Wczoraj dzieci (8 + 11) zostały same w domu. W pewnym momencie dzwonię do syna:
T: Hej syny, chcesz coś ze sklepu?
S: Nie, dzięki. Aha, tato, kurier był przed chwilą
T: Oo, dzięki, synu!
S: Nie ma sprawy. Powiedziałem mu, żeby przyszedł jutro.
W sumie dobrze. Mają nikomu nie otwierać.
#heheszki
T: Hej syny, chcesz coś ze sklepu?
S: Nie, dzięki. Aha, tato, kurier był przed chwilą
T: Oo, dzięki, synu!
S: Nie ma sprawy. Powiedziałem mu, żeby przyszedł jutro.
W sumie dobrze. Mają nikomu nie otwierać.
#heheszki