"Niedługo przed śmiercią Sartre powiedział: 'nie czuję, bym był wytworem przypadku, pyłkiem we wszechświecie, ale kimś, kogo się spodziewano, kogo przygotowano, zaplanowano, krótko mówiąc, czuję się istotą, którą jedynie stwórca mógł tu umieścić, a ta idea ręki stwórczej odnosi się do Boga'." (McDowell, Przewodnik apologetyczny, s. XLVI).
,,Sartre uznał ateizm za 'okrutny', Albert Camus za 'potworny', a Nietzsche za 'przyprawiający o wściekłość'. Ateiści, którzy konsekwentnie usiłują żyć bez Boga, mają skłonności do samobójstw i obłędu. Ci, którzy nie są konsekwentni, żyją w etycznym lub estetycznym cieniu prawdy chrześcijańskiej, zaprzeczając jednak rzeczywistości, która rzuca ów cień." (Geisler, BECA, s. 282).
@Ijon_Tichy Nie Bóg mi zrobił krzywdę, bo go nie ma, a jego wyznawcy, którzy są hipokrytami jak ten ich Bóg.
Tak czytałem Biblię. Czytałem też Harrego Pottera. To drugie cenię sobię bardziej.
A ty czytałeś coś ponad Biblię? Czytałeś Koran, Mahabharatę, Księgę Dao, Tybetańską Księgę Umarłych, Torę, Wedy indyjskie, Mitologię Grecką, Egipską, Słowiańską, Skandynawską, Sumeryjską? Czy ci po prostu od dziecka wpajali, że jest tylko Biblia(i to zapewne w polskim przekładzie tylko) i nie ma nic innego?