Zacznę z grubej rury od Beauforta. Cała ta zajawka z perfumami buja się u mnie jak sinusoida pomiędzy okresem intensywnego testowania, a okresem przesytu, kiedy skupiam się na cieszeniu się tym, co już mam. No to skoro jestem w tej pierwszej fazie, to znów będę wrzucał jakieś wpisy krótkimi seriami.

Beaufort / Terror & Magnificence
Mała zaległość, jakoś mnie ten zapach dotychczas ominął. Wcale nie taki terror jak można by sugerowała nazwa. Pierwsze co się rzuca w oczy (nozdrza) to charakterystyczna goryczka smoły brzozowej, mmm, lubię ją. Do tego cypriol i tytoń uzupełnione odrobiną mirry i medyczną nutą przypominającą jakąś starą maść na stawy, bóle egzystencjalne i wszystko inne. W porównaniu do wcześniejszych dymnych mocarzy, nie ma tu raczej nic szokującego. Efekt tej mieszanki jest w gruncie rzeczy całkiem przyjemny, może nawet przytulny. Problem w tym, że całość wybrzmiewa trochę mdło, czegoś mi w tej kompozycji brakuje, jakiejś iskierki geniuszu starszych tytułów marki.

Beaufort / The Grudge 
Beaufort w formie. Perfumy mogą się nie podobać, ale koncepcyjnie są tak blisko perfekcji jak to tylko możliwe. Zapach morza, ale jakże inny od dotychczasowych niszowych interpretacji. W przeciwieństwie do Black Sea czy Megamare, nie mam żadnych skojarzeń toaletowych, wręcz przeciwnie, kompozycja w ogóle nie próbuje wpasować się w nurt aquatic. I bardzo dobrze. Typowe aquatic j⁎⁎ią nieznośnie chemicznie, niczym niebieska zawieszka w smutnym kiblu na stacji benzynowej. W otwarciu przez chwilę czuć nieco kadzidła i gnijące jesienne liście. Trzon The Grudge stanowi jednak słona ambra, której syntetyczność jest oczywista, ale mimo to plasuje się poziom wyżej niż typowe morskie molekuły pokroju calone itp, jest brudna i animalna. Towarzyszy jej ziołowy akord w stylu Acqua di Portofino Sail, wodorosty, mchy, zgnilizna i żywice. Jest w nim jakiś mrok, łatwo wyobrazić sobie zimne, wzburzone fale rozbijające się o skaliste wybrzeże albo kuter rybacki. Po kilku godzinach daje się wyczuć spadek jakości w postaci morskich utrwalaczy a’la Pazzaglia. Komplementów nie będzie, stricte użytkowo jest to w pewnym sensie zapach odpychający, ale jednocześnie jaki trafny, niezwykle obrazowy i pobudzający wyobraźnię. Idealnie zatem wpasowuje się w portfolio marki, która popularność zyskała skupiając się na bezkompromisowej realizacji artystycznych wizji. Tylko parametry jak na Beauforta wydają się słabowite, bo VEA przy takim oprysku by mnie udusił.

Beaufort / Pyroclasm
Beaufort pełną gębą. Jałowiec, zimny metal, jakaś świeża ‘powietrzna’ molekuła przypominająca powiew wiatru. Kojarzy mi z zapachem pobliskiego stalowego mostu pieszego nad torami kolejowymi. Przemysłowy relikt minionej epoki, zardzewiała, zaniedbana konstrukcja prowadząca wzdłuż pozostałości zakładów metalowych, niegdyś ogromnej fabryki, dziś ruin przypominających widokówki z Czarnobyla. W tle elemi zmieszane ze swądem przypalonej elektroniki. Syntetyczny, zimny, industrialny, ale znów działający na wyobraźnię. Brzmi groźnie, ale ma w sobie jakąś niespodziewaną lekkość i świeżość. Dobre perfumy, obrazowe, choć dla wielu pewnie nienoszalne. Tonnerre Light.

#perfumy #recenzjeperfum #smrodysaradonina
7aaebae1-72c9-499a-a905-65e049a0a441
3

Komentarze (3)

@saradonin_redux Nieraz, podróżując z Krakowa do Suwałk jarałem fajkę na tym moście, czekając na odpięcie wagonu jadącego do Grodna oraz zmianę konduktorów z warszawskich na lokalnych, bardziej ludzkich i komunikatywnych. Był dla mnie granicą, po której podróż z nudnej stawała się przyjemna. Pyroclasm brzmi świetnie.

@dziadekmarian wiosną i latem bywam tam regularnie, gdyż po drugiej stronie mostu jest cukiernia/lodziarnia z tradycyjnymi lodami i pięknymi magnoliami w ogródku, które już też kiedyś pokazywałem. Dobry pretekst by wyciągnąć młodego na spacer lub rowerek, przy okazji można jeszcze zobaczyć odjeżdżający pociąg.

medyczną nutą przypominającą jakąś starą maść na stawy, bóle egzystencjalne i wszystko inne

@saradonin_redux ooo to to, dlatego właśnie pogoniłem ten flakon. Nie mogę sobie przypomnieć z którą witaminą była to maść ale dokładnie takie skojarzenie mam od samego początku. Wydaje mi się że to szafran, ale na szczęście już mnie ten temat nie dotyczy. No a nowa linia wygląda spoko...

Zaloguj się aby komentować