i takie tam
-
okolice Bibione - Grado: piękne nadmorskie okolice, Grado leżące na lagunie tak jak Wenecja i nocleg legalnie na campingu. W Grado zaczyna się też szlak Alpe Adria
-
Grado - Gemona del Friuli: podróż już głównie po ścieżce rowerowej, przejazd przez Udine, stabilny podjazd w stronę Alp, które wyłaniają się pionowymi ścianami z równiny, robi to na mnie piorunujący widok, gdyż widzę Alpy pierwszy raz w życiu. Nocleg na campingu średniej jakości.
-
Gemona del Friuli - VIllach: zdecydowanie najpiękniejszy dzień wyprawy, widoki niesamowite, tunele, mosty nad rzeką, potężne szczyty gór. Nocleg na parszywym campingu, namiot rozbity na bagnie i w deszczu.
-
Villach - Bad Gastein: dzień z najbardziej wymagającym podjazdem do miejscowości Mallnitz. Podjazd z serpentynami jak na Giro d Italia, w zasadzie jedyny wymagający podjazd na całej trasie. Następnie wsiada się do pociągu i przejeżdża pod Wysokimi Taurami tunelem, nie ma tam przebitej drogi. Nocleg na campingu, bardzo eleganckim zresztą. Bad Gastein to bodaj najbardziej malownicza miejscowość, jaką widziałem w swoim życiu.
-
Bad Gastein - Salzburg: spokojny zjazd na drugą stronę przełęczy, słuchałem sobie podcastów cały dzień. Widoki dalej przepyszne, ale nic już nie robiło tak wielkiego wrażenia po wrażeniach dni poprzednich. Nocleg na parszywym campingu, gdzie chcieli 3 euro za WiFi (sic!). W Salzburgu kończy się defacto Alpe Adria, przez następne dni podróż będzie wiodła głównie szlakami EuroVelo
-
Salzburg - Passau: dalej jedziemy wzdłuż rzek Salzach i Inn, by w Pasawie złączyć się z Dunajem. Na campingu średniej jakości spotykamy Francuza, który będzie nam towarzyszyć przez następne 3 dni. Jedzie on do Rumunii along the Danube river
-
Pasawa - Ottensheim: swobodne toczenie się w dół Dunaju pięknym przełomem rzeki, który raz to się piętrzy raz nie. Nocleg na campingu, dość podłym ale tanim, bo około 24 euro. Zazwyczaj gdzieś koło 30 euro na dwie osoby płaciliśmy
-
Ottensheim - Pochlarn: dalej w dół Dunaju. Odbijamy w bok, by zwiedzić KL Mauthausen. Nocleg na dziko przy jakiejś opuszczonej budce tutejszego PTTKu, jest woda ze szlaucha, więc bierzemy prysznic z rury. Fajnie!
-
Pochlarn - Tulln: dalej jedziemy wzdłuż Dunaju, odbijamy na zwiedzanie gigantycznego sanktuarium w Melk. Nocleg na campingu dobrej jakości, ale też kosztownego (35 euro, pewni z powodu bliskości Wiednia)
-
Tulln-Wiedeń: tego dnia robimy tylko 35 km do Wiednia i później robię za cicerone dla kolegi i pokazuję mu w miarę możliwości Wiedeń z wysokości siodełka. Wiedeń to moje ulubione miasto, jestem w nim trzeci raz. Odstawiam kolegę na Flixbusa, a sam udaję się na nocleg do znajomych znajomej.
-
Wiedeń - krzaki nad zbiornikiem na rzece Dyja: teraz już jadę sam, a samemu się jedzie znacznie szybciej, więc robię w następnych dniach między 120-160 km z nudów. Podróż przez region Weinviertel na północ od Wiednia, a nocleg w Czechach w jakiejś opuszczonej budce nad rzeką. W nocy ktoś lub coś chodziło wokół niej i się wydzierało, tak jakby kruk krakał ale sopranem. Trochę się przestraszyłem, ale poszedłem spać dalej, bo wszystko mi jedno if I am alive or not
-
Krzaki nad zbiornikiem na rzece Dyja - obóz młodzieżowy w Lobodicach: tego dnia przejeżdżam przez urocze Brno, kręcę się trochę po centrum i robię dużo zdjęć. Następnie jadę przez morawski kras ze wszystkimi jaskiniami, rzekami i wywierzyskami. Znajduję ładną rzekę w lesie i się w niej kąpię. Na koniec rozbijam namiot pod wiatą przy wiejskim boisku na opłotkach wsi. Nikt mnie nie niepokoi, ale tego wieczoru psuje się pogoda i aż do Krakowa jadę w mniejszym lub większym deszczu.
-
obóz młodzieżowy w Lobodicach - Gorzyce: tego dnia chciałem już nocować w okolicy Pszczyny u znajomego, ale ulewny deszcz i wiatr prosto w twarz weryfikują te plany negatywnie, więc dojadę tam gdzie dojadę. Zaczynam jechać przez tereny dotknięte powodzią, w jednym miejscu rzeka Beczwa obrywa ścieżkę rowerową na wale, objazd jest po błocie, w którym uszkadzam przedni hamulec oraz kabel od dynama, więc dalej jadę bez hamulca z przodu i oświetlenia. Staram się dojechać jak najdalej przed zmrokiem, szczęśliwie dojeżdżam do Polski zaraz przed zmierzchem. Bardzo dużo siły kosztował mnie ten dzień.
-
Gorzyce - Kraków: wyjazd zaraz po świcie, by dojechać przed zmrokiem i nie kupować niepotrzebnych lampek. Od razu dostałem w twarz zapachem palonych butelek PET, więc wiedziałem, że jestem u siebie. Paskudny i deszczowy dzień
Podsumowując, jechałem 16 dni, a nie 17, przepraszam za błąd. Całość wyjazdu kosztowała mnie 1641 zł (w tym autokar i ubezpieczenie PZU). Doskonała to była przygoda, odpocząłem psychicznie, a to chciałem głównie osiągnąć. Po kilku dniach człowiek doświadcza imersji i skupia się jedynie na jeździe, jedzeniu i spaniu, no i oczywiście higienie, woda biężąca jest bardzo ważna.
Być może w przyszłości się gdzieś jeszcze wybiorę, ale wolałbym to zrobić autokarem z dwóch powodów:
-
staram się nie latać samolotami z przyczyn środowiskowych
-
podróż samolotem z rowerem wyszłaby mnie jakieś 1000-1500zł, a to bardzo dużo pieniędzy dla mnie
Jeśli moja sytuacja życiowa się nie zmieni do przyszłych wakacji, to pewnie wybiorę się do Estonii. Bardzo dużo lasów i jezior.
Pozdrawiam wszystkich, którzy dotarli aż tutaj! A poniżej kilka fotografii:
#rower #rowery #podroze #podrozojzhejto #alpy
wspaniała inicjatywa, 6+ za inicjatywę
Piękna wyprawa, to prawdziwy wyczyn! Jak wygląda wożenie roweru flixbusem?
@DerMirker nigdy nie jeździłem z sakwami - mocno odczuwalna jest różnica w jeździe?
Zaloguj się aby komentować
Nie były to planowane wakacje, ale tak się życie złożyło. Chciałbym móc jeszcze kiedyś pojechać gdzieś dalej.
Pozdrawiam #rower #rowery #podroze
Jak to zrobiłeś że nie wysiadły Ci poślady? Ja już po 30km mam dość XD
@MICK3Y codziennie Sudokrem był prewencyjnie aplikowany 😁
Pięknie! Jak/gdzie spałeś po drodze?
I jaki sprzęt?
@Millionth_Visitor spałem na campingach lub na dziko. Sprzęt to rower Cube Travel
Zaloguj się aby komentować