

Komentarze (16)
@Tabs0n mam podobnie ale w kontekście uświadomienia sobie tego ze np. Jestem tutaj ale jakimś pyłkiem i nic nie znaczącym trybikiem w całej tej machinie i ze za kilkadziesiąt lat ja i moje problemy będę niczym. Ze zamienię się w kupkę białka i wszystko to co było dla mnie ważne już kompletnie nic nie znaczy. Mam takie poczucie strachu ze to „jest wszystko?” ale i ulgi. Często to uczycie wraca przy oglądaniu jakis dokumentów o wszechświecie, czarnych dziurach itd. Albo gdy leżę wieczorami.
U mnie zaś nie ma znaczenia kim lub czym jesteśmy, tu czy gdziekolwiek, w jakichkolwiek okolicznościach. Tylko, że po prostu coś jest. Pomijając wierzenia, religie lub wszelkie bóstwa. Sam sens istnienia TEGO. Możliwość, że mogłoby nie być wszystkiego. A jednak, jestem i wpatruję się w swoje dłonie, żyję, jestem, jutro wstanę i pójdę do pracy i wszystko dookoła żyje tak samo, swoim życiem. Słońce jest tam gdzie jest, wszystkie planety, gwiazdy, galaktyki, WSZYSTKO po prostu istnieje, a mogłoby nie, nie pisałbym tego komentarza, nie byłoby mnie, ani słońca, planet, gwiazd, wszelkiego życia lub głębszego sensu.... @sofa_king
Nie wiem czy tłumaczę to dobrze, ale przeważnie właśnie wchodząc głębiej w sferę myśli o tym, doskwiera mi coś na podobieństwo "pulsowania" gdzieś tam w umyśle, po czym przychodzi osłupienie połączone z odrealnieniem, które pozostawia mnie w tym stanie na minutę lub dwie. Swoisty bluescreen mózgu. Niestety nie potrafię wyszukać nic na ten temat, stąd pytanie czy ktoś tak miał, ma. Czy ja po prostu jestem popierdolony
@patolog Otóż to. Chciałbym poczytać trochę ogólnie o czymś w tym temacie, lecz jakkolwiek bym tego nie wpisywał w google to nic konkretnego mi nie wyskakuje. Konkretnie o tym odczuciu odrealnienia w kontekście rozmyślania o byciu, egzystencji, istnienia wszechrzeczy lub możliwości nieistnienia. Czy to powszechne bądź nie, trochę od strony psychologicznej poprzez filozofię. Coś, ktoś?
Ja jak czasami myśle o śmierci to „przypominam” sobie jak było zanim się urodziłem i w sumie przez ten cały czas nie było źle. Nie ma cię i kropka. Nie czujesz, nie tęsknisz, nie żałujesz. A świat to symulacja i jest to chyba jedna z bardziej prawdopodobnej teorii. Wszechświat to izolacja żebyśmy nie czuli się klaustrofobicznie ale odległości specjalnie są takie żebyśmy nie fiksowali.
@Tabs0n są na necie kwiestionariusze na zaburzenia osobowosci, oczywiscie lepiej iść do psychologa/psychiatry, bo nikt nie ma perfekcyjnego insightu żeby siębie samego uczciwie oceniać. możesz poczytać też subreddit /r/Schizoid i zobaczyć czy masz podobne przemyślenia/doświadczenia co ludzie tam. no i ostatecznie spektrum autyzmu objawia się podobnie do osobowości schizoidalnej (jeżeli ma się diagnoze ASD, to nie można być zdiagnozowanym ze Schizoid PD)
Zaloguj się aby komentować