Zepsułem sobie nogę, nawet nie wiem gdzie, jak i kiedy... W przyszłym roku #hejto30plus, może pora zamawiać śmieciarkę XD
W poprzednim tygodniu czyściłem PC, tj. zmiana pasty, wydmuchanie kurzu itp. Za każdym razem jak wstawałem z podłogi, opierając się na prawej nodze czułem taki nagły, szybko mijający ból, ale nie potrafiłem go zlokalizować - gdzieś między kolanem, a kostką. Generalnie jakoś nie przejąłem się tym, bo przy chodzeniu/bieganiu kompletnie nic nie odczuwałem
W sobotę na siłowni robiłem nogi na maszynie - zdjęcie 2 i 3. W niedzielę czułem coś dziwnego w dolnej części kolana, jakby ścierpnięte lekko, ale bardzo lekko, wiec też się tym super nie przejąłem.
W poniedziałek poszedłem na siłkę i miałem robić przysiady, ale już przy pierwszym powtórzeniu samą sztangą poczułem ten sam ból. Generalnie trochę się wkurwiłem, bo tego dnia przysiady były moim głównym ćwiczeniem... no ale odpuściłem je... no prawie, bo pod koniec treningu stwierdziłem, że zrobię przynajmniej serie rozgrzewkowe (6x 20kg, 6x 40kg, 6x60kg, 6x 80kg) - jak ładnie ustabilizowałem kolana, to kompletnie nic nie bolało.
We wtorek nie było mi kompletnie nic.
W środę trochę gotowałem - kręciłem się po kuchni z dwie godziny i w tym czasie zacząłem tracić czucie w kolanie i doszedłem do wniosku, że chyba mi spuchło i z tego wynika brak czucia.
W czwartek, czyli wczoraj już wyraźnie było opuchnięte i to uczucie ścierpnięcia pod kolanem, a popołudniu przeniosło się na wewnętrzna stronę, nad kolanem - obrazek 1.
Dzisiaj to samo, tylko chyba gorzej. Generalnie to nie boli, ale jest opuchnięte i przy chodzeniu mam takie wrażenie jakby mogło mi w każdej chwili się wygiąć w bok, przez co mocno kuleję.
Jestem zapisany do ortopedy na poniedziałek i z tego co mama pytała znajomej lekarki, to może to być zerwane więzadło.
Ale czy w takim razie, potrafiłoby mi się zerwać tak, że w ogóle tego nie poczułem? wtf.
#zdrowie #lekarz #kolano


